Tag Archives: DEKORACJE

NA MNIE CZAS. #2 OBRAŁAM KURS NA MARZENIA

WAKACJE PRZEZ CAŁY ROK.

Już kilka lat temu w temacie ogólnie pojętych WAKACJI, postanowiłam nie stawiać wszystkiego na jedną kartę. Nie jestem w stanie zregenerować i ponownie naładować moich akumulatorów w trakcie tylko jednej przerwy w roku. Przerwy? Przerwy od czego? Przerwy od bardzo intensywnej codzienności. Żyję bardzo intensywnie i w bardzo uporządkowany sposób, ale miewam tygodnie, kiedy już pod koniec z przeogromnym utęsknieniem oczekuję przerwy i odpoczynku.

KURS NA MARZENIA.

I wtedy obieram kurs na marzenia. Na marzenia o tym, co mnie relaksuje i sprawia mi ogromną radość. Co to jest? Jest to zwykle podróż. Moje podróże bywają małe, bywają też i duże. Ich rozmiar nie ma to większego wpływu na dawkę szczęścia i ogromnego odprężenia jaką oferują mi ciekawe miejsca na naszym globie. Uwielbiam zwiedzać, wędrować, czytać, poznawać, no i oczywiście FOTOGRAFOWAĆ. Ale uwielbiam też czekać. Ekscytacja związana z posiadaniem marzeń, oczekiwaniem na ich realizację jest u mnie równie ogromna. Zastanawialiście się kiedyś nad tym? Jakie emocje większość z nas czuje w bożonarodzeniowe poranki? To jest magiczna wręcz ekscytacja tym co nadejdzie, tym na co tak bardzo czekaliśmy. I właśnie w tym kontekście, czy zwróciliście uwagę na to, jak bardzo emocjonujące i pozytywne jest samo wyczekiwania na spełnienie się marzenia. Przybliżanie się kroczek po kroczku do jego realizacji. Dla mnie, bardzo miłym jest codzienne wracanie do myśli, które wzbudzają we mnie wewnętrzną radość. Bardzo często są doskonałym motorem napędowym dobrej energii i pozytywnego nastawienia.

PODRÓŻE MAŁE I DUŻE.

I właśnie oczekiwanie na najmniejszy choć wyjazd, czy podróż jest dla mnie niezwykle ekscytujące.

  1. Na początku mojej zmiany w podejściu do odpoczynku postanowiłam zamiast jednej dwutygodniowej przerwy w roku, organizować sobie dwa urlopy po jednym tygodniu każdy. Już ta drobna zmiana pozwoliła mi na realizację dwóch marzeń w roku, w pewnych odstępach czasowych.
  2. Kolejną zmianą było dodanie do kalendarza wyjazdów kilku weekendów w roku, które dostarczyły nam pozasezonowego wytchnienia i luzów w nawet najbardziej zatłoczonych miejscach Europy. Lubię wyjeżdżać wczesną wiosną. Ten czas zapewnia cudowne, rześkie temperatury i niespieszne zwiedzanie wszystkich wymarzonych miejsc. Bez tłumów, żaru lejącego się z nieba i wygórowanych cen. I w temacie weekendów nie chodzi mi o wydanie mniejszej lub większej ilości zaskórniaków… Chodzi o zaplanowanie dużo wcześniej miłych wyjazdów z dojazdem samochodem lub z wykorzystaniem tanich lotów po korzystnych cenach. Chodzi o cenę hotelu złapaną w akceptowalnym dla nas przedziale cenowym i o radość! Radość i ekscytację z zobaczenia nowego miejsca w Polsce czy na świecie. Radość z codziennego, zwykle wielomiesięcznego oczekiwania na tę podróż! To właśnie rozumiem przez obranie kursu na marzenia.

GWIAZDA PÓŁNOCY

Kiedy jesteśmy w Warszawie, marzymy o byciu w Sopocie i ogromną chęcią pędzimy tam zawsze żeby odpocząć. O każdej porze roku spacery po mieście, plażą czy choćby słuchanie szumu morza ma dla mnie magiczną moc odprężającą. A kiedy jesteśmy w Sopocie zwykle zapala i się w głowie lampeczka pod tytułem:

S K A N D Y N A W I A

To nasze ogromne marzenie od wielu lat. Kochamy zapach morskiego powietrza. Szczególnie zimą i wiosną. Ta słona i niezwykle orzeźwiająca bryza jest cudowna. Marzenia o klifach, fiordach i cudownych skandynawskich zatokach są bardzo silne.

REALIZACJA MARZEŃ.

Mieszkając w Sopocie czujemy, jak ważna jest dla nas bliskość morza i unikalny spokój, który daje jego bliskość. To moje miejsce na ziemi. Bez wątpienia. Nigdzie nie czuję się tak bardzo „u siebie” jak w Sopocie. Nasze miejsce na północy Polski urządziliśmy w skandynawskim stylu, który bardzo nam się podoba. Przytulny minimalizm to styl, który jest nam bliski i był pierwszym krokiem do pokochania naszych północnych sąsiadów. Wybrzeża Bałtyku i Skandynawia mają nam tyle piękna do zaoferowania.

Od wielu lat eksplorujemy Polskę z ogromną koncentracją na wspaniałym Trójmieście. Od niedawna rozmyślamy jak „spotkać się” ze Szwecją, Danią i Norwegią. Rejsy z polskich portów są bardzo kuszące. Na razie czytam…

JESIENNE PLANOWANIE.

Pierwszy, zwyczajowy krok do realizacji podróżniczych marzeń już poczyniony. Przewodniki kupione. Jesienne wieczory idealnie nadają się na spokojne, teoretyczne podróżowanie „palcem po mapie” i rozbudzanie w sobie tej miłej ekscytacji. Czytamy, wertujemy i w marzeniach już planujemy. Czyli ? Czyli obraliśmy już nasz kurs na skandynawskie marzenia. Południe Europy mamy już całkiem dobrze wyeksplorowane, za to nie znamy prawie wcale północnej części Europy. Czas to zmienić!

A jak u Was z tymi małymi marzeniami ? Czy krótki, zimowy, weekendowy wypad lub wiosenny za pół roku w chodzi w grę? Czy warto zmienić swoje przywiązanie do letniego urlopu i stawiania wakacyjnych planów na jedną kartę? Zdecydowanie warto i nie musi to kosztować więcej niż ten jeden, jedyny wyjazd, który czasem przynosi spore rozczarowanie.

Czy pierwszy na mojej liście 2020 będzie Sztokholm ? Ja bardzo bym chciała, a czas pokaże…

Na razie delektuję się jesiennym czasem i od razu uprzedzę Wasze pytania o stoliczek, na którym cudnie pije się jesienną kawę, cudnie pali się zapachowe świece i jeszcze cudniej przechowuje się książki lub kocyk do przykrycia kolanek na długie jesienne czytanie.

Jeżeli macie tak jak ja, i już nie możecie bez niego żyć, to kupicie go:

TUTAJ (klik)

Po więcej wspaniałych inspiracji do Waszych domów i ogrodów zajrzyjcie na www.edinos.pl.

Dla pierwszych 20 osób mam KOD RABATOWY: edinos20 o wartości 20 PLN.

To taka moja mała jesienna niespodzianka dla Was.

Lećcie szybko na zakupy i spełniajcie swoje jesienne marzenia! A te dalsze, podróżnicze pozostawiam Waszej refleksji.

GREEN’N’BLUE – KOLORY MOICH ŚWIĄT

To zielono-niebieskie szaleństwo zaczęło się w mojej głowie,
w moim życiu i w moich wnętrzach już wiele lat temu.
Miłość do zieleni dryfowała w naszym domu od delikatnych miętowych klimatów, aż po ciemne, morskie tony.
Świece, poduchy, patery.
Wszystko w GREEN’N’BLUE.
Niebieskości startowały od jasnych turkusów lądując w ciemnych, obłędnych granatowych toniach. 
Tegoroczne Święta są całkowicie otulone barwami GREEN’N’BLUE.
Oszalałam na punkcie SHADED SPRUCE, tonacji bardzo charakterystycznej dla tegorocznego jesienno-zimowego okresu. Pantone twierdzi, że to kolor lasu zimą.
 Towarzyszy głównie niebieskiemu, również w moich wnętrzach.
A łączę go głównie z NAVY PEONY.
To nawiązujący do morskich głębin, kolor bazowy niebieskiej palety.
Głęboki, mocny odcień z bardzo ciemną nutą.
To cudowne połączenie naturalnych, leśnych kolorów,
z bałtyckimi toniami urzekło mnie bez reszty …
Oto moje tonacje tegorocznych Świąt:
GREEN’N’BLUE przeplecione 
z turkusami, miętą i taupe.

UWIELBIAM TAKI KLIMAT !!!
 

Ciepłe, złote światło … wspaniałe …
Delikatne, naturalne tony są niezwykle przytulne i spokojne.

Oddają dokładnie to,
co mi właśnie w duszy gra,
i to, czego potrzebuję najbardziej.

!!! CUDOWNYCH ŚWIĄT !!!
RODZINNYCH, PRZYTULNYCH, SŁODKICH. 
W WASZYM STYLU,
I W WASZYCH UKOCHANYCH KOLORACH.
 

NOWA ADWENTOWA WIOSKA

Co roku o tej porze, co roku 6 grudnia.
Mikołajek wciska się przez komin, i daje mi przyzwolenie
na powolne rozpoczęcie  bożonarodzeniowego czasu. 
Rozpoczynam spokojne przygotowania, rozmyślam, planuję, dekoruję.
Sprawdzam co się przyda, co się zepsuło, a co trzeba dokupić.
 
Tradycyjnie, sporo dekoracji zrobię sama.
Odświeżyłam kilka wianków. Dokupiłam lampki. 
No i oczywiście … zniosłam ze strychu adwentową wioskę. 
W pierwszą niedzielę adwentu zapaliłam pierwszą świecę.
 
W tym roku udał mi się wzbogacić wioskę o nowe, miedziane domeczki.
Jest bardziej nastrojowo. Mam nadzieję, że i Wam się spodoba:
 

 

Z dnia na dzień kolejne zakątki domu zamieniają „jesienne szaty”
na „świąteczne klimaty”.
O tym, co mi w duszy gra i jaka kolorystyka zawładnęła mną w tym roku napiszę oddzielny post.
Mamy jeszcze trochę czasu na dokończenie najważniejszych dekoracji.
Czekam jeszcze na dostawę materiałów, do wykonania kilku ozdobnych drobnostek. 
I bardzo się z nich cieszę, bo przecież właśnie takie drobnostki, które 
„umajają nasze życie” mają ogromny wpływ na nasz życiowy entuzjazm
i radość dnia codziennego.

A Wy już rozpoczęliście przygotowania do Świąt ?

PIERWSZY DZIEŃ ASTRONOMICZNEJ WIOSNY

20 marca 2017
Pierwszy dzień astronomicznej wiosny.
Jak to pięknie i optymistycznie brzmi.
Cóż, kiedy po słoneczku ani śladu,
a świat przykryła biała kołderka.
Zima z właściwym sobie dowcipem i humorem postanowiła nam
ten dzień zagospodarować  „po swojemu”.
Oto co mi zaprezentowała, kiedy rano wyszłam z domu:
 W sumie to nic nie szkodzi,
że nie sprzątnęłam jeszcze zimowych dekoracji.
Idealnie dziś pasują do porannej, zimowej aury. 
Wiosenne bratki do donic już kupione i czekają na posadzenie.
Muszą jednak nadejść cieplejsze dni.
Nie będę przecież w czapce i szaliku sadzić kwiatów !

Obeszłam ogród dookoła,
i stwierdziłam że piękną mamy zimę tej wiosny.

 Czułam się jak po pierwszych opadach śniegu w listopadzie.
0 stopni na termometrze, z nieba prószy śnieg.
Wiosenko, co z Tobą ?
Autobus do Wilczej Ci uciekł ?

DEKORUJĘ ŚWIAT W MOICH OKNACH

Kiedy pytam się znajomych o ulubioną porę roku zwykle słyszę:
oczywiście WIOSNA! albo… oczywiście LATO!
Nie spotkałam wielu osób, które lubią JESIEŃ.
Znam kilku zagorzałych fanów ZIMY, ale to głównie ze względu na
wielką fascynację zimowymi sportami.

Wiosna przynosi nam pierwsze ciepłe dni i cudną, soczystą zieleń.
Jest pachnąca, rozśpiewana i ukwiecona.

A latem zwykle spędzamy swój najdłuższy urlop.
Mamy cudne biwakowo-piknikowe, czy ogrodowe wspomnienia.
Spędzamy masę czasu na świeżym powietrzu,
jesteśmy aktywni, jak o żadnej innej porze roku.

I co dalej ?
Dalej nadchodzi jesień i mamy wrażenie, jakby ktoś nam zabrał
nasze ukochane słoneczko, ciepełko i na dokładkę,
ukradł cały kawałek naszego, pięknego błękitnego nieba.

A przecież ono nie zniknęło … jest … tylko  przybrało trochę inne kolory.
Bywa, że te odcienie szarości, snują się po niebie aż do wiosny.

Jaki mam na to sposób ?
Po pierwsze, staram się nie przywiązywać szczególnej uwagi
do aury za oknem.
Często słyszę: „Widziałaś jaki dziś ponury dzień ? Płakać się chce …”
Nie ze mną takie numery !!!
Doceniam wpływ słońca na nasze dobre samopoczucie,
ale przede wszystkim, to my musimy sobie
to dobre samopoczucie tworzyć.
Koniecznie, o każdej porze roku !
Pozwalajcie sobie na drobne przyjemności.
Wykorzystujcie jak najlepiej weekendy  –
– na wyjazdy, wycieczki, zabawę, spotkania,
odpoczynek, relaks – po prostu na to na co macie ochotę najbardziej …
A kiedy nadejdzie „szara pora” za oknem,
skoncentrujcie się na tym co w Waszych domach.
Nie koncentrujcie się na tym, jaką aktualnie mamy pogodę za oknem,
bo może być fatalna, tak jak dziś.
Ciemno, deszczowo i zimno.
I co ? 
I to, że po najcięższym nawet dniu nadejdzie wieczór.
W wolne wieczory róbcie sobie „kawałek miłego weekendu”…
Ugotujcie coś pysznego, włączcie swoje ukochane płyty,
może na półce czeka relaksujący film, czy książka.
Kubek gorącej herbaty, czy kieliszek dobrego wina,
potrafi przegonić chandrę.
Ja wyrzucam za okno swoje „marne nastroje”…
I żeby postawić „kropkę nad i” kiepskiemu widokowi za oknem,
dekoruję moje „okna na świat” od jesieni do wiosny.
Papierowe dekoracje są w nich non stop.
Kiedy jest mi „nieswojo” w ruch idą kultowe,
pomarańczowe nożyczki FISKARS.

Jestem manualnym stworzonkiem i uwielbiam wszelkie „prace ręczne”.
DIY – do it yourself = zrób to sam, to powiedzenie,
które towarzyszy mi chyba od przedszkola.
Zawszy lubiłam wycinać, kleić, tworzyć, dekorować. 
I tak mi już zostało … 


Teraz, w wielu pokojach mam na oknach śnieżnobiałe,
papierowe śnieżynki.
Są tak optymistyczne, że nie zdejmuję ich przez wiele miesięcy.

A o to, co przygotowałam na nadchodzące,
wiosenno-wielkanocne tygodnie:

No i co, że za oknem byle jaka ciemnica,
wzrok zatrzymuje się w oknie … 
Nożyczki w dłoń !
Dekorujcie swój osobisty świat !


KARNAWAŁOWE OSTATKI

Nadszedł ostatni weekend i już tylko kilka dni karnawału.
Mam nadzieję, że minione dwa miesiące upłynęły Wam choć troszkę
w rytm tanecznej muzyki.
Może udało się Wam w choć jeden weekend odprężyć
i spędzić czas z rodziną z znajomymi lub nieznajomymi ?
Oderwaliście się od codzienności i pozwoliliście, aby muzyka 
w Waszej duszy choć chwilę grała ?
My kończymy już czas domówek, potańcówek i bali karnawałowych.
No może jeszcze coś we wtorek … 

Pozostawię jeszcze na kilka tygodni moje ulubione zimowe dekoracje, choć pewnie pod koniec marca,
moja głowa będzie już przepełniona wiosną i jej zieloną energią.
Zimowe choiny i ośnieżone domki schowam na wiele miesięcy
w kartonach na strychu.
Dołączą do bożonarodzeniowych dekoracji. 
W ostatnich dniach zima znów powróciła, więc zimowe dekoracje jeszcze pasują.
Ale my, na śnieg i mroźną aurę
chcemy już spoglądać tylko przez okno.

Otulamy się kocykiem na miękkiej sofie.

Wszyscy potrzebujemy chwil odprężenia i relaksu.
Skandynawowie nazywają to „hygge”,
a my tego nie nazywamy, tylko żyjemy tak od lat…
Równoważymy ciężką pracę, z drobnymi radościami dnia codziennego.
I sami te radości sobie tworzymy, nie czekamy na „dary losu”…
To jak żyjemy, zależy tylko od nas samych. 
Nie udaje się spełnić wszystkich marzeń,
ale osiąganie tych małych przyjemności,
zależy tylko od naszej dobrej woli. 

Po ciężkich dniach, najważniejsze są dla nas długie wieczory.
Razem gotujemy pyszne jedzenie, rozmawiamy.
Jak tylko to możliwe, rozpalamy kominek.

Słuchamy ulubionej, relaksującej muzyki, czytamy książki

i oglądamy zaległe filmy.

Czasem tańczymy, czasem śpiewamy.
Dom otula światło świec, a my rozgrzewamy się 
gorącymi, aromatycznymi herbatami. 
W weekendy lubimy się delektować pysznym winem

NA ZDROWIE NAM WSZYSTKIM !!!
NA TE KILKA OSTATNICH, KARNAWAŁOWYCH DNI,
RADOSNYCH, TANECZNYCH CHWIL WAM ŻYCZĘ !!!
PRZEMIŁYCH OSTATKOWYCH SPOTKAŃ !!!
CARPE DIEM !
 


Na zdjęciach zaprezentowano doskonały otwieracz do wina firmy FISKARS.
Zdjęcia: Ewa Sochacka Photography

CZAS ADWENTU, CZAS WYCISZENIA, CZAS KREATYWNOŚCI

We wrześniu, październiku było jeszcze tak daleko do zimy, a dziś ?
Dziś mamy koniec listopada, a za oknem prószy śnieg. 
Błękitne niebo przybrało nową sukienkę.
Jest ona w bardzo ostatnio modnych szarościach.
Choć uwielbiam wszelkie odcienie szarości, aż po ciemny grafit,
ciężko o optymizm wyglądając za okno.
Co robię ? Nie wyglądam ! ha ha ha …
Wypełniłam dom świecami, łańcuchami świetlnymi i lampeczkami,
które swoim ciepłym światłem „rozgrzewają” nasze umysły.
Nie dajemy się chandrze, nie dajemy się ponuremu nastrojowi. 
Dziś moje przytulne, rozświetlone nastrojowo wnętrza 
pachną wanilią, truflami, kawą i jeszcze ciepłym BROWNIE

 (kliknijcie nazwę powyżej aby przejść do przepisu ).
Adwentowe, ciche, spokojne wieczory wypełniam pracą nad nowymi projektami fotograficznymi.
Nie pędzę, nie spieszę się, a mój „pozytywny i rozgrzany optymizmem” umysł
podpowiada mi co rusz masę nowych pomysłów.
Spokój i brak nadmiernej ilości bodźców sprzyja mojej listopadowej i grudniowej kreatywności. 
Odciążony umysł, pięknie pracuje.
Jest twórczy i wspiera moją potrzebę indywidualizmu.
Jeśli macie chwilę wolnego czasu pod koniec dnia…
… polecam choć krótkie, kreatywne rozmowy z „samym sobą”.
Właśnie wtedy przychodzą mi do głowy najciekawsze pomysły, 
właśnie wtedy tworzę swoje najciekawsze projekty.
Szczególnie cenię sobie adwentowy czas.
Adwent to bardzo potrzebne mi 4 tygodnie.
Tygodnie, które dzielą równo mój czas oczekiwania i przygotowania do Bożego Narodzenia.
Tworzę w głowie i w życiu 4 kompletnie różne od siebie przestrzenie, 
które dają mi masę porządku i „przedświątecznego spokoju”.
Każdego roku dzielę je w różny sposób, zależnie od aktualny potrzeb.
W tym roku działam tak:
– TYDZIEŃ 1: refleksje, rozmowy, planowanie, „uruchamianie kreatywności”
– TYDZIEŃ 2: organizacja, przygotowanie, zakupy
– TYDZIEŃ 3: aktywnie przedświąteczne działanie
– TYDZIEŃ 4 : kilka dni dla spraw z rozdziału „zapominalskich” i powolne, pozytywne wyciszenie.
Takie postawienie sprawy i plus minus zgodna z powyższym organizacja,
od kilku lat wprowadziła do mojego życia wiele „operacyjnego spokoju”.
Co mam na myśli ? Dam Wam przykład:
Wychowałam się w domu, gdzie choinkę kupowało się i dekorowało w Wigilię rano.
Kochałam ten zwyczaj, tylko dlaczego nie można było się oddać tej dziecięcej radości,
przez wiele, spokojnych godzin?
Dekorowaliśmy z bratem w pośpiechu świąteczne drzewko
i pędziliśmy pomagać rodzicom w milionie jeszcze niedokończonych, 
czy nawet nierozpoczętych świątecznych spraw…
Masa w tym była pośpiechu, niepokoju, a czasem i rodzinnych gniewów 
spowodowanych tzw. „niedoczasem”.
Teraz, dzielę przygotowania na kilka tygodni,
nie tylko po to, 
aby „po amerykańsku” zaczynać Boże Narodzenie w listopadzie,
ale dlatego, aby celebrować wszystkie zwyczaje.
Aby każdemu z nich poświecić należyty czas.
Ze spokojem zaplanować prezenty i dekoracje.
Mieć czas je wykonać 
(wiecie, że większość robię sama, a to pochłania massssęęęę czasu).
Ugotować … podać … dźwignąć urodę i ?
I z wypoczętą i uśmiechniętą twarzą celebrować Święta. 
Tak kocham najbardziej … i Wam też polecam.
A na dziś mam dla Was małą cząsteczkę mojego adwentowego klimatu.

… ciepło, przytulnie, romantycznie …

… celebrujcie życie, celebrujcie dni, celebrujcie chwile …
… ciepło, przytulnie, romantycznie …

„JAGODOWO-MALINOWY KOKTAJL”

Tak nazwała jeden z moich wianków-stroików świątecznych zaprzyjaźniona z naszym ogrodem, „ogrodniczka Pszczółka”.
 Podchwyciłam to, bo ma znakomitą rację. 
Kiedy na niego patrzę, to widzę przed oczami wszelkie jagodowe pyszności.
Okrągłe, słodkie i bardzo aromatyczne wspomnienia wczesnej jesieni. 
Miło je zobaczyć (nawet w wyobraźni) w tak szczególnym okresie.
Ale przecież dla prawdziwej ogrodniczki, sezon nie kończy się nigdy.
To właśnie dlatego, nawet zimą kłębią się w głowie ogrodowe myśli.
To dzięki nim powstają bardzo ogrodowe, dekoracje. 
Nawet, a może przede wszystkim te świąteczne. Z najnowszych biorąc: 
 
rajskie jabłuszka” – prosto z ogrodu
świąteczny ganek” – prosto z ogrodu 
„jagodowo-malinowy koktajl” – z tęsknoty za przysmakami z ogrodu
Wszystko kręci się w mojej głowie wokół ogrodu … 
„Kręci się, kręci, aż się zakręci”
Już dawno mi się zakręciło !
Bo wianki też są zakręcone … również te jagodowo-malinowe.
Zobaczcie: 

Pozdrawiam wszystkich moich ogrodowych i nie-ogrodowych przyjaciół bardzo serdecznie i bardzo, bardzo świątecznie.

NOWOCZESNE „CHOINKI”

To był znakomity wieczór. 
Zrobiłam własnoręcznie 3 choinki, które w te Święta staną przy naszym kominku. 
Kolorystyka w 100 % dopasowana do klimatu naszych wnętrz. 
Nowoczesna koncepcja tym bardziej potwierdza, że nasza strefa wypoczynku,
czekała właśnie na takie ozdoby Świąteczne.
Baza stropianowa, srebrny lakier, barwiona rafia i maleńkie czarne bombki.
Zapał, cierpliwość i dokładność.  WSZYSTKO. 
Jestem nimi oczarowana…największa choinka ma 1 metr, a jako TRIO prezentują się znakomicie …

 To był długi dzień. Już późno. Czas na zasłużony wypoczynek.
Jutro Wam pokażę, co działo się w kuchni i jakie cudne upiekliśmy ciasteczka.
DO MIŁEGO !!!

RAJSKIE JABLUSZKA EWY

Uwielbiam kolor czarny, uwielbiam kolor biały, ale  
czerwonego do domu „nie wpuszczam”.
W ogrodzie, na zewnątrz to co innego.
Chyba nie mam aktualnie piękniejszej ozdoby niż 40 metrowy szpaler krzaków dzikiej róży 
zasypanych gęsto czerwonymi owocami. 
To one mnie zainspirowały do zrobienia wianka, który pięknie by się z nimi komponował.
Myślałam, myślałam i wymyśliłam.
W zeszły sezonie wiatr nieźle sobie poczynał z moimi ozdobami z bombek, 
więc w tym roku postanowiłam nie ryzykować.
Postawiłam na czerwone jabłuszka w „rajskim ogrodzie Ewy”.
Wymyśliłam też, że będą ich pilnowały renifery…
A tak się sprawa ma cała:

« Starsze wpisy