Tag Archives: OGRODY

CUDNY, KOLOROWY MAJ W OGRODZIE

Słoneczne popołudnia, które jak zwykle o tej porze roku pomagają mi troszkę „pchnąć” prace ogrodowe do przodu … minęły. Od kilku dni leje non stop. Było tak bardzo sucho, że nie śmiem narzekać.
Obserwowałam owady i ptaki w ogrodzie, które przylatywały rankiem spijać krople rosy z liści rozchodników. Zaczęłam wynosić im wodę na podstawkach.
Zimni ogrodnicy w wielu częściach Polski dali się z poznać ze swej najgorszej strony. Zmrozili i uszkodzili wiele magnolii, bylin i krzewów.
Oj tak ! W tym roku nie mieli litości. Zośka na plusie, ale też dość chłodna.
7 stopni w ciągu dnia, to przecież żaden szał jak na połowę maja.
Jestem szczególnie zadowolona, że zdążyłam przed tą „deszczową porą” rozsypać nawozy na rabatach. Trawnik też dostał „porcję jedzonka”. Wszystkie cięcia po kwitnieniu zakończone.

I na czym teraz spędzam swoje ogrodowe chwile ?

Zgadliście ? BINGO ! Oczywiście, że na pieleniu.
Nie wiem ile już taczek chwastów „naprodukowałam”.
Jak co roku o tej porze będę się powtarzała: najbardziej martwią mnie podagrycznik, mniszek i skrzyp. Staram się ich pozbyć od lat.
Są bardzo, ale to bardzo uciążliwe. W niektórych miejscach odnotowałam spore sukcesy, a w niektórych wręcz odwrotnie… będę się nimi zajmowała w najbliższych tygodniach.
Teraz, kiedy większość roślin już przygotowana do sezonu, mogę się zająć pielęgnacją najtrudniejszych miejsc w ogrodzie.
Będę jeszcze musiała domówić sporo kory i może trochę ziemi.
Mam sporo jeżówek do przesadzenia. I białych i różowych.
I cieszy mnie to ogromnie.
Kora jak wszystkie „okrywacze rabat” ma swoje wady (zakwasza
i pomaga skrzypowi), ale ja lubię ją chyba najbardziej.
Wygląda naturalnie i robi swoją robotę. Potrzebuję tej korowej kołderki, bo bez niej nie miałabym kwiatowych rabat, tylko „chwastowe”.
A tymczasem w majowych ogrodach…
Coraz więcej kwiatów, coraz więcej zapachów…Kwitną jeszcze magnolie, popisują się rododendrony, kaliny koralowe i startują powoli czosnki ozdobne.
W tym roku również tamaryszki mają swój czas. Dawno nie widziałam tak zaróżowionych ogrodów. To chyba ich rok !
A młode, kolorowe liście wszelkich innych krzewów dodają każdemu ogrodowi wiosennego uroku.
Ta świeżutka zieleń kalin jest oszałamiająca:

 

Jak zwykle, po „zimnej Zośce” rozpocznę nowe nasadzenia donic.

Bratki i stokrotki ustąpią miejsca pelargoniom i surfiniom.

Od lat, niezmiennie uwielbiam majowe „ogrodowanie”.
W temperaturze około 10- 15-20 stopni, oddychając przyjemnym
i rześkim powietrzem.
To mój najlepszy czas do pracy w ogrodzie.
W towarzystwie tak pięknie rozśpiewanych ptaków nie można czuć się lepiej.
To jak najwspanialsza terapia i dla duszy i dla ciała.
Kiedy wracam do domu po paru godzinach pracy w ogrodzie
nawet na twarzy widzę różnicę.Gładsza skóra, fajne rumieńce.
Darmowa dawka zdrowia i relaksu. Nawet jeśli stawy i mięśnie czasowo „zajechane”. Nic nie szkodzi. Szczęście przepełnia mnie do granic. Też tak macie ?
A jeśli nie macie swoich ogrodów, to zapewniam, kilka donic i skrzynek z kwiatami na balkonie czy tarasie spełnia tę samą rolę w radowaniu oczu i duszy. Ich pielęgnacja i wielomiesięczne, nieprzerwane kwitnienie może „umaić” każdy,
nawet najbardziej pochmurny dzień.
!!! I DLA WAS MIŁEGO MAJOWEGO OGRODOWANIA !!!

 

PIĘKNO ZIMOWEGO OGRODU – JAK JE OSIĄGNĄĆ ?

Nie mamy wpływu na zmienność pór roku w ogrodzie,
ale to co możemy zrobić, to się do nich dobrze przygotować.
Dziś nie mam na myśli tylko pielenia, nawożenia, nawadniania.
Dziś, chodząc po dojrzałym ogrodzie wiem,
jak istotne są prawidłowe nasadzenia.
Jak ważny jest dobór roślin do poszczególnych stanowisk w ogrodzie.
 I nie dowiedziałam się o tym, dopóki wielu z nich nie straciłam,
bo myśląc o najlepszym stanowisku i pięknej kompozycji,
nie uwzględniłam choćby bardzo zimnych zimowych wiatrów,
które przez kilka sezonów stawiły mi prawie doszczętnie
moją ukochaną różankę.
Dopieszczoną do granic możliwości, stworzoną w pozornie dobrym miejscu w ogrodzie.
Właśnie, pozornie dobrym …
Suche mroźne wiatry nie popuściły nawet najtrwalszym odmianom.
Przeniosłam różankę w bardziej zaciszne miejsce i poskutkowało.
W dotychczasowym miejscu stworzyłam piękną rabatę bylinową.
Skomponowana ze sprawdzonych „twardzieli” zdobi ogród nie tylko wiosną, latem i jesienią.
Zdobi ogród również zimą.
Piętrowy układ nasadzeń pozwala doceniać piękno każdej rośliny pojedynczo, jak i całej kompozycji rabaty.
Ten układ jest dla mnie z wizualnego punktu widzenia tak interesujący, ze powtarzam go na wielu rabatach.
Wprowadza ład, porządek i prawidłową perspektywę nasadzeń.
Zimą, ciekawie obsadzone rabaty, zmrożone, pokryte szronem lub śnieżną kołderką wspaniale eksponują swoją urodę:
Kluczem do piękna zimowego ogrodu jest również pozostawianie
rabat na zimę z zasuszonymi gałązkami, listkami i kwiatostanami.
Nigdy nie sprzątam ogrodu jesienią.
 To moja zasada.
A istotnych powodów tej decyzji jest wiele.
Pod śnieżną kołderką, pod suchymi liśćmi, w łodyżkach zimują nasi najmniejsi skrzydlaci przyjaciele.
Wielokrotnie znalazłam tam biedroneczki i przeróżne larwy.
W ponure zimowe dni, suche kwiatostany bylin i traw ozdobnych  wyglądają szczególnie pięknie.
W zasuszonych kwiatostanach często pozostają drobne nasiona,
które z kolei sprawiają, że ogród jest regularnie odwiedzany
przez naszych „braci mniejszych”.
Przylatują  posilić się również pozostawionymi owocami kalin koralowych, berberysów i róż pomarszczonych.
I to one, moje ulubione „czerwone piękności”
przyprawiają mnie o szybsze bicie serca. Również zimą.
Są przepiękne. Ich czerwone owoce, pozostające przez wiele długich zimowych tygodni, wiszące na majestatycznych ciemnych gałązkach stanowią piękny kontrast z bielą, śnieżnych, czy mroźnych dni.
Teraz, kiedy planujecie swoje ogrodowe prace na nadchodzący sezon,
kiedy rozmyślacie o nowych aranżacjach i rabatach w ogrodzie,
nie zapomnijcie przypadkiem o trawach ozdobnych.
Miskanty, rozplenice, ostnice, kostrzewy, turzyce, carexy
i wiele innych odwdzięczą się swą urodą każdego sezonu.
Hortensje bukietowe nigdy Was nie zawiodą.
Piękne i trwałe byliny, będą zdobiły ogród
kolorowymi kwiatami latem i jesienią,
a zimą wspaniale się zasuszą.
Sadźcie jeżówki, rudbekie, słoneczniczki, rozchodniki, astry,
dzielżany i wszystkie inne byliny, które lubicie.
Będą wdzięczną ozdobą Waszych ogrodów przez cały rok:
   

NAJWIĘKSZY SAD EUROPY

Dopóki zimy nie ma za oknem,
będę jeszcze wspominała moje najpiękniejsze dni minionej jesieni.

Czy bywacie czasem w okolicach Grójca pod Warszawą ?
A może tak jak my, jeździcie każdej jesieni w te okolice,
żeby bezpośrednio od małych lokalnych sadowników kupić nasze polskie najlepsze jabłka pod słońcem ? Piszę „w okolicach”, ponieważ poszukiwania grójeckich jabłek są mało skomplikowane.
W okolicznych wioseczkach i gminach sady z jabłoniami zajmują nawet 70 % terenów. W większości z nich uprawy są na bardzo wysokim poziomie, a tereny bardzo zadbane.

Gdziekolwiek się nie rozejrzeć jabłonie, jabłonie i jeszcze raz jabłonie.
Korzyści z zakupu niekwestionowane. 
Świeżo rwane, rumiane jabłuszka przechowywane w chłodzie,
przez wiele tygodni są soczyste i przepyszne. Dzięki tym wizytom, jesienią w naszym domu królują świeże i pieczone jabłka,
soki tłoczone i obłędne szarlotki.

 Region ten jest dziś nazywany „największym sadem Europy”. 
Możemy być z tego dumni !!! 
Włosi mają swoją Toskanię z cudownymi uprawami winorośli.
Francuzi szczycą się takimi rejonami jak np. Bordeaux,
Alzacja czy Burgundia.  
My mamy swoje wspaniałe „grójeckie królestwo jabłek” w Polsce.

Wyjątkowe właściwości tych grójeckich owoców, wynikające z ich pochodzenia geograficznego, zostały potwierdzone certyfikatem EU – Chronionego Oznaczenia Geograficznego. 
Jest to system stworzony w 1992 roku i dotyczy ochrony regionalnych produktów rolnych. Ma on na celu ochronę nazw tych produktów

i zapewnienie ich autentyczności. Dotyczy wyrobów wytwarzanych na określonym obszarze w sposób tradycyjny. System w tym względzie wzoruje się na francuskim systemie appellation d’origine contrôlée oraz włoskim denominazione di origine controllata

A wiecie, że uprawę jabłek na Mazowszu, w okolicach Grójca 
zawdzięczamy królowej Bonie
Zawdzięczać jej możemy nie tylko popularną włoszczyznę, ale także grójeckie jabłka. Uprawy zostały zapoczątkowane w XVI wieku,
a sama królowa stała się ich symbolem.
Upatrzyła sobie ziemie na Mazowszu, jako dziedziczne dobro Jagiellonów. Przejęła je, i z ogromną charyzmą rozwijała uprawę warzyw i owoców na niezbyt urodzajnych glebach mazowieckich. Nakazała sadzenie jabłoni gruszy i śliw. 
Czy nie powinniśmy być jej wdzięczni ? 
Kolejne wieki minęły, a jabłka pod Grójcem nadal są uprawiane na ogromną skalę. 

Z ogromną przyjemnością spacerowałam pośród grójeckich sadów. 
Spędziłam tam kilka fantastycznych jesiennych popołudni. 
Właśnie z jednego z takich wypadów pochodzą zdjęcia do dzisiejszego postu. Zrobiłam je dla Was, abyśmy wspólnie cieszyli się tą naszą przepiękną „polską Toskanią”.
A najlepiej, śladem Włochów i Francuzów,
abyśmy rozsławiali „w cały ten świat”.
 Podzielacie mój entuzjazm ?

SŁOŃCE, SŁONECZNIKI, SŁONECZNICZKI … ESENCJA SIERPNIA

Czy i Wam jest tak cudownie żółto dookoła ?
Na niebie od wielu tygodni wspaniała, żółta kula.
Na polach od wielu tygodni cudowne, żółto kwitnące słoneczniki, 
na długich szyjach wyciągające się do swojego, żółtego słońca.
Stanąć z aparatem w takim słonecznikowym raju, to było niezapomniane przeżycie:

To był krótki odpoczynek w Austrii, w okolicach Villach, 
w drodze do równie słonecznej Francji. 
Widziałam już wiele słonecznikowych pól,
ale to było wyjątkowe.
Gęste, oszałamiające świeżością, i roślin i kolorów.
 Na moich rabatach również obfitość żółtych piękności.

Pysznią się mniejsze, słoneczniczki szorstkie:
 

 Planując nowe rabaty, czy nasadzenia, nie zapominajcie o żółtych, letnich akcentach, najlepiej właśnie bylinowych. 
Wnoszą masę trwałego optymizmu i światła do każdego ogrodu. 
Pięknie skomponowane z zielenią, lub innymi, ulubionymi kolorami będą cieszyły przez lata.   
Mody na przeróżne nowości nadchodzą, odchodzą, 
przychodzą nowe, a sprawdzone, ogrodowe pewniaki niezawodnie się sprawują. Choć nie stronię od ciekawych nowinek, zawsze będę stawiała na moich „starych, dobrych, ogrodowych znajomych”: 
wiwat słoneczniczki (Heliopsis helianthoides) !!!
Zaproście te cudne małe słoneczka do swoich ogrodów.
Tak bardzo by się chciało zatrzymać ten letni czas i to optymistyczne,
żółte, pogodne szczęście.
Skoro nie można inaczej, zatrzymuję je na fotografiach,
i dzielę się tym letnim szczęściem bo…
…powtarzając za Albertem Schweitzerem:
„szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli”
Mnóżcie, dzielcie, uszczęśliwiajcie się tym letnim czasem.

Do miłego następnego, z pewnością letniego,
z pewnością sierpniowego…

 

 

TRAWNIKOWA PRZYPOMINAJKA – OSTATNI DZWONEK

Teraz, kiedy jesteśmy po pierwszych przymrozkach sprzątanie liści w ogrodzie jest znacznie łatwiejsze. Są one sztywniejsze i łatwiej poddają się grabieniu.
 Dzwoni też ostatni dzwonek, przypominający o ostatniej przed zimą pielęgnacji trawnika !!!
1. Pamiętajcie, że nieprzycięta przed zimą trawa,
sprzyja rozwojowi różnych chorób trawnika.
Istotnym jest, aby ostatnie koszenie było na znacznie
wyższym niż w lecie ustawieniu ostrzy.
2. Niezgrabione liście, pozostawione na wiele tygodni,
pod wpływem niskich temperatur i wilgoci będą gniły.
Sprzyjają rozwojowi jednej z najgroźniejszych chorób trawnika,
pleśni śniegowej, która znakomicie się rozwija zimą,
właśnie pod pozostawionymi na trawniku liśćmi.
 
A co robimy z suchymi, zgrabionymi liśćmi ?
 
1. Przenosimy je do kompostownika,
przesypując warstwowo ziemią i skoszoną trawą.
2. Ogromną ich część wykorzystujemy
do ściółkowania rabat.
Dzięki temu, znacznie ograniczamy rozwój chwastów.

 W jesiennych pracach przy liściach

pomagają nam  grabie FISKARS różnych typów,
 oraz składany i niezwykle lekki kosz Solid™ PopUp Garden Bag.
 

TAWUŁA SZARA ‚GREFSHEIM’ – WIOSENNY WODOSPAD BIAŁYCH KWIATÓW

Tawuła szara ‚Grefsheim’ (Spiraea ×cinerea).
Niekiedy jest nazywana tawułą norweską.

To piękny, niewielki krzew o malowniczo przewieszających się pędach.
Dorasta tylko do 2 metrów.
Śnieżnobiałe, drobne kwiaty całkowicie
pokrywające zeszłoroczne pędy. 
Pojawiają się zawsze, jeszcze przed rozwojem liści, w kwietniu.
   Kwiatki zdobią krzew nieustannie przez kilka tygodni.
Tawuła szara preferuje stanowiska słoneczne. 
Może rosnąć na wszystkich uprawnych glebach ogrodowych.
Jest bardzo odporna. 
Nie boi się ani suszy, ani mrozów.
W naszym ogrodzie 2 spore już krzewy rosną 
przy samym lasku brzozowym.

Brzozy i tawuła przepięknie ze sobą współgrają.
Szarości, biele i świeża zieleń liści 
doskonale się ze sobą łączą. 
Uważam to zestawienie, 
za mój wiosenny duet doskonały.
Tawuła z tysiącami drobnych, białych kwiatków 
przykuwa uwagę i zachwyca przez blisko dwa wiosenne miesiące.
Na tle biało-szarych brzozowych pni,
zdaje się być stworzona
jako „brzozowe towarzystwo”

Zaproście ją koniecznie do swoich ogrodów.
Wg mnie to jeden z najpiękniejszych
i bardzo łatwych w uprawie 
krzewów wiosennych !

W przyszłym tygodniu zabiorę się
za cięcie moich tawuł.
Krzewy te kwitną na ubiegłorocznych pędach. Pamiętajcie,  że przycięcie tawuły wczesną wiosną,
przed kwitnieniem spowoduje,
że krzew nie zakwitnie !!!!
Cięcie przeprowadzamy
bezpośrednio po kwitnieniu tak,
aby roślina wypuściła jak najwięcej nowych pędów, na których zakwitnie w przyszłym roku.
Sekatory w dłoń!
Właśnie teraz jest najlepsza pora
na cięcie tawuły szarej:

 

 

  

MOJA KRAINA KWITNĄCEJ WIOSNY

Uwielbiam spektakularne, wiosenne widoki 
z japońskich parków wiśnią kwitnących.
Ta fascynacja zaowocowała kupnem wielu 
drzew i krzewów kwitnących właśnie wiosną …
Nasz „wiosenny ogród” zdobią magnolie, forsycje, jabłonie i wiśnie
Czas największego zachwytu nadchodzi zwykle
z końcem kwietnia i przy dobrej pogodzie,
trwa prawie cały maj …
Jak ja kocham ten czas w naszym ogrodzie ! 

 Ten sezon jest bardzo trudny dla magnolii,
ale „złapałam” dla Was kilka słonecznych,
magnoliowych kadrów:
Magnolia ‘George Henry Kern’

Magnolia ‚Elizabeth’

Oprócz magnolii, jednym z  moich ulubionych  drzew wiosennych

jest śliwa wiśniowa (Prunus cerasifera) „Pissardi”.

Posadziłam ją w kilku miejscach w ogrodzie
i o której pisałam już w minionych latach.

Zachwyca pięknymi, bordowymi liśćmi.
A wiosną cudnymi różowymi kwiatami.
Jest nimi wręcz oblepiona.

A wiosenną „kropkę nad i” 

stawia zwykle obficie kwitnący 
Migdałek trójklapowy 

(Prunus triloba):


Mam i ja swoją własną, kolorową
 krainę kwitnącej wiosny...

POMARAŃCZOWE CESARZOWE W WIOSENNYCH KORONACH

Dziś kolejny, wiosenny, majowy portret.
Prosto z ogrodu, prosto z rabaty…

Szachownica cesarska, cesarska korona
(Fritillaria imperialis).

To gatunek rośliny cebulowej należący do rodziny liliowatych. 
W naszym ogrodzie Wilcza Gora Garden rozpoczynają swój „show” zwykle w połowie maja.
Nie inaczej jest w tym roku.

Nawożę je obficie, podsypuje kompostem i dbam o wilgotne podłoże.
Potrafią się odwdzięczyć i jestem im za to bardzo wdzięczna.
Są wysokie, zdrowe i przepięknie ożywiają wiosenne rabaty.

W jesiennym sezonie muszę „upolować” w sklepach
i zasadzić cebule ich żółtej odmiany.
Z pewnością wsadzę co najmniej 6-8-10 cebul
w niedalekiej odległości od siebie tak,
aby tworzyły z daleka ładną, kolorystyczną plamę.
Lubię te eleganckie, pomarańczowe damy.
Są moją ogrodową, majową radością !!! 

Po przekwitnięciu pozostawiam je na rabatach.
Kiedy zasychają, 
dodatkowo podsypuję je nawozem,
aby odżywić i wzmocnić cebule.
To moja inwestycja w kolejny,
piękny, wiosenny sezon. 
Cudowna pomarańczowa energia,
prawda ?

CO Z TYMI MIGDAŁKAMI, WYCINAĆ ?

Migdałek trójklapowy 
(Prunus triloba)

 To przepiękny krzew liściasty, kwitnący wiosną

na przełomie kwietnia i maja.
Ma niezwykłe, pełne różowe kwiaty.
„Oblepiają” one całe gałązki od dołu krzewu,
aż po sam szczyt.

Kwitnący migdałek przyciąga wzrok
i zwraca swoją uwagę w ogrodzie już z bardzo daleka.

Niestety, migdałek miewa w zwyczaju chorować na chorobę grzybową,
  na którą choruje większość krzewów i drzew z rodziny różowatych.
Mam tu na myśli np. śliwę, brzoskwinię, czereśnię,
laurowiśnię, morelę, czy wiśnię.
Ta choroba grzybowa to monilioza, zwana też
brunatną zgnilizna drzew pestkowych. To trudna do uniknięcia,
a zarazem bardzo często występująca choroba migdałka trójklapowego. Jej objawy można zaobserwować wiosną, kiedy to na pojedynczych pędach w obrębie korony, liście migdałka gwałtownie więdną, brązowieją i obumierają.

Kilka lat temu, zaatakowała również 
mojego migdałka.
Sprawdziłam, że zwalczanie tej choroby migdałka polega wyłącznie
na szybkim wycinaniu pędów z objawami chorobowymi 
oraz wykonaniu oprysków środkami grzybobójczymi.

Porażone pędy natychmiast usunęłam. 
Resztę opryskałam Topsinem
(w dawce jak dla wiśni wg. wskazań producenta).
Krzew nie wyglądał ani pięknie,
ani zgrabnie przez cały sezon.
Jednak postanowiłam dać mu szansę,
i spróbować go ochronić w kolejnych sezonach.
 Koniecznie chciałam go zatrzymać w naszym ogrodzie.


Jak o niego dbam ?
Każdego roku, wczesną wiosną,
kiedy kwiaty migdałka są jeszcze w fazie pąków,
krzew profilaktycznie opryskuję  Miedzianem.  
 Jak na razie przynosi to znakomite efekty. 

Profesjonaliści polecają, aby w roku
następujących po sezonie z chorobą,
zrobić nawet 2 opryski w odstępie 7 dni.
Myślę, że uratowanie migdałka jest warte tych niewielkich wysiłków.
Jego wiosenny urok
i setki przepięknych kwiatków w kształcie 
pełnych różyczek rekompensują wszelkie trudy. 


Nasz migdałek ma już wiele lat, 
pięknie się rozrasta,
a zachorował tylko raz, i to po wielu latach…

 Jest z nami do dziś i aktualnie przepięknie kwitnie:

 Odpowiadając na tytułowe pytanie:

NIE WYCINAĆ, 
DBAĆ I TROSZCZYĆ SIĘ NALEŻYCIE.

MIGDAŁEK POTRAFI SIĘ ODWDZIĘCZYĆ 
CO WIDAĆ NA ZAŁĄCZONYCH OBRAZKACH …

 

WIOSENNY, OGRODOWY FRYZJER …

I właśnie minął kwiecień.
Dziwny to był miesiąc.
Tak mało wiosenny. Już nie bardzo zimowy.
Przyniósł wiele mroźnych nocy i sporo wyjątkowo chłodnych dni.
Padało, padało i padało ….
Niby wiosenny czas, a śnieg nas nie ominął.
Nie pamiętam tak chłodnego kwietnia.
Nie pamiętam, kiedy nie mogłam dłużej niż przez tydzień
wyjść do ogrodu. Stałam zmartwiona w oknie.
Wiosna, to najintensywniejszy czas w ogrodzie.
Masa prac porządkowych, nawożenie, ciecie, porządkowanie rabat.
To moje niezbędne minimum.

A gdzie czas na sadzenie, przesadzanie i upiększanie rabat ?
Dni, tygodnie umykały.
Kiedy zimno, deszcz i śnieg za oknem, ciężko zmierzyć się z czasem.
Robiłam co w mojej mocy…
Cieplejsze wieczory i dwa słoneczne weekendy pozwoliły mi 
definitywnie „pożegnać się z jesienią na rabatach”.
Wykonałam większość wiosennych, zasadniczych cięć w ogrodzie.
Bardzo mnie to cieszy, bo miałam chwile zwątpienia.
Jak zwykle byłam odważnym i dość radykalnym fryzjerem.
Co poradzić, w kilkunastoletnich ogrodach to bezwzględna konieczność !
Szczególnie krzewy i iglaki wymagają silnych cięć, 
aby zapanować nad ich ekspansywną naturą.
Pozbawione cięcia tracą ładny pokrój i młodzieńczy wygląd.  
  Działaliśmy rabata, po rabacie.
Przede wszystkim, ścięliśmy wszystkie suche byliny,
które pięknie już odpuszczają od ziemi.

Potem skupiliśmy się na trawach ozdobnych

Mamy masę miskantów i rozplenic, których suche kwiatostany zawsze pozostawiam na zimę. Są niezwykle ozdobne.
Wiosną ścinamy je około 10 cm nad ziemią.

Kolejno przyszła kolej na moje ukochane
hortensje drzewiaste i bukietowe.

 To one skonsumowały największą część naszego „ogrodowego, wiosennego czasu”.

 Kilkanaście krzewów na każdej rabacie robi swoje. 
Każdy po kilkanaście, kilkadziesiąt gałązek
ciętych pojedynczo. Zawsze.

 Ile set, czy tysięcy gałązek przycięłam ?
Nie wiem, i nie chcę wiedzieć.
Mój lewy bark i lewa dłoń … nie żyją !!!
Ból będzie mi dokuczał jeszcze przez wiele dni.

Pozytywne jest to, że udało mi się pobrać sporo zdrewniałych sadzonek.
Było tak zimno, jak zwykle w marcu.
Oczka były jeszcze „uśpione”.

Rozesłałam je i rozwiozłam do zaprzyjaźnionych,
początkujących ogrodniczek.
 Opisałam odmiany na „wilczych” kartonikach, zapakowałam w folę bąbelkową.
i bardzo efektywna metoda pozyskania dużej ilości nowych krzewów
w młodych, lub rozwijających się ogrodach.
Polecam !
Przede mną nawożenie i porządkowanie rabat.
Będę fruwać po ogrodzie z dwoma taczkami.
W jednej będę miała ziemię kompostową,
w drugiej grubą, przekompostowaną korę.
Rozsypuję nawozy i podsypuję ziemię lub korę
tam, gdzie potrzeba. 


Każdy sezon rozpoczyna się inaczej.
Tym razem, jest sporo zimniej, trudniej i później.
Może maj będzie łaskawszy ? 
Cieplejszy, bardziej słoneczny.
Jakkolwiek…nie narzekam. Pracuję i czekam… 
Choć wiem, że maj, to pielenie,
pielenie, niekończące się pielenie … 

Nie będzie łatwiej, nie będzie lżej,
ale uwielbiam ten trud,
za który ogrody odwdzięczają się po stokroć …
 Tak warto się dla nich starać !   

Życzę Wam cudnego majowego ogrodowania !
Majowa zieleń jest jedyna, wyjątkowa 
i tak przepięknie świeża.    

 

« Starsze wpisy