Category Archives: POLSKA

PAŃSTWOWE MUZEUM AUSCHWITZ-BIRKENAU

To będzie wpis inny niż wszystkie bo i miejsce i emocje towarzyszące zwiedzaniu były inne niż zwykle. Wizyta w Auschwitz szokuje i porusza do głębi. Nie wiem, jak można się na taki dzień przygotować. Ja przeżyłam to bardzo głęboko i nigdy tego dnia nie zapomnę…

14 czerwca 1940

Dzień ten uznawany jest za początek funkcjonowania obozu. Władze niemieckie kierują do Auschwitz pierwszy transport więźniów.

Dziś, kolejnego 14 czerwca, w 80 lat później zdobyłam się na odwagę, żeby opublikować i podzielić się z Wami fotografiami, które przywiozłam z tego miejsca już jakiś czas temu. To chyba jedno z najtrudniejszych miejsc, które zdecydowałam się sfotografować i zatrzymać jego pamięć na czarno-białych fotografiach.

Tym razem nie będę zbyt wiele pisać, bo każdy z nas zna tę okrutną historię. Kto będzie chciał zgłębić fakty i zdarzenia, znajdzie sporo źródeł historycznych.

Ja zostawiam Was z galerią (każdą fotografię można powiększyć). Te zdjęcia za każdym razem poruszają mnie, jak mało która moja praca…

Jak żadna inna nazwa historyczna: Obóz Koncentracyjny Auschitz-Birkenau oznacza niewyobrażalne okrucieństwo nazizmu.

Tu zamordowano ponad 1,2 miliona ludzi – głównie Żydów. Tu znajdowały się baraki mieszkalne, więzienie, cele śmierci administracja i budynki mieszkalne administracji obozu.

Dziś na 190 h terenów znajduje się muzeum i miejsce pamięci. Na ich zwiedzanie trzeba zarezerwować około 5-6 godzin.

W obozie II – Brzezinka, w czterech komorach gazowych ludzie byli mordowani i później paleni w krematoriach.

Miejsce pamięci

„Arbeit macht frei”

Do dziś na bramie głównej obozu możemy przeczytać to cyniczne zdanie oznaczające: „Praca czyni wolnym”

Muzeum

Muzeum zostało stworzone w 1947 roku. Składają się na nie przede wszystkim dwie wielkie części byłego kompleksu obozowego: Auschwitz I Stammlager i Auschwitz II Birkenau wraz z ponad 150 budowlami, rzeczywistymi drogami dojazdowymi około 300 ruinami, rampą, ogrodzeniami, a także archiwalia, które przetrwały ewakuację obozu oraz zbiór ponad stu tysięcy obiektów ruchomych (m.in. walizki, buty i przedmioty codziennego użytku, pasiaki i przedmioty więźniarskie, a także przedmioty pochodzenia esesmańskiego.

Ustawa Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z 2 lipca 1947, określiła:

„Tereny byłego hitlerowskiego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu wraz z wszelkimi znajdującymi się tam zabudowaniami i urządzeniami zachowuje się po wsze czasy jako Pomnik Męczeństwa Narodu Polskiego i innych Narodów.”

WIELICZKA – KOPALNIA JAK ZE SNÓW

JEDZIEMY DO KOPALNI SOLI?

Czy Wam słowo WIELICZKA też kojarzy się tylko z jednym ? Z kopalnią soli ? W porządku, mi też. I warto wiedzieć, że to niewielkie , oddalone o 10 km na południe od Krakowa miasteczko przed wiekami nazywało się Magnum Sal – Wielka Sól. Miejscowość właśnie dzięki temu minerałowi zasłynęła nie tylko w Europie ale i na całym świecie.

Historyczna kopalnia soli od 1987 roku wpisana jest na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Bo to magiczne miejsce, jak ze snów i najpiękniejszych bajek.

Jeden z ważniejszych celów wycieczek szkolnych, w trakcie ponownej wizyty wiele lat później, zrobił na mnie tak ogromne wrażenie, że każdemu gorąco polecam taki „dorosły come back” do większość wspaniałych miejsc, zwiedzanych w okresie szkolnym.

Wędrówka przez solne podziemia Kopalni Wieliczka to niezwykłe przeżycie, podczas którego okryłam nie tylko efekty górniczej pracy, ale i przepiękne twory natury oraz dzieła wspaniałych artystów.

W przeszłości wielickie pokłady soli były największe na naszym kontynencie i od najdawniejszych czasów umiejętnie eksploatowane.

Sól wydobywano tu już w neolicie. Od XIII wieku sól była jednym z głównych dochodów Krakowa i monarchii.

Kopalnia ma głębokość 327 metrów. Pod ziemią, na 9 piętrach, jest ponad 300 kilometrów korytarzy-labiryntów. Kubatura wydrążonych korytarzy i komór wynosi około 7,5 mln metrów sześciennych.

Pod ziemię wiedzie Szyb Daniłowicza.

TRASA TURYSTYCZNA

Do zwiedzania udostępniona jest tylko część solnych podziemi. Wędrujemy na głębokości od 64 do 135 m pod ziemią. Główna Trasa Turystyczna obejmuje 20 komór oraz około 3,5 km korytarzy rozmieszczonych na 3 poziomach.

KOMORY

Komora Stanisława Staszica. Podziemny skok na bungee? A może lot balonem na ogrzane powietrze głęboko pod powierzchnią ziemi? Komora licząca 36 metrów wysokości wydaje się jakby stworzona do organizacji tego typu niezwykłych wydarzeń. Dzięki nim znalazła się nawet w księdze rekordów Guinnessa.

W Komorze Erazma Barącza, zobaczycie przepiękne podziemne solne jezioro:

W Komorze Weimar rozbrzmiewa muzyka Fryderyka Chopina. Jeśli dobrze przyjrzycie się zdjęciom, dostrzeżecie dobrego ducha kopalni – Skarbnika.

Ogromne ważnie zrobiła na mnie Kaplica Św. Kingi oraz Kaplica Św. Krzyża. Mówi się, że świątynia została stworzona przez trzech górników-rzeźbiarzy: Józefa Markowskiego, Tomasza Markowskiego i Antoniego Wyrodka, ale w rzeczywistości twórców było więcej, bowiem kolejne pokolenia górników nieustannie dodają coś od siebie. Zwiedzając Trasę Turystyczną, poznasz historię powstania Kaplicy oraz niezwykłe dzieła sztuki wykonane z soli kamiennej:

Niektóre komory kopalni swoje nazwy zawdzięczają postaciom związanym z historią tego miejsca. Przykładem może być Komora Mikołaja Kopernika:

Wspaniałą rzeźba wykonana z soli:

Zwiedziliśmy również Komorę Józefa Piłsudskiego:

Właśnie w kopalni na głębokości 120 m znajduje się jedyny wykuty w soli pomnik marszałka:

To nieduże jeziorko solankowe, łączy dwie części Komory Józefa Piłsudskiego. Dawniej, można było skorzystać z organizowanych tutaj przepraw promowych, którym towarzyszyły pokazy sztucznych ogni i muzyka grana na żywo.

130 m pod ziemią znajduje się grota imienia Marszałka Józefa Piłsudskiego:

Komora Pieskowa Skała. Powstała w 1669 roku, a swoją nazwę prawdopodobnie zawdzięcza dawnemu właścicielowi położonego pod Krakowem Zamku Pieskowa Skała, czyli Janowi Wielopolskiemu.

Tu można zobaczyć, jak kiedyś wyglądał transport w kopalni. Doskonale zrekonstruowanym obiektem, jaki znajduje się w tej komorze, jest krzyż ręczny, który obrazuje, jak wyglądał dawniej transport pionowy

Część badaczy twierdzi, że gdyby pozostawić kopalnię bez zabezpieczeń, już po 160 latach mogłaby ona przestać istnieć, ponieważ wyrobiska stale się zaciskają.

Komora Michałowice. Eksploatowana przez ponad 100 lat, należy do największych w wielickiej Kopalni. Przebiegała przez nią pierwsza Trasa Turystyczna, wytyczona jeszcze na początku XIX stulecia.

Komora Kazimierza Wielkiego. Zastał Polskę drewnianą a zostawił murowaną – tak mówimy o Kazimierzu Wielkim. A skąd wziął pieniądze na rozbudowę naszego kraju? 1/3 dochodów polskiego skarbu pochodziła wówczas właśnie z wydobycia soli. Lecz nie tylko Kopalnia pomagała Kazimierzowi, ale i Kazimierz – Kopalni. Kazimierz Wielki uregulował sprawy związane z wydobyciem soli w Statucie Żup Krakowskich. Z okazji 600-lecia wydania tego dokumentu, w Kopalni, na Trasie Turystycznej, odsłonięto pomnik tego budzącego podziw polskiego władcy.

Komora Sielec. znajduje się na poziomie I, na głębokości 64,5 m. W komorze znajduje się kolekcja autentycznych urządzeń służących do transportu soli podziemnymi korytarzami. Górnicy używali drewnianych wózków i skrzyń. Sól pakowano do beczek, a większe solne bryły – przetaczano po drewnianych pokładach. Później w transporcie soli na powierzchnię górnikom zaczęły pomagać konie.

Komora Janowice. Pod ziemią usłyszysz wiele legend i cudownych opowieści, ale jedna spośród nich jest szczególnie ważna dla wielickiej Kopalni. Czy wiesz, kim była św. Kinga? Jak odkryto sól w Polsce? I jaki miał z tym związek zaręczynowy pierścień?

Komora Janowice wyróżnia się na tle innych właśnie z tego ważnego powodu, że – ilustruje spisaną przez Jana Długosza legendę o patronce górników solnych, św. Kindze i jej pierścieniu. Legenda mówi, że Kinga, która była córką króla Węgier – Beli IV Arpada, poślubiła księcia krakowsko-sandomierskiego Bolesława V, nazywanego Wstydliwym. Jako posag zabrała do Polski sól. Dlatego poprosiła ojca, aby podarował jej kopalnię soli w kraju Maramuresz. Zanim udała się do ojczyzny swego męża, odwiedziła przekazaną jej kopalnię. Podczas wizyty, do jednego z szybów wrzuciła swój pierścionek zaręczynowy. Kolejno udała się do Polski. Po dotarciu w okolice Krakowa, nakazała członkom swojego orszaku kopać we wskazanym przez siebie miejscu. Ku zdziwieniu wszystkich, udało się wydobyć bryłę soli kamiennej, w której lśnił pierścionek. Dokładnie ten sam, który Kinga wrzuciła do szybu w Maramuresz. Tym sposobem według legendy udało się sprowadzić sól do Polski.

We wnętrzu komory, od 1967 roku znajduje się 5 naturalnej wielkości solnych figur. Zostały one wykonane przez górnika-rzeźbiarza Mieczysława Kluzka.

Scena, którą ilustrują, to moment odnalezienia pierścionka zaręczynowego Św. Kingi. W centralnym punkcie widać samą księżniczkę, przed którą klęczy jeden z członków jej orszaku. Inny sługa znajduje się po prawo, bliżej ściany. W tle widzimy pozostałe dwa posągi przedstawiające rycerzy w zbrojach. Trzymają oni tarcze oraz miecze.

W Podszybiu Kunegunda swój dom znalazły niezwykłe rzeźby solnych krasnali. Skrzaty te wyszły spod dłuta Stefana Kozika i prezentują różne prace górnicze. Znajdziemy wśród nich kruszaka, nosicza, wozaka czy cieślę:

Jak zapamiętałam tę „kopalnianą wyprawę”?

Wykute w soli przepiękne, majestatyczne komory oszałamiające swym pięknem i ogromem. Bajkowe podziemne jeziora, perfekcyjne konstrukcje ciesielskie i wyjątkowe solne rzeźby. Przepiękne historie i baśnie okalające to miejsce sprawiły, że ten magiczny klimat pozostanie już ze mną na zawsze.

KRAKÓW NA WEEKEND. DZIEŃ 2.

NOWY DZIEŃ START

O atrakcjach pierwszego dnia w Krakowie możecie poczytać TUTAJ Wiele godzin spędziliśmy na Wawelu, kolejno spacerowaliśmy Drogą Królewską do Rynku Głównego. Relacja fotograficzna pokaże Wam, jak wiele przepięknych miejsc odwiedziliśmy. Dziś czas na Kazimierz i Zabłocie z Fabryką Schindlera.

KAZIMIERZ

Miasto Kazimierz zostało włączone do Krakowa dopiero w 1800 roku. Dziś, dawna żydowska dzielnica przyciąga niezwykłym w Europie zespołem siedmiu synagog (wciąż czynne są dwie: Remuh i Tempel), pięknymi kościołami, wspaniałą architekturą i klezmerską muzyką.

Atmosfera miejsca od pierwszych chwil przepełnia zachwytem.

SYNAGOGA I CMENTARZ REMUH

Od Synagogi Starej, która jest najstarszą w Polsce, przeszliśmy w okolice Synagogi i Cmentarza Remuh. To prastary kirkut, żydowski cmentarz ze stelami nagrobnymi (macewami) w stylach renesansowym i barokowym. Najstarsze żydowskie miejsce pochówku. Nagrobki wydobyto spod ziemi w latach 50 i 60 XX wieku. Grób słynnego rabina Isserlesa umieszczono na podwyższeniu z kamienia i otoczono żelazną balustradą. Odwiedzający mają okazję położyć modlitewną karteczkę z prośbą do mędrca Remuha. Po lewej stronie spoczywa ciało ojca Mojżesza – Izraela, fundatora synagogi. Niedaleko spoczęła też Golda Auerbach, żona rabina.

UL. SZEROKA

Tu poczujecie się jak w dawnych, przedwojennych czasach Kazimierza. Na ścianach domów widać szyldy przypominające styl i atmosferę tamtych lat. Odnieśliśmy wrażenie, że czas się cofnął…

Na Szerokiej z przyjemnością przysiedliśmy na słynnej ławeczce, koło Jana Karskiego. Właśnie tu znajduje się odlana z brązu ławka z postacią legendarnego emisariusza Polskiego Państwa Podziemnego, świadka Holokaustu. To siódme miejsce na świecie, gdzie stoi rzeźba-ławka Karskiego. Wcześniej pojawiły się takie w Łodzi, Kielcach, Warszawie, Waszyngtonie, Nowym Jorku i Tel Awiwie. Autorem rzeźb jest Karol Badyna, profesor krakowskiej ASP.

 

FABRYKA SCHINDLERA

Kolejne kilka godzin spędziliśmy w FABRYCE SCHINDLERA. To oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Obejrzeliśmy wspaniałą, multimedialną wystawę „Kraków – czas okupacji 1939–1945”, która mieści się w dawnym budynku administracyjnym Fabryki Emalia Oskara Schindlera przy ul. Lipowej 4. Wystawa jest opowieścią o Krakowie i losach jego polskich i żydowskich mieszkańców w czasie II wojny światowej, ale też o Niemcach – okupantach. Wystawa została zrealizowana przy użyciu środków wykraczających poza ramy tradycyjnej ekspozycji muzealnej, ekspozycji nadano charakter opowieści teatralno-filmowej.

Pięć kluczowych momentów dla historii miasta zostało oznaczonych przez „maszyny pamięci” – stemplownice, w których każdy zwiedzający może odbić pieczęć związaną z danym wydarzeniem, zabierając ze sobą „dokument czasu”. Puentą wystawy jest instalacja rzeźbiarska – „Sala wyborów” – symbol etycznych dylematów i postaw w czasie wojny.

W 45 przestrzeniach wystawienniczych przeszłość Krakowa została wykreowana w taki sposób, by każdy ze zwiedzających mógł bezpośrednio dotknąć historii, poczuć emocje mieszkańców miasta okresu wojny.

„Fabryka pamięci” – to motto wystawy.

Wojenną historię Deutsche Emailwarenfabrik – DEF – i postać jej właściciela Oskara Schindlera pokazuje film Stevena Spielberga „Lista Schindlera” z 1993 roku. Oskar Schindler uratował ponad tysiąc osób. Jego postać oraz historie ocalonych przez niego krakowskich Żydów są przedstawione na wystawie jako część skomplikowanej wojennej historii miasta. O bohaterskim czynie Oskara Schindlera, przypomina jego gabinet,odtworzony w budynku administracyjnym fabryki.

Symboliczna „arka ocalonych” stworzona z tysięcy garnków przypomina te produkowane przez jego pracowników w czasie wojny:

Miejsce pamięci, jakim jest Fabryka Emalia, daje gościom szansę na osobistą konfrontację z przeszłością.

RESTAURACJA Klezmer Hois

W sercu krakowskiego Kazimierza, przy ul. Szerokiej 6 zakończyliśmy ten niezwykle emocjonujący dzień. W XVI wiecznym budynku, w którym do drugiej wojny światowej mieściła się jedna z najstarszych mykw w Krakowie, 70 metrów od Synagogi Remu znajduje się Klezmer Hois (Dom Klezmera) miejsce unikalne, które swoim wystrojem oraz ofertą artystyczną i kulinarną nawiązuje do przedwojennych tradycji Żydowskiego Kazimierza. Co wieczór odbywają się tu koncerty tradycyjnej muzyki żydowskiej. Dyrektorem artystycznym Klezmer Hois był  Leopold Kozłowski.Klezmer Hois to również restauracja . Można tu odnaleźć potrawy galicjskiej kuchni żydowskiej. Poznaliśmy to wspaniałe bogactwo smaków, a od 20.00 wzięliśmy udział w koncercie tradycyjnej muzyki klezmerskiej.

Czy można sobie wyobrazić lepsze zwieńczenie tego dnia?

KRAKÓW NA WEEKEND. DZIEŃ 1.

ODCZAROWAĆ JESIEŃ

Jak sprawić, aby szara i mglista jesień stała się choć na chwilę magiczna? Tak, wiem można spróbować „włączyć” słońce. A jak prośby i błagania nie działają i pogoda fatalna? Proponuję zaplanować choć 1 lub 2 jesienne weekendy z naszymi najcudowniejszymi polskimi „perełkami”. Na mnie ta podróżnicza terapia działa jak cuda. Nie zważam na aurę, nie utyskuję na chłody, tylko dzielnie wiążę sznurówki w swoich trampeczkach, pakuję rodzinkę i startuję…

KIERUNEK: KRAKÓW

Właśnie na przełom października i listopada zaplanowałam kilkudniowy wyjazd do Krakowa i jego okolic. Ostatnio, naszą cudowną, kulturalną stolicę zwiedzałam w trakcie szkolnej wycieczki. Trzeba to było nadrobić. Co zastałam na miejscu? Niezwykle różnorodną, tętniącą życiem metropolię. Ale co najwspanialsze… tak historycznie i architektonicznie bogatą, że aż zapiera dech. Miasto magiczne. Pobudka w Krakowie pachnie historią, sztuką, legendami, magią. W uszach splata się cudowny jazz, z XV wieczną muzyką klezmerską. Pamięć o królach, papieżach, księżniczkach i smoku jest MAGICZNA.

WAWEL

Właśnie tu. W miejscu tak bardzo naznaczonym przez historię, pełnym polskości i renesansowej architektury rozpoczęliśmy naszą krakowską wędrówkę historyczną. Na Wzgórzu Wawelskim zwiedziliśmy Zamek Królewski oraz Katedrę. Przechodząc przez katedralną zakrystię, wspięliśmy się na Wieżę Zygmuntowską, na której znajduje się dzwon Zygmunt. Legenda głosi, że dotkniecie tego dzwonu, gwarantuje szczęście i życie wieczne. Z wieży roztacza się taki oto widok:

PANORAMA KRAKOWA

Zamek jest pierwszą rezydencją królewską wybudowaną w Polsce w stylu renesansowym. Król Zygmunt Stary zaangażował florenckich mistrzów, aby stworzyli, trzypiętrową, monumentalną budowlę z arkadowym dziedzińcem. Do końca XVI wieku zamek był oficjalną rezydencją polskich królów. Po pożarze, w którym spłonęła część budynku, Zygmunt III Waza przeniósł dwór do Warszawy.

Krakowska katedra z powodu swej symboliki i funkcji, jest najważniejszym kościołem w naszym kraju. Wielokrotnie przebudowywana, łączy wszystkie możliwe style architektoniczne: od średniowiecza do modernizmu. W jej wnętrzach znajduje się niezliczona ilość grobów królewskich.

Wspaniały był również krótki spacer po niedawno zrekonstruowanych ogrodach renesansowych.

DROGA KRÓLEWSKA

Po 3 godzinach spędzonych na wzgórzu, Drogą Królewską wędrowaliśmy poprzez wspaniałe ulice: Grodzką i Kanoniczną. Grodzka jest Przedłużeniem Floriańskiej po drugiej stronie Rynku. Należy do najstarszych ulic Krakowa. Przy niej stawiali swe rezydencje najbogatsi mieszkańcy. Tu zwiedziliśmy kościół św. Andrzeja, zwieńczony dwiema charakterystycznymi białymi, kamiennymi wieżami o ciemnych hełmach. Ta staro-romańska budowla pochodzi z lat 1079-1098.

Brukowana Kanoniczna, jest za to uznawana, za najbardziej urokliwą i piękną. Na niej, każdy dom jest warty uwagi. Kamienice wyróżniają się wyjątkowymi zdobieniami i detalami architektonicznymi:

OKNO PAPIESKIE

I tak dotarliśmy do pałacu arcybiskupiego, na rogu Plantów i ul. Franciszkańskiej. Budowla zachowała wiele renesansowych i barokowych elementów, w tym masywny portal główny, ponad którym widać w oknie portret Jana Pawła II:

COLLEGIUM MAIUS

To najstarszy polski obiekt uniwersytecki, jaki dotrwał do naszych czasów. Siedziba Uniwersytetu Jagiellońskiego mieści się tutaj od 1400 roku. Zachwyciłam się słynnym gotyckim dziedzińcem i średniowiecznymi piwnicami.

Ruszyliśmy dalej w kierunku Rynku Głównego. Co chwilę mijały nas wspaniałe dorożki konne, które swój główny postój mają właśnie przy rynku.

KRAKOWSKA DOROŻKA KONNA

Obecnie w Krakowie pracuje około 40 zaprzęgów. Praca wszystkich dorożek konnych podzielona jest na dni parzyste i nieparzyste. Każdego dnia na postoju dorożek może być maksymalnie 16 powozów.

KRAKOWSKA DOROŻKA KONNA, RYNEK STAREGO MIASTA

RYNEK GŁÓWNY

To prawdziwy salon kulturalny Krakowa. Zachwycał mnie o każdej porze dnia. Muzykanci, malarze i kwiaciarki nadają temu miejscu magiczny nastrój. To jeden z największych średniowiecznych placów Europy. Jego wymiary to 200 m x 200 m.

RYNEK GŁÓWNY KRAKÓW

Najbardziej znane budowle Rynku to Sukiennice, Bazylika Mariacka oraz Wieża ratuszowa.

WIEŻA RATUSZOWA
SUKIENNICE

Wschodnia część płyty Rynku Głównego była od dawien dawna przestrzenią targową. W jej centralnej części powstała z czasem hala targowa, która przetrwała do dziś pod postacią Sukiennic.

Przed rozpoczęciem zwiedzania Bazyliki warto obejść ją dookoła aby zrozumieć wyjątkową, gotycką sylwetkę świątyni. Idąc dookoła dociera się do ukrytego na jej tyłach przepięknego pl. Mariackiego, który jest odgrodzony od Małego Rynku kościołem św. Barbary:

KOŚCIÓŁ ŚW. BARBARY

Ufundowany przez królową Jadwigę powstał podobno z cegieł pozostałych po budowie kościoła Mariackiego.

BAZYLIKA MARIACKA

Jeden z najcenniejszych zabytków Krakowa. Gotycka bazylika pochodząca z XIV wieku. Wielokrotne przebudowy dodały jej wielu stylów architektonicznych. Największym skarbem kościoła jest ołtarz główny Wita Stwosza, który poświęcił temu dziełu 12 lat swojego życia.Od 1477 mistrz roku pracował nad tym kilkunastometrowym dziełem, zdobiąc złotem i farbami rzeźby z drewna dębowego i lipowego. W głębi prezbiterium, za ołtarzem Wita Stwosza, ostrołukowe okna wypełniają autentyczne gotyckie witraże, zaliczane do najstarszych w Polsce (1370-1390).

Wszystkie elementy architektoniczne budowli zdają się kierować wzrok w górę, ku sklepieniu (wys. 28 m). Na nim, zapierające dech w piersiach freski:

SZOPKA KRAKOWSKA

Przed nami pierwszy czwartek grudnia, kiedy to na Rynku gromadzą się tłumy, ponieważ rozpoczyna się wielkie święto szopkarzy. Krakowskie szopki bożonarodzeniowe różnią się od stajenek, w których znalazła schronienie Święta Rodzina. Są bardzo bogato zdobione, odwzorowują zabytki Krakowa – kościół Mariacki, Sukiennice, Barbakan, Wawel czasem legendarnego smoka wawelskiego.

Może właśnie wtedy odwiedzicie Kraków?

ZAKOCHAJ SIĘ W WARSZAWIE NIE TYLKO OD ŚWIĘTA.

Świąteczny czas zawsze nastraja wyjątkowo.
Jakkolwiek nam się w życiu aktualnie wiedzie.
Jakkolwiek łaskawy lub mniej jest los,
ja staram się zawsze uczynić ten czas wyjątkowym.
A wyjątkowość, to dla mnie zawsze stan umysłu.
To w pozytywnym nastawieniu i w radościach dnia codziennego poszukuję szczęścia.
W tegorocznym świątecznym czasie, jak zwykle dekorowałam dom 
i szykowałam się na cudowne rodzinne spotkania i biesiady. 
Chwile bliskości i odprężenia przy kominku,
z bolącymi od śmiechu brzuchami,
będziemy rozpamiętywać jeszcze bardzo długo.
Z Wami podzielę się pięknem, które możemy wspólnie dzielić jeszcze przez kilka tygodni Nowego Roku.
W ostatnich dniach wyjątkowym okazał się wieczorny spacer  
po warszawskim starym mieście.
Cudownie udekorowana i rozświetlona stolica była zachwycająca. 
Rozpoczęcie wędrówki od świątecznego jarmarku przy warszawskim barbakanie było bardzo trafne.
Pyszne przekąski, piękne podarunki zawsze dobrze nastrajają:
 
Plac Zamkowy z tradycyjnie już piękną choinką w tym roku przypominał o okrągłej rocznicy odzyskania niepodległości:
Rynek Starego Miasta powitał nas budkami z gorącymi przekąskami,
grzanym winem i wspaniałym kolorowym lodowiskiem, które już od kilku lat stanowi radosną rozrywkę dla warszawiaków i gości stolicy:
A na Krakowskim Przedmieściu, na tych,
którzy nie spotkali się jeszcze z Mikołajem, czekał ON sam. Osobiście.
W torbie miał jeszcze troszkę prezentów:
    Szczególnie przyjemnym okazało się spotkanie
z młodym warszawskim kataryniarzem, 
który nie tylko grą, ale i pięknym głosem umilał czas spacerowiczom:
Za drobną opłatą można było „skraść też jego uśmiech”:
Ot spacer, tak niewiele, a jak wiele.
(…) Warszawo, moja Warszawo,
Dla ciebie uśmiech i łza,
Kto raz cię ujrzał, Warszawo,
Na zawsze cię w sercu ma.(…)
Właśnie tak cudownych spacerów, cudownych chwil sobie i Wam życzę.
Tylko pomyślnych dni w tym Nowym 2019 Roku!
Kolorów, optymizmu i radości z drobnostek.
 
!!! Niech się Wam darzy,
niech Wam się szczęści !!!

NAJWIĘKSZY SAD EUROPY

Dopóki zimy nie ma za oknem,
będę jeszcze wspominała moje najpiękniejsze dni minionej jesieni.

Czy bywacie czasem w okolicach Grójca pod Warszawą ?
A może tak jak my, jeździcie każdej jesieni w te okolice,
żeby bezpośrednio od małych lokalnych sadowników kupić nasze polskie najlepsze jabłka pod słońcem ? Piszę „w okolicach”, ponieważ poszukiwania grójeckich jabłek są mało skomplikowane.
W okolicznych wioseczkach i gminach sady z jabłoniami zajmują nawet 70 % terenów. W większości z nich uprawy są na bardzo wysokim poziomie, a tereny bardzo zadbane.

Gdziekolwiek się nie rozejrzeć jabłonie, jabłonie i jeszcze raz jabłonie.
Korzyści z zakupu niekwestionowane. 
Świeżo rwane, rumiane jabłuszka przechowywane w chłodzie,
przez wiele tygodni są soczyste i przepyszne. Dzięki tym wizytom, jesienią w naszym domu królują świeże i pieczone jabłka,
soki tłoczone i obłędne szarlotki.

 Region ten jest dziś nazywany „największym sadem Europy”. 
Możemy być z tego dumni !!! 
Włosi mają swoją Toskanię z cudownymi uprawami winorośli.
Francuzi szczycą się takimi rejonami jak np. Bordeaux,
Alzacja czy Burgundia.  
My mamy swoje wspaniałe „grójeckie królestwo jabłek” w Polsce.

Wyjątkowe właściwości tych grójeckich owoców, wynikające z ich pochodzenia geograficznego, zostały potwierdzone certyfikatem EU – Chronionego Oznaczenia Geograficznego. 
Jest to system stworzony w 1992 roku i dotyczy ochrony regionalnych produktów rolnych. Ma on na celu ochronę nazw tych produktów

i zapewnienie ich autentyczności. Dotyczy wyrobów wytwarzanych na określonym obszarze w sposób tradycyjny. System w tym względzie wzoruje się na francuskim systemie appellation d’origine contrôlée oraz włoskim denominazione di origine controllata

A wiecie, że uprawę jabłek na Mazowszu, w okolicach Grójca 
zawdzięczamy królowej Bonie
Zawdzięczać jej możemy nie tylko popularną włoszczyznę, ale także grójeckie jabłka. Uprawy zostały zapoczątkowane w XVI wieku,
a sama królowa stała się ich symbolem.
Upatrzyła sobie ziemie na Mazowszu, jako dziedziczne dobro Jagiellonów. Przejęła je, i z ogromną charyzmą rozwijała uprawę warzyw i owoców na niezbyt urodzajnych glebach mazowieckich. Nakazała sadzenie jabłoni gruszy i śliw. 
Czy nie powinniśmy być jej wdzięczni ? 
Kolejne wieki minęły, a jabłka pod Grójcem nadal są uprawiane na ogromną skalę. 

Z ogromną przyjemnością spacerowałam pośród grójeckich sadów. 
Spędziłam tam kilka fantastycznych jesiennych popołudni. 
Właśnie z jednego z takich wypadów pochodzą zdjęcia do dzisiejszego postu. Zrobiłam je dla Was, abyśmy wspólnie cieszyli się tą naszą przepiękną „polską Toskanią”.
A najlepiej, śladem Włochów i Francuzów,
abyśmy rozsławiali „w cały ten świat”.
 Podzielacie mój entuzjazm ?

MAGICZNY, KOLOROWY OGROD

 

To już kolejny rok, kiedy Muzeum Pałac w Wilanowie

udostępnia zwiedzającym jesienno-zimową wystawę pt.

„Królewski Ogród Światła”

 

Tysiące kolorowych lampek zamocowanych

 na roślinach i rabatach oraz dodatkowe instalacje

 w „Magicznym Ogrodzie Króla” tworzą wspaniałe wrażanie. 

„Ogród Wyobraźni” rozświetla się i gaśnie

w rytm przepięknej muzyki poważnej.

Wspaniała „uczta dla ducha, oka i ucha”.

 

W tym roku zachwyciłam się też pięknie oświetloną Oranżerią.

 Wystawa jest otwarta do 13 marca 2016.

Polecam ją odwiedzić krótko po zmroku.

KOLOROWY SPACER PO WARSZAWIE

Dziś nie będzie ogrodowo.
Luty mija mi w bardzo „beztlenowej” atmosferze. Mało mnie na dworze. 
Dużo pracuję, a w ogrodzie byłam tylko na moment i to tylko po to,
żeby zobaczyć, jak ten luty stara się mnie przekonać przez okno, że mamy już wiosnę.
Krokusy wyszły, przebiśniegi i ciemierniki kwitną. Ale co z tego ?
Popaduje śnieg. Wiatry, chłód i deszcze to tegoroczna, lutowa codzienność. 
Nie mam jak zrobić ogrodowych zdjęć.
Prawie zero słońca. Czekam na „lepszy czas” i nie poddaję się.
Szukam „dobrej energii” na te mało ciekawe dni.
Spacer w miniony weekend naładował moje akumulatory. Było zimno, ale nie mokro.

Warszawskie stare miasto widziane od strony Wisły 
niezwykle mnie zainspirowało. 

Cudne, kolorowe, harmonijne i takie spokojne… 

Te kolorowe kamienice wyglądały  jak z bajki.

Wróciłam do domu pełna dobrej, kolorowej energii. 
Nie straszny mi już ten ciemny i mokry luty !!! 
Rozejrzyjcie się dookoła i poszukajcie pozytywnych inspiracji.
Oby do marca … ale zanim wiosna,
zabiorę Was jeszcze do innej kolorowej krainy.

MAGICZNY, KOLOROWY OGRÓD
(link do posta)

 Zapraszam.

NOWY ROK W WARSZAWIE

Stare Miasto, Plac Zamkowy oraz sam Zamek, były w tym roku pięknie rozświetlone w okresie Świąt Bożego Narodzenia.
Popołudniowy, noworoczny spacer należy zaliczyć do bardzo udanych. 
To było bardzo miłe rozpoczęcie Nowego Roku.

A jeśli macie ochotę na dalszy spacer po Warszawie…
Zapraszam na moją fotograficzna wyprawę po naszej stolicy.
Moimi oczami, na moich fotografiach.

Okładka jest linkiem do albumu:
ALBUM WARSZAWA