Category Archives: WILCZA PO GODZINACH

KONCERT WIEDEŃSKI W SOPOCIE

Od lat w moim domu, zawsze w Nowy Rok, zawsze w ten wyjątkowy i szczególny dzień z głośników telewizora dobiegała przepiękna muzyka poważna – to znak że trwał koncertu wiedeński. Dla mnie jedyny i wyjątkowy. Mam nadzieję, kultywować tę tradycję w kolejnych latach.
Kiedy w tym roku oglądałam go, przepełniała mnie wyjątkowa radość, ponieważ wiedziałam, że już za kilka dni, będę mogła uczestniczyć na żywo w jeszcze jednym wspaniałym muzycznym wydarzeniu. I tak się stało!
10 stycznia 2019 o godz. 18.00 Polska Filharmonia Kameralna Sopot wraz z wybitnym, niemieckim pianistą młodego pokolenia Alexandrem Krichelem i jego wspaniałym koncertem fortepianowym zagrali wyjątkowy i niezapomniany koncert.
 
 
Alexander Krichel to artysta współpracujacy z SONY Classic, laureat prestiżowego tytułu “Newcomer of the Year” ECHO Klassik. Polskiej publiczności artysta jest znany miedzy innymi z płyty „Chopin Hummel Mozart”, wydanej przez SONY Classic, na której występuje właśnie z Polską Filharmonią Kameralną Sopot.
Koncert odbył się w Sali Koncertowej PFK Sopot i poprzedzał bezpośrednio koncert sopockich filharmoników zaplanowany na 12 stycznia w słynnej Grosse Saal zwanej Złotą Salą Musikverein w Wiedniu, w Austrii. To miejsce doskonale znane ze słynnych, transmitowanych na cały świat przez telewizję  koncertów noworocznych wiedeńskich filharmoników.
Koncert sopockich muzyków w Wiedniu był już od dawna wyprzedany, ale dla wszystkich sopockich melomanów PFK Sopot przygotowało miłą muzyczną niespodziankę i zaprezentowali się w takim samym programie, jak w Wiedniu.
Pod batutą Wojciecha Rajskiego mogliśmy wysłuchać wspaniałe wykonania następujących utworów:
Ludwig van Beethoven – Uwertura do baletu Twory Prometeusza op. 43
Ludwig van Beethoven – Koncert fortepianowy nr 5 Es-dur op. 73
Franz Schubert – Symfonia nr 6 C-dur
Ta cudowna uczta muzyczna, w repertuarze identycznym z koncertem wiedeńskim stała się moją niezapomnianą i wyjątkową atrakcją tegorocznego karnawału.
Tak wspaniale zagrane utwory, wysłuchane na żywo w moim ukochanym mieście zapadną mi w pamięć na bardzo, bardzo długo…a może na zawsze ?

„SOPOT W RZECZY SAMEJ” – 18 URODZINY MUZEUM SOPOTU

„Sopot w rzeczy samej” – to tytuł wystawy, którą od 8 lutego do 14 kwietnia można oglądać w Muzeum Sopotu, przy nadmorskiej promenadzie.
W tym roku muzeum świętuje 18-te urodziny i wystawa jest zorganizowana właśnie z tej okazji. 
Związana jest z historią kurortu i jego mieszkańców. Pokazuje eksponaty podarowane przez mieszkańców i miłośników Sopotu od czasu powołania muzeum w 2001 roku. Przez 18 lat działalności muzeum zgromadzono około 
10 tysięcy przedmiotów, w tym meble, obrazy, stroje z epoki, modne bibeloty,
a także biżuterię, ceramikę, stare fotografie, pocztówki, mapy, grafiki, listy, dokumenty i wiele innych, nierzadko zaskakujących przedmiotów. Wystawa przedstawia historię Sopotu przez pryzmat przedmiotów i związanych z nimi opowieściami.  
Powyżej dostrzeżony wśród tak wielu, mój ulubiony eksponat tej wystawy.
Ja odwiedziłam wystawę w niedzielę 17 lutego, kiedy to w ramach obchodów Międzynarodowego Dnia Przewodnika Turystycznego, przewodnicy PTTK oprowadzali po wystawie i całym muzeum.
Odbyłam wspaniałą podróż w czasie.
Przez blisko dwie godziny słuchałam wspaniałych historii związanych z eksponatami wystawy oraz poznałam wiele nieznanych mi wcześniej szczegółów związanych z rodziną gdańskiego kupca i przedsiębiorcy Ernsta Augusta Claaszena, dla którego to zaprojektowano i w 1903 roku wybudowano tę przepiękną, zabytkową, eklektyczną willę, która stanowi siedzibę muzeum.
Obiekt ten jest znany pod nazwą Willa Claaszena. Położona w ogrodzie przy samej plaży z licznymi wieżyczkami i wykuszami posiada kontrastowe zestawienie jasnych otynkowanych płaszczyzn z ceglanym licem muru i murem pruskim.
W dawnych pomieszczeniach gospodarczych, na poziomie piwnic znajduje się dziś restauracja. Na parterze, zrekonstruowane: jadalnia, weranda, salon i buduar. Na I piętrze, w miejscu dawnych sypialni odwiedzamy sale wystawiennicze.
Na poddaszu są biura, a na strychu magazyn i pomieszczenia socjalne.
Poświęcę temu bardzo oryginalnemu obiektowi architektonicznemu oddzielny post.
Wystawa jest czynna codziennie do 14 kwietnia 2019.
Od wtorku do niedzieli w godz. 10.00-16.00. 
W niedzielę wstęp wolny.
Serdecznie zachęcam do odwiedzenia tej bardzo ciekawej ekspozycji !

źródło: muzeumsopotu.pl

50 URODZINY POMARAŃCZOWYCH NOŻYCZEK

W tym fantastycznym, jubileuszowym roku, 
z ogromną przyjemnością przyjęłam zaproszenie firmy FISKARS.
Odwiedziłam warsztaty patchworkowe,
na których każda z zaproszonym osób miała okazję 
wykonać swoją pracę pod okiem Gillian Travis
niezwykłej artystki znanej na całym świecie.
Gillian zaprezentowała część ze swojej słynnej kolekcji prac,
 które wzbudzają zachwyt na całym świecie:
Przez wiele godzin pokazywała, tłumaczyła
i instruowała uczestniczki warsztatów, 
jak wykonać najpiękniejsze dekoracje patchworkowe.
Wykorzystywała nożyczki, maty do cięcia,
 noże obrotowe, gilotyny i linijki FISKARS:
  w skupieniu powstawały fantastyczne,
autorskie prace i dekoracje:


materiały i pomysły były bardzo zróżnicowane:


  Dodatkowo na warsztatach prezentowane były prace
finalistów konkursu „Pomarańczowo mi…” zorganizowanego
przez Stowarzyszenie Polskiego Patchworku.
http://polskipatchwork.pl/ 
Prace swoim pięknem zapierały dech …
… byłam zachwycona.
Jury składające się z przedstawicielek firmy Fiskars Polska
i Stowarzyszenia Polskiego Patchworku 
przyznało nagrody m.in. następującym pracom 
w kategorii „Scissors”:

1 miejsce – Sylwia Ignatowska za quilt „Precyzja”
 2 miejsce – Katarzyna Bigoś za quilt „Fiskrotka”,
na zdjęciu poniżej w mojej aranżacji
z jubileuszowymi nożyczkami:

3 miejsce – Barbara Kreft-Piekarska za quilt „Dama z nożyczkami”
 Spotkanie miało w głównej mierze ma na celu 
świętowanie jubileuszu nożyczek FISKARS
i to udało się znakomicie.

To był wspaniały dzień !!!

 

KULTOWE NOZYCZKI FISKARS MAJA 50 LAT !!!

Czy wiecie, że firma Fiskars rozpoczęła działalność w 1649 r. ?
To blisko 400 lat temu.
Dziś jest jedną z najstarszych europejskich firm.

50 lat temu – w 1967 roku 
firma wyprodukowała pierwsze, pomarańczowe egzemplarze
kultowych nożyczek z plastikowymi rączkami.
Planowano, aby pierwsze modele
były w kolorze czarnym, czerwonym lub niebieskim.
Skąd więc kultowy pomarańcz ?
Operator maszyny, który tworzył pierwsze prototypy, 
wykorzystał pomarańczowy barwnik, który miał w maszynie
i stworzył 4 wersje kolorystyczne do akceptacji.
To właśnie pomarańczowe zyskały największą sympatię,
a z czasem ogromną popularność na całym świecie. 

1977 r. w USA powstaje fabryka nożyczek Fiskars.

Kolor Fiskars Orange® zostaje zarejestrowany jako oficjalny znak towarowy w 2003 r. w Finlandii, oraz w 2007 r. w USA.
Kultowe nożyce z pomarańczowymi uchwytami są chronionym znakiem towarowym w Stanach Zjednoczonych, Finlandii i Kanadzie.
W tych krajach nie ma innych nożyc w takich samych kolorach !
Stały się już ikoną dizajnu. 
Zachwycają wszędzie i wszystkich.
Wpadły nie tylko w ręce,
ale i w oko światowych kuratorów sztuki.
Są eksponatem w
Museum of Modern Art w Nowym Jorku. 
Dzięki ogromnej pasji i znakomitemu wzornictwu, od chwili ich powstania w 1967 roku do dziś,
sprzedano już ponad miliard sztuk.
Pamiętam, kiedy moja mama używała ich 35 lat temu 
do swoich domowych robótek i przeróbek krawieckich.
Zawsze je przed nami chowała,
żeby nie używać ich do innych domowych prac. 
Ma je do dziś i nadal używa do bardzo „ostrych cięć”.

Ja zakochałam się w tych nożyczkach po same uszy.
Są ze mną non-stop i w domu, i w ogrodzie.
Tniemy nimi w domu wszystkie papiery, kartoniki,
tkaniny i inne codzienne materiały.

 W kuchni tnę nimi zioła, 
w ogrodzie podcinam mniejsze byliny,
kwiaty i „ciacham” kompozycje do wazonów.
Są bardzo ostre, podobnie jak w momencie,
kiedy zaczęłam je użytkować.
Uwielbiam je !!!
A Wy macie kultowe nożyczki FISKARS ?  
 

DZIŚ W NOCY ZNÓW BYŁAM NA KSIĘŻYCU …

Od czasu do czasu lubię „zajrzeć na Księżyc”.
Ostatnio byłam tam 2 lata temu.
Wczorajszej nocy znów postanowiłam się tam wybrać.
Nie śledzę wszystkich pełni Księżyca.
Dodatkowo, nie zawsze mam siłę stać w nocy godzinę lub dłużej wpatrzona w niebo, 
szczególnie, że w ciągu tygodnia trzeba wstawać bardzo wcześnie.
Kiedy miałam sobotę na horyzoncie, miły, długi  wieczór za sobą,
nie spieszyło mi się spać. Chwyciłam za aparat.
Energia mnie rozpierała…może to była „księżycowa energia”.
W każdym razie Księżyc ma się dobrze i wyglądał tak:



Miłego weekendu wszystkim życzę !
Teraz lecę do ogrodu.
Popołudnia choć ciągle jeszcze cudownie ciepłe,
to niestety coraz krótsze. 
Będziemy przycinać, podcinać, porządkować, pielić…
Innymi słowy: przyjemne z pożytecznym.
Fitness za darmo i na świeżym powietrzu !!!

Niezmienne polecam ZIELONY STYL ŻYCIA
„GREEN FIT”.

 

PART IV – AUTUMN IS THE HOUSE OF GOLD

Szukam z całych sił tego jesiennego, pozytywnego złota,
tego, które tej jesieni znalazło swój dom.
Zaklinam tę zimną, mokrą i bardzo już nieprzyjazną aurę.
Ozłocę Was dziś pięknym blaskiem miskanta chińskiego 
(Miscanthus sinensis).
Mam nadzieję, że ta piękna energia zadziała,
i będziecie się razem ze mną, delektować jej złotą siłą ! 

ZABIERAM WAS NA KSIĘŻYC…

Rozpoczynamy nowy tydzień !!!
Dziś u nas słoneczny dzień. Silne wiatry, wiejące od kilku dni przegnały ciężkie, deszczowe chmury.
Już wczoraj wieczorem niebo było pełne gwiazd,

a powietrze bardzo przejrzyste.
Niewielkie obłoczki pędziły szybko, wysoko na niebie. To była bardzo jasna noc, za sprawą tego Pana….

KSIĘŻYCA
 
Do jego pełni jeszcze chwila (16-go stycznia), ale w nocy, krótko po północy, udało mi się zajrzeć na chwilę
na jego powierzchnię… widać 2 spore kratery i niestety nikogo znajomego…
Mam nadzieję, że ucieszył Was ten krótki poniedziałkowy spacer razem ze mną…po Księżycu…
Życzę bardzo miłego tygodnia dla Wszystkich !!!

(kliknij na zdjęcie, żeby powiększyć)  

Posted by Picasa
« Starsze wpisy