Tag Archives: PODRÓŻE

PAŃSTWOWE MUZEUM AUSCHWITZ-BIRKENAU

To będzie wpis inny niż wszystkie bo i miejsce i emocje towarzyszące zwiedzaniu były inne niż zwykle. Wizyta w Auschwitz szokuje i porusza do głębi. Nie wiem, jak można się na taki dzień przygotować. Ja przeżyłam to bardzo głęboko i nigdy tego dnia nie zapomnę…

14 czerwca 1940

Dzień ten uznawany jest za początek funkcjonowania obozu. Władze niemieckie kierują do Auschwitz pierwszy transport więźniów.

Dziś, kolejnego 14 czerwca, w 80 lat później zdobyłam się na odwagę, żeby opublikować i podzielić się z Wami fotografiami, które przywiozłam z tego miejsca już jakiś czas temu. To chyba jedno z najtrudniejszych miejsc, które zdecydowałam się sfotografować i zatrzymać jego pamięć na czarno-białych fotografiach.

Tym razem nie będę zbyt wiele pisać, bo każdy z nas zna tę okrutną historię. Kto będzie chciał zgłębić fakty i zdarzenia, znajdzie sporo źródeł historycznych.

Ja zostawiam Was z galerią (każdą fotografię można powiększyć). Te zdjęcia za każdym razem poruszają mnie, jak mało która moja praca…

Jak żadna inna nazwa historyczna: Obóz Koncentracyjny Auschitz-Birkenau oznacza niewyobrażalne okrucieństwo nazizmu.

Tu zamordowano ponad 1,2 miliona ludzi – głównie Żydów. Tu znajdowały się baraki mieszkalne, więzienie, cele śmierci administracja i budynki mieszkalne administracji obozu.

Dziś na 190 h terenów znajduje się muzeum i miejsce pamięci. Na ich zwiedzanie trzeba zarezerwować około 5-6 godzin.

W obozie II – Brzezinka, w czterech komorach gazowych ludzie byli mordowani i później paleni w krematoriach.

Miejsce pamięci

„Arbeit macht frei”

Do dziś na bramie głównej obozu możemy przeczytać to cyniczne zdanie oznaczające: „Praca czyni wolnym”

Muzeum

Muzeum zostało stworzone w 1947 roku. Składają się na nie przede wszystkim dwie wielkie części byłego kompleksu obozowego: Auschwitz I Stammlager i Auschwitz II Birkenau wraz z ponad 150 budowlami, rzeczywistymi drogami dojazdowymi około 300 ruinami, rampą, ogrodzeniami, a także archiwalia, które przetrwały ewakuację obozu oraz zbiór ponad stu tysięcy obiektów ruchomych (m.in. walizki, buty i przedmioty codziennego użytku, pasiaki i przedmioty więźniarskie, a także przedmioty pochodzenia esesmańskiego.

Ustawa Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z 2 lipca 1947, określiła:

„Tereny byłego hitlerowskiego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu wraz z wszelkimi znajdującymi się tam zabudowaniami i urządzeniami zachowuje się po wsze czasy jako Pomnik Męczeństwa Narodu Polskiego i innych Narodów.”

WIELICZKA – KOPALNIA JAK ZE SNÓW

JEDZIEMY DO KOPALNI SOLI?

Czy Wam słowo WIELICZKA też kojarzy się tylko z jednym ? Z kopalnią soli ? W porządku, mi też. I warto wiedzieć, że to niewielkie , oddalone o 10 km na południe od Krakowa miasteczko przed wiekami nazywało się Magnum Sal – Wielka Sól. Miejscowość właśnie dzięki temu minerałowi zasłynęła nie tylko w Europie ale i na całym świecie.

Historyczna kopalnia soli od 1987 roku wpisana jest na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Bo to magiczne miejsce, jak ze snów i najpiękniejszych bajek.

Jeden z ważniejszych celów wycieczek szkolnych, w trakcie ponownej wizyty wiele lat później, zrobił na mnie tak ogromne wrażenie, że każdemu gorąco polecam taki „dorosły come back” do większość wspaniałych miejsc, zwiedzanych w okresie szkolnym.

Wędrówka przez solne podziemia Kopalni Wieliczka to niezwykłe przeżycie, podczas którego okryłam nie tylko efekty górniczej pracy, ale i przepiękne twory natury oraz dzieła wspaniałych artystów.

W przeszłości wielickie pokłady soli były największe na naszym kontynencie i od najdawniejszych czasów umiejętnie eksploatowane.

Sól wydobywano tu już w neolicie. Od XIII wieku sól była jednym z głównych dochodów Krakowa i monarchii.

Kopalnia ma głębokość 327 metrów. Pod ziemią, na 9 piętrach, jest ponad 300 kilometrów korytarzy-labiryntów. Kubatura wydrążonych korytarzy i komór wynosi około 7,5 mln metrów sześciennych.

Pod ziemię wiedzie Szyb Daniłowicza.

TRASA TURYSTYCZNA

Do zwiedzania udostępniona jest tylko część solnych podziemi. Wędrujemy na głębokości od 64 do 135 m pod ziemią. Główna Trasa Turystyczna obejmuje 20 komór oraz około 3,5 km korytarzy rozmieszczonych na 3 poziomach.

KOMORY

Komora Stanisława Staszica. Podziemny skok na bungee? A może lot balonem na ogrzane powietrze głęboko pod powierzchnią ziemi? Komora licząca 36 metrów wysokości wydaje się jakby stworzona do organizacji tego typu niezwykłych wydarzeń. Dzięki nim znalazła się nawet w księdze rekordów Guinnessa.

W Komorze Erazma Barącza, zobaczycie przepiękne podziemne solne jezioro:

W Komorze Weimar rozbrzmiewa muzyka Fryderyka Chopina. Jeśli dobrze przyjrzycie się zdjęciom, dostrzeżecie dobrego ducha kopalni – Skarbnika.

Ogromne ważnie zrobiła na mnie Kaplica Św. Kingi oraz Kaplica Św. Krzyża. Mówi się, że świątynia została stworzona przez trzech górników-rzeźbiarzy: Józefa Markowskiego, Tomasza Markowskiego i Antoniego Wyrodka, ale w rzeczywistości twórców było więcej, bowiem kolejne pokolenia górników nieustannie dodają coś od siebie. Zwiedzając Trasę Turystyczną, poznasz historię powstania Kaplicy oraz niezwykłe dzieła sztuki wykonane z soli kamiennej:

Niektóre komory kopalni swoje nazwy zawdzięczają postaciom związanym z historią tego miejsca. Przykładem może być Komora Mikołaja Kopernika:

Wspaniałą rzeźba wykonana z soli:

Zwiedziliśmy również Komorę Józefa Piłsudskiego:

Właśnie w kopalni na głębokości 120 m znajduje się jedyny wykuty w soli pomnik marszałka:

To nieduże jeziorko solankowe, łączy dwie części Komory Józefa Piłsudskiego. Dawniej, można było skorzystać z organizowanych tutaj przepraw promowych, którym towarzyszyły pokazy sztucznych ogni i muzyka grana na żywo.

130 m pod ziemią znajduje się grota imienia Marszałka Józefa Piłsudskiego:

Komora Pieskowa Skała. Powstała w 1669 roku, a swoją nazwę prawdopodobnie zawdzięcza dawnemu właścicielowi położonego pod Krakowem Zamku Pieskowa Skała, czyli Janowi Wielopolskiemu.

Tu można zobaczyć, jak kiedyś wyglądał transport w kopalni. Doskonale zrekonstruowanym obiektem, jaki znajduje się w tej komorze, jest krzyż ręczny, który obrazuje, jak wyglądał dawniej transport pionowy

Część badaczy twierdzi, że gdyby pozostawić kopalnię bez zabezpieczeń, już po 160 latach mogłaby ona przestać istnieć, ponieważ wyrobiska stale się zaciskają.

Komora Michałowice. Eksploatowana przez ponad 100 lat, należy do największych w wielickiej Kopalni. Przebiegała przez nią pierwsza Trasa Turystyczna, wytyczona jeszcze na początku XIX stulecia.

Komora Kazimierza Wielkiego. Zastał Polskę drewnianą a zostawił murowaną – tak mówimy o Kazimierzu Wielkim. A skąd wziął pieniądze na rozbudowę naszego kraju? 1/3 dochodów polskiego skarbu pochodziła wówczas właśnie z wydobycia soli. Lecz nie tylko Kopalnia pomagała Kazimierzowi, ale i Kazimierz – Kopalni. Kazimierz Wielki uregulował sprawy związane z wydobyciem soli w Statucie Żup Krakowskich. Z okazji 600-lecia wydania tego dokumentu, w Kopalni, na Trasie Turystycznej, odsłonięto pomnik tego budzącego podziw polskiego władcy.

Komora Sielec. znajduje się na poziomie I, na głębokości 64,5 m. W komorze znajduje się kolekcja autentycznych urządzeń służących do transportu soli podziemnymi korytarzami. Górnicy używali drewnianych wózków i skrzyń. Sól pakowano do beczek, a większe solne bryły – przetaczano po drewnianych pokładach. Później w transporcie soli na powierzchnię górnikom zaczęły pomagać konie.

Komora Janowice. Pod ziemią usłyszysz wiele legend i cudownych opowieści, ale jedna spośród nich jest szczególnie ważna dla wielickiej Kopalni. Czy wiesz, kim była św. Kinga? Jak odkryto sól w Polsce? I jaki miał z tym związek zaręczynowy pierścień?

Komora Janowice wyróżnia się na tle innych właśnie z tego ważnego powodu, że – ilustruje spisaną przez Jana Długosza legendę o patronce górników solnych, św. Kindze i jej pierścieniu. Legenda mówi, że Kinga, która była córką króla Węgier – Beli IV Arpada, poślubiła księcia krakowsko-sandomierskiego Bolesława V, nazywanego Wstydliwym. Jako posag zabrała do Polski sól. Dlatego poprosiła ojca, aby podarował jej kopalnię soli w kraju Maramuresz. Zanim udała się do ojczyzny swego męża, odwiedziła przekazaną jej kopalnię. Podczas wizyty, do jednego z szybów wrzuciła swój pierścionek zaręczynowy. Kolejno udała się do Polski. Po dotarciu w okolice Krakowa, nakazała członkom swojego orszaku kopać we wskazanym przez siebie miejscu. Ku zdziwieniu wszystkich, udało się wydobyć bryłę soli kamiennej, w której lśnił pierścionek. Dokładnie ten sam, który Kinga wrzuciła do szybu w Maramuresz. Tym sposobem według legendy udało się sprowadzić sól do Polski.

We wnętrzu komory, od 1967 roku znajduje się 5 naturalnej wielkości solnych figur. Zostały one wykonane przez górnika-rzeźbiarza Mieczysława Kluzka.

Scena, którą ilustrują, to moment odnalezienia pierścionka zaręczynowego Św. Kingi. W centralnym punkcie widać samą księżniczkę, przed którą klęczy jeden z członków jej orszaku. Inny sługa znajduje się po prawo, bliżej ściany. W tle widzimy pozostałe dwa posągi przedstawiające rycerzy w zbrojach. Trzymają oni tarcze oraz miecze.

W Podszybiu Kunegunda swój dom znalazły niezwykłe rzeźby solnych krasnali. Skrzaty te wyszły spod dłuta Stefana Kozika i prezentują różne prace górnicze. Znajdziemy wśród nich kruszaka, nosicza, wozaka czy cieślę:

Jak zapamiętałam tę „kopalnianą wyprawę”?

Wykute w soli przepiękne, majestatyczne komory oszałamiające swym pięknem i ogromem. Bajkowe podziemne jeziora, perfekcyjne konstrukcje ciesielskie i wyjątkowe solne rzeźby. Przepiękne historie i baśnie okalające to miejsce sprawiły, że ten magiczny klimat pozostanie już ze mną na zawsze.

KRAKÓW NA WEEKEND. DZIEŃ 2.

NOWY DZIEŃ START

O atrakcjach pierwszego dnia w Krakowie możecie poczytać TUTAJ Wiele godzin spędziliśmy na Wawelu, kolejno spacerowaliśmy Drogą Królewską do Rynku Głównego. Relacja fotograficzna pokaże Wam, jak wiele przepięknych miejsc odwiedziliśmy. Dziś czas na Kazimierz i Zabłocie z Fabryką Schindlera.

KAZIMIERZ

Miasto Kazimierz zostało włączone do Krakowa dopiero w 1800 roku. Dziś, dawna żydowska dzielnica przyciąga niezwykłym w Europie zespołem siedmiu synagog (wciąż czynne są dwie: Remuh i Tempel), pięknymi kościołami, wspaniałą architekturą i klezmerską muzyką.

Atmosfera miejsca od pierwszych chwil przepełnia zachwytem.

SYNAGOGA I CMENTARZ REMUH

Od Synagogi Starej, która jest najstarszą w Polsce, przeszliśmy w okolice Synagogi i Cmentarza Remuh. To prastary kirkut, żydowski cmentarz ze stelami nagrobnymi (macewami) w stylach renesansowym i barokowym. Najstarsze żydowskie miejsce pochówku. Nagrobki wydobyto spod ziemi w latach 50 i 60 XX wieku. Grób słynnego rabina Isserlesa umieszczono na podwyższeniu z kamienia i otoczono żelazną balustradą. Odwiedzający mają okazję położyć modlitewną karteczkę z prośbą do mędrca Remuha. Po lewej stronie spoczywa ciało ojca Mojżesza – Izraela, fundatora synagogi. Niedaleko spoczęła też Golda Auerbach, żona rabina.

UL. SZEROKA

Tu poczujecie się jak w dawnych, przedwojennych czasach Kazimierza. Na ścianach domów widać szyldy przypominające styl i atmosferę tamtych lat. Odnieśliśmy wrażenie, że czas się cofnął…

Na Szerokiej z przyjemnością przysiedliśmy na słynnej ławeczce, koło Jana Karskiego. Właśnie tu znajduje się odlana z brązu ławka z postacią legendarnego emisariusza Polskiego Państwa Podziemnego, świadka Holokaustu. To siódme miejsce na świecie, gdzie stoi rzeźba-ławka Karskiego. Wcześniej pojawiły się takie w Łodzi, Kielcach, Warszawie, Waszyngtonie, Nowym Jorku i Tel Awiwie. Autorem rzeźb jest Karol Badyna, profesor krakowskiej ASP.

 

FABRYKA SCHINDLERA

Kolejne kilka godzin spędziliśmy w FABRYCE SCHINDLERA. To oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Obejrzeliśmy wspaniałą, multimedialną wystawę „Kraków – czas okupacji 1939–1945”, która mieści się w dawnym budynku administracyjnym Fabryki Emalia Oskara Schindlera przy ul. Lipowej 4. Wystawa jest opowieścią o Krakowie i losach jego polskich i żydowskich mieszkańców w czasie II wojny światowej, ale też o Niemcach – okupantach. Wystawa została zrealizowana przy użyciu środków wykraczających poza ramy tradycyjnej ekspozycji muzealnej, ekspozycji nadano charakter opowieści teatralno-filmowej.

Pięć kluczowych momentów dla historii miasta zostało oznaczonych przez „maszyny pamięci” – stemplownice, w których każdy zwiedzający może odbić pieczęć związaną z danym wydarzeniem, zabierając ze sobą „dokument czasu”. Puentą wystawy jest instalacja rzeźbiarska – „Sala wyborów” – symbol etycznych dylematów i postaw w czasie wojny.

W 45 przestrzeniach wystawienniczych przeszłość Krakowa została wykreowana w taki sposób, by każdy ze zwiedzających mógł bezpośrednio dotknąć historii, poczuć emocje mieszkańców miasta okresu wojny.

„Fabryka pamięci” – to motto wystawy.

Wojenną historię Deutsche Emailwarenfabrik – DEF – i postać jej właściciela Oskara Schindlera pokazuje film Stevena Spielberga „Lista Schindlera” z 1993 roku. Oskar Schindler uratował ponad tysiąc osób. Jego postać oraz historie ocalonych przez niego krakowskich Żydów są przedstawione na wystawie jako część skomplikowanej wojennej historii miasta. O bohaterskim czynie Oskara Schindlera, przypomina jego gabinet,odtworzony w budynku administracyjnym fabryki.

Symboliczna „arka ocalonych” stworzona z tysięcy garnków przypomina te produkowane przez jego pracowników w czasie wojny:

Miejsce pamięci, jakim jest Fabryka Emalia, daje gościom szansę na osobistą konfrontację z przeszłością.

RESTAURACJA Klezmer Hois

W sercu krakowskiego Kazimierza, przy ul. Szerokiej 6 zakończyliśmy ten niezwykle emocjonujący dzień. W XVI wiecznym budynku, w którym do drugiej wojny światowej mieściła się jedna z najstarszych mykw w Krakowie, 70 metrów od Synagogi Remu znajduje się Klezmer Hois (Dom Klezmera) miejsce unikalne, które swoim wystrojem oraz ofertą artystyczną i kulinarną nawiązuje do przedwojennych tradycji Żydowskiego Kazimierza. Co wieczór odbywają się tu koncerty tradycyjnej muzyki żydowskiej. Dyrektorem artystycznym Klezmer Hois był  Leopold Kozłowski.Klezmer Hois to również restauracja . Można tu odnaleźć potrawy galicjskiej kuchni żydowskiej. Poznaliśmy to wspaniałe bogactwo smaków, a od 20.00 wzięliśmy udział w koncercie tradycyjnej muzyki klezmerskiej.

Czy można sobie wyobrazić lepsze zwieńczenie tego dnia?

KRAKÓW NA WEEKEND. DZIEŃ 1.

ODCZAROWAĆ JESIEŃ

Jak sprawić, aby szara i mglista jesień stała się choć na chwilę magiczna? Tak, wiem można spróbować „włączyć” słońce. A jak prośby i błagania nie działają i pogoda fatalna? Proponuję zaplanować choć 1 lub 2 jesienne weekendy z naszymi najcudowniejszymi polskimi „perełkami”. Na mnie ta podróżnicza terapia działa jak cuda. Nie zważam na aurę, nie utyskuję na chłody, tylko dzielnie wiążę sznurówki w swoich trampeczkach, pakuję rodzinkę i startuję…

KIERUNEK: KRAKÓW

Właśnie na przełom października i listopada zaplanowałam kilkudniowy wyjazd do Krakowa i jego okolic. Ostatnio, naszą cudowną, kulturalną stolicę zwiedzałam w trakcie szkolnej wycieczki. Trzeba to było nadrobić. Co zastałam na miejscu? Niezwykle różnorodną, tętniącą życiem metropolię. Ale co najwspanialsze… tak historycznie i architektonicznie bogatą, że aż zapiera dech. Miasto magiczne. Pobudka w Krakowie pachnie historią, sztuką, legendami, magią. W uszach splata się cudowny jazz, z XV wieczną muzyką klezmerską. Pamięć o królach, papieżach, księżniczkach i smoku jest MAGICZNA.

WAWEL

Właśnie tu. W miejscu tak bardzo naznaczonym przez historię, pełnym polskości i renesansowej architektury rozpoczęliśmy naszą krakowską wędrówkę historyczną. Na Wzgórzu Wawelskim zwiedziliśmy Zamek Królewski oraz Katedrę. Przechodząc przez katedralną zakrystię, wspięliśmy się na Wieżę Zygmuntowską, na której znajduje się dzwon Zygmunt. Legenda głosi, że dotkniecie tego dzwonu, gwarantuje szczęście i życie wieczne. Z wieży roztacza się taki oto widok:

PANORAMA KRAKOWA

Zamek jest pierwszą rezydencją królewską wybudowaną w Polsce w stylu renesansowym. Król Zygmunt Stary zaangażował florenckich mistrzów, aby stworzyli, trzypiętrową, monumentalną budowlę z arkadowym dziedzińcem. Do końca XVI wieku zamek był oficjalną rezydencją polskich królów. Po pożarze, w którym spłonęła część budynku, Zygmunt III Waza przeniósł dwór do Warszawy.

Krakowska katedra z powodu swej symboliki i funkcji, jest najważniejszym kościołem w naszym kraju. Wielokrotnie przebudowywana, łączy wszystkie możliwe style architektoniczne: od średniowiecza do modernizmu. W jej wnętrzach znajduje się niezliczona ilość grobów królewskich.

Wspaniały był również krótki spacer po niedawno zrekonstruowanych ogrodach renesansowych.

DROGA KRÓLEWSKA

Po 3 godzinach spędzonych na wzgórzu, Drogą Królewską wędrowaliśmy poprzez wspaniałe ulice: Grodzką i Kanoniczną. Grodzka jest Przedłużeniem Floriańskiej po drugiej stronie Rynku. Należy do najstarszych ulic Krakowa. Przy niej stawiali swe rezydencje najbogatsi mieszkańcy. Tu zwiedziliśmy kościół św. Andrzeja, zwieńczony dwiema charakterystycznymi białymi, kamiennymi wieżami o ciemnych hełmach. Ta staro-romańska budowla pochodzi z lat 1079-1098.

Brukowana Kanoniczna, jest za to uznawana, za najbardziej urokliwą i piękną. Na niej, każdy dom jest warty uwagi. Kamienice wyróżniają się wyjątkowymi zdobieniami i detalami architektonicznymi:

OKNO PAPIESKIE

I tak dotarliśmy do pałacu arcybiskupiego, na rogu Plantów i ul. Franciszkańskiej. Budowla zachowała wiele renesansowych i barokowych elementów, w tym masywny portal główny, ponad którym widać w oknie portret Jana Pawła II:

COLLEGIUM MAIUS

To najstarszy polski obiekt uniwersytecki, jaki dotrwał do naszych czasów. Siedziba Uniwersytetu Jagiellońskiego mieści się tutaj od 1400 roku. Zachwyciłam się słynnym gotyckim dziedzińcem i średniowiecznymi piwnicami.

Ruszyliśmy dalej w kierunku Rynku Głównego. Co chwilę mijały nas wspaniałe dorożki konne, które swój główny postój mają właśnie przy rynku.

KRAKOWSKA DOROŻKA KONNA

Obecnie w Krakowie pracuje około 40 zaprzęgów. Praca wszystkich dorożek konnych podzielona jest na dni parzyste i nieparzyste. Każdego dnia na postoju dorożek może być maksymalnie 16 powozów.

KRAKOWSKA DOROŻKA KONNA, RYNEK STAREGO MIASTA

RYNEK GŁÓWNY

To prawdziwy salon kulturalny Krakowa. Zachwycał mnie o każdej porze dnia. Muzykanci, malarze i kwiaciarki nadają temu miejscu magiczny nastrój. To jeden z największych średniowiecznych placów Europy. Jego wymiary to 200 m x 200 m.

RYNEK GŁÓWNY KRAKÓW

Najbardziej znane budowle Rynku to Sukiennice, Bazylika Mariacka oraz Wieża ratuszowa.

WIEŻA RATUSZOWA
SUKIENNICE

Wschodnia część płyty Rynku Głównego była od dawien dawna przestrzenią targową. W jej centralnej części powstała z czasem hala targowa, która przetrwała do dziś pod postacią Sukiennic.

Przed rozpoczęciem zwiedzania Bazyliki warto obejść ją dookoła aby zrozumieć wyjątkową, gotycką sylwetkę świątyni. Idąc dookoła dociera się do ukrytego na jej tyłach przepięknego pl. Mariackiego, który jest odgrodzony od Małego Rynku kościołem św. Barbary:

KOŚCIÓŁ ŚW. BARBARY

Ufundowany przez królową Jadwigę powstał podobno z cegieł pozostałych po budowie kościoła Mariackiego.

BAZYLIKA MARIACKA

Jeden z najcenniejszych zabytków Krakowa. Gotycka bazylika pochodząca z XIV wieku. Wielokrotne przebudowy dodały jej wielu stylów architektonicznych. Największym skarbem kościoła jest ołtarz główny Wita Stwosza, który poświęcił temu dziełu 12 lat swojego życia.Od 1477 mistrz roku pracował nad tym kilkunastometrowym dziełem, zdobiąc złotem i farbami rzeźby z drewna dębowego i lipowego. W głębi prezbiterium, za ołtarzem Wita Stwosza, ostrołukowe okna wypełniają autentyczne gotyckie witraże, zaliczane do najstarszych w Polsce (1370-1390).

Wszystkie elementy architektoniczne budowli zdają się kierować wzrok w górę, ku sklepieniu (wys. 28 m). Na nim, zapierające dech w piersiach freski:

SZOPKA KRAKOWSKA

Przed nami pierwszy czwartek grudnia, kiedy to na Rynku gromadzą się tłumy, ponieważ rozpoczyna się wielkie święto szopkarzy. Krakowskie szopki bożonarodzeniowe różnią się od stajenek, w których znalazła schronienie Święta Rodzina. Są bardzo bogato zdobione, odwzorowują zabytki Krakowa – kościół Mariacki, Sukiennice, Barbakan, Wawel czasem legendarnego smoka wawelskiego.

Może właśnie wtedy odwiedzicie Kraków?

NA MNIE CZAS. #2 OBRAŁAM KURS NA MARZENIA

WAKACJE PRZEZ CAŁY ROK.

Już kilka lat temu w temacie ogólnie pojętych WAKACJI, postanowiłam nie stawiać wszystkiego na jedną kartę. Nie jestem w stanie zregenerować i ponownie naładować moich akumulatorów w trakcie tylko jednej przerwy w roku. Przerwy? Przerwy od czego? Przerwy od bardzo intensywnej codzienności. Żyję bardzo intensywnie i w bardzo uporządkowany sposób, ale miewam tygodnie, kiedy już pod koniec z przeogromnym utęsknieniem oczekuję przerwy i odpoczynku.

KURS NA MARZENIA.

I wtedy obieram kurs na marzenia. Na marzenia o tym, co mnie relaksuje i sprawia mi ogromną radość. Co to jest? Jest to zwykle podróż. Moje podróże bywają małe, bywają też i duże. Ich rozmiar nie ma to większego wpływu na dawkę szczęścia i ogromnego odprężenia jaką oferują mi ciekawe miejsca na naszym globie. Uwielbiam zwiedzać, wędrować, czytać, poznawać, no i oczywiście FOTOGRAFOWAĆ. Ale uwielbiam też czekać. Ekscytacja związana z posiadaniem marzeń, oczekiwaniem na ich realizację jest u mnie równie ogromna. Zastanawialiście się kiedyś nad tym? Jakie emocje większość z nas czuje w bożonarodzeniowe poranki? To jest magiczna wręcz ekscytacja tym co nadejdzie, tym na co tak bardzo czekaliśmy. I właśnie w tym kontekście, czy zwróciliście uwagę na to, jak bardzo emocjonujące i pozytywne jest samo wyczekiwania na spełnienie się marzenia. Przybliżanie się kroczek po kroczku do jego realizacji. Dla mnie, bardzo miłym jest codzienne wracanie do myśli, które wzbudzają we mnie wewnętrzną radość. Bardzo często są doskonałym motorem napędowym dobrej energii i pozytywnego nastawienia.

PODRÓŻE MAŁE I DUŻE.

I właśnie oczekiwanie na najmniejszy choć wyjazd, czy podróż jest dla mnie niezwykle ekscytujące.

  1. Na początku mojej zmiany w podejściu do odpoczynku postanowiłam zamiast jednej dwutygodniowej przerwy w roku, organizować sobie dwa urlopy po jednym tygodniu każdy. Już ta drobna zmiana pozwoliła mi na realizację dwóch marzeń w roku, w pewnych odstępach czasowych.
  2. Kolejną zmianą było dodanie do kalendarza wyjazdów kilku weekendów w roku, które dostarczyły nam pozasezonowego wytchnienia i luzów w nawet najbardziej zatłoczonych miejscach Europy. Lubię wyjeżdżać wczesną wiosną. Ten czas zapewnia cudowne, rześkie temperatury i niespieszne zwiedzanie wszystkich wymarzonych miejsc. Bez tłumów, żaru lejącego się z nieba i wygórowanych cen. I w temacie weekendów nie chodzi mi o wydanie mniejszej lub większej ilości zaskórniaków… Chodzi o zaplanowanie dużo wcześniej miłych wyjazdów z dojazdem samochodem lub z wykorzystaniem tanich lotów po korzystnych cenach. Chodzi o cenę hotelu złapaną w akceptowalnym dla nas przedziale cenowym i o radość! Radość i ekscytację z zobaczenia nowego miejsca w Polsce czy na świecie. Radość z codziennego, zwykle wielomiesięcznego oczekiwania na tę podróż! To właśnie rozumiem przez obranie kursu na marzenia.

GWIAZDA PÓŁNOCY

Kiedy jesteśmy w Warszawie, marzymy o byciu w Sopocie i ogromną chęcią pędzimy tam zawsze żeby odpocząć. O każdej porze roku spacery po mieście, plażą czy choćby słuchanie szumu morza ma dla mnie magiczną moc odprężającą. A kiedy jesteśmy w Sopocie zwykle zapala i się w głowie lampeczka pod tytułem:

S K A N D Y N A W I A

To nasze ogromne marzenie od wielu lat. Kochamy zapach morskiego powietrza. Szczególnie zimą i wiosną. Ta słona i niezwykle orzeźwiająca bryza jest cudowna. Marzenia o klifach, fiordach i cudownych skandynawskich zatokach są bardzo silne.

REALIZACJA MARZEŃ.

Mieszkając w Sopocie czujemy, jak ważna jest dla nas bliskość morza i unikalny spokój, który daje jego bliskość. To moje miejsce na ziemi. Bez wątpienia. Nigdzie nie czuję się tak bardzo „u siebie” jak w Sopocie. Nasze miejsce na północy Polski urządziliśmy w skandynawskim stylu, który bardzo nam się podoba. Przytulny minimalizm to styl, który jest nam bliski i był pierwszym krokiem do pokochania naszych północnych sąsiadów. Wybrzeża Bałtyku i Skandynawia mają nam tyle piękna do zaoferowania.

Od wielu lat eksplorujemy Polskę z ogromną koncentracją na wspaniałym Trójmieście. Od niedawna rozmyślamy jak „spotkać się” ze Szwecją, Danią i Norwegią. Rejsy z polskich portów są bardzo kuszące. Na razie czytam…

JESIENNE PLANOWANIE.

Pierwszy, zwyczajowy krok do realizacji podróżniczych marzeń już poczyniony. Przewodniki kupione. Jesienne wieczory idealnie nadają się na spokojne, teoretyczne podróżowanie „palcem po mapie” i rozbudzanie w sobie tej miłej ekscytacji. Czytamy, wertujemy i w marzeniach już planujemy. Czyli ? Czyli obraliśmy już nasz kurs na skandynawskie marzenia. Południe Europy mamy już całkiem dobrze wyeksplorowane, za to nie znamy prawie wcale północnej części Europy. Czas to zmienić!

A jak u Was z tymi małymi marzeniami ? Czy krótki, zimowy, weekendowy wypad lub wiosenny za pół roku w chodzi w grę? Czy warto zmienić swoje przywiązanie do letniego urlopu i stawiania wakacyjnych planów na jedną kartę? Zdecydowanie warto i nie musi to kosztować więcej niż ten jeden, jedyny wyjazd, który czasem przynosi spore rozczarowanie.

Czy pierwszy na mojej liście 2020 będzie Sztokholm ? Ja bardzo bym chciała, a czas pokaże…

Na razie delektuję się jesiennym czasem i od razu uprzedzę Wasze pytania o stoliczek, na którym cudnie pije się jesienną kawę, cudnie pali się zapachowe świece i jeszcze cudniej przechowuje się książki lub kocyk do przykrycia kolanek na długie jesienne czytanie.

Jeżeli macie tak jak ja, i już nie możecie bez niego żyć, to kupicie go:

TUTAJ (klik)

Po więcej wspaniałych inspiracji do Waszych domów i ogrodów zajrzyjcie na www.edinos.pl.

Dla pierwszych 20 osób mam KOD RABATOWY: edinos20 o wartości 20 PLN.

To taka moja mała jesienna niespodzianka dla Was.

Lećcie szybko na zakupy i spełniajcie swoje jesienne marzenia! A te dalsze, podróżnicze pozostawiam Waszej refleksji.

MOJE TOP 5 Z WENECJI

Moje TOP 5 z Wenecji. W tym poście podpowiem Wam jak zorganizować udaną wizytę w Wenecji i jak nie zmarnować swoich wspaniałych „weneckich dni”. Poniżej odpowiadam co i jak, gdzie i dlaczego…

1. JAK ROZPOCZĄĆ ZWIEDZANIE WENECJI ?

Po dotarciu do Wenecji, ruch kołowy i kolejowy kończy się na Piazzale Roma. Zakładając, że większość odwiedzających pragnie dostać się na Plac Św. Marka i jednocześnie choć troszkę zwiedzić miasto w ciągu jednego dnia, przygotowałam dla Was proste, ale sprawdzone propozycje. Mamy co najmniej dwie możliwości:

  • udać się pieszo dzielnicami Santa Croce, San Polo do San Marco, a w drogę powrotną na Piazzale Roma popłynąć przez Canal Grande
  • popłynąć na Piazza San Marco przez Canal Grande, a wrócić na Piazzale Roma piechotą.

Przez Canal Grande radzę przepłynąć vaporetto. To rodzaj dużego wodnego autobusu/tramwaju. Przejażdżka będzie znacznie mniej romantyczna niż gondolą, czy wodną taksówką, ale tez i nieporównywalnie tańsza (kilka euro za osobę). Można też wykupić bilet całodzienny, który pozwala na swobodne przesiadanie się pomiędzy kilkoma liniami vaporetto przez cały dzień.

PORADA: Jeśli macie ochotę na odkrycie tej najbardziej romantycznej strony Wenecji polecam nocną przejażdżkę vaporetto po Canal Grande.

2. MOJA NAJFAJNIEJSZA PRZEJAŻDŻKA GONDOLĄ

Jeśli mielibyście ochotę na bardzo kameralną przejażdżkę gondolą bo bardziej spokojnych i mniejszych kanałach, radzę nie korzystać z oferty przy Canal Grande, gdzie jest prawie zawsze bardzo tłoczno. W dzielnicy San Marco, przy placach Campo S.Stefano lub Campo S.Angelo znajdziecie przemiłych gondolierów, w tradycyjnych strojach, którzy pomogą Wam dotrzeć do często nieodkrytych zakątków Wenecji.

Pływa się mniejszymi, znacznie rzadziej uczęszczanymi kanałami, które pozwalają odkryć tę bardziej kameralną i mniej uczęszczaną Wenecję. Ja byłam zachwycona…

Gondola zabiera do 6 pasażerów i opłata za blisko godzinny rejs wynosi 80-100 euro. Gondolierzy czasem pobierają dodatkowe opłaty za możliwość fotografowania.

3. WENECJA W SZERSZYM KADRZE, CZYLI PANORAMA MIASTA x 5:

  • Widok na Wenecję z pokładu promu (trasa Lido>Troncheto) lub z vaporetto (linia 2).
  • Przy placu św. Marka można wjechać windą na szczyt kampanili.
  • Z tarasów bazyliki św. Marka można podziwiać nabrzeże Canal Grande.
  • Niezapomniany widok z dzwonnicy kościoła San Giorgio Maggiore.
  • Widok ze Scala Contarini del Bovolo.

4. DARMOWE ATRAKCJE WENECJI:

  • Spacer po jednym z najwspanialszych placów Europy – Piazza San Marco. To niezwykłe muzeum na świeżym powietrzu, po którym najlepiej przechadzać się wczesnym rankiem, kiedy jest jeszcze opustoszały.
  • Zwiedzanie bazyliki św. Marka z przewodnikiem, po zapisie z kilkudniowym wyprzedzeniem na http://www.alata.it
  • Właściwie we wszystkich weneckich kościołach czekają na Was wspaniałe dzieła sztuki.
  • Museo Storico Navale – eksponaty weneckich statków, gondoli i promów.
  • Piękne i darmowe plaże na Lido.
  • Wędrówka uliczkami historycznego „serca miasta” – tak zwie się Targ Rialto. Ta część Wenecji najbarwniej wygląda podczas karnawału (10-dniowe szaleństwo przed Wielkim Postem), kiedy to kupcy rywalizują przepychem średniowiecznych kostiumów. W pozostałych częściach roku zapewnicie sobie tu ucztę dla zmysłów. W tym handlowym centrum miasta kupicie aromatyczne i soczyste owoce, warzywa i świeże ryby. Targ jest zwykle w godzinach 7.30>13.00. Później, weneckie dobro wszelakie dokupicie w okolicznych delikatesach i piekarniach.

5. A JEŚLI W WENECJI BĘDZIE PADAŁ DESZCZ?

Znam takich turystów, którym nie udało się odwiedzić Wenecji w słońcu. Jeśli i Was dopadł deszcz, nie załamujemy rąk tylko lecimy tu:

  • Zwiedzamy Pałac Dożów łączący elementy bizantyjskie, gotyckie i renesansowe. Na trzech kondygnacjach zwiedzamy przepiękne komnaty i wędrujemy zachwycającymi labiryntami korytarzy.
  • Spacerujemy po galeriach Museo Correr na Piazza San Marco
  • Idziemy na wieczorny koncert muzyki Vivaldiego do Ateneo di San Basso
  • Na Campo della Carita, w galeriach Akademii możemy obejrzeć weneckie arcydzieła, od bizantyjskiego średniowiecza poprzez renesans po barok i rokoko. Dzieła dorównują rangą florenckiej Galerii Uffizi.
  • We wnętrzach XVIII-wiecznego Palazzo Venier dei Leoni znajduje się wspaniała kolekcja sztuki nowoczesnej Peggy Guggenheim. Można tu podziwiać prace ponad 200 awangardowych artystów, reprezentujących wszystkie ważniejsze nurty sztuki XX wieku. Miałam ogromne szczęście odwiedzić też wspaniałe hiszpańskie muzeum Guggenheim w Bilbao na 11 tys. m2 i polecam Wam oba te miejsca.
  • Jeśli kochacie książki, odwiedźcie międzynarodową księgarnię Mondadori przy San Marco 1345
MOST RIALTO

Niewiele jest miejsc na świecie tak atrakcyjnych i tak romantycznych jak Wenecja. To miasto na wodzie, gdzie przepiękne pałace, rezydencje i kościoły otoczone kanałami, przetrwały stulecia, gdzie w XXI wieku odwiedzając Wenecję nie zobaczymy samochodów. A spacerując po zacisznych zaułkach możemy delektować się historią i szeptem przeszłości…

Na koniec zapraszam do galerii zdjęć Wenecji w stylu vintage. Zaprowadzi Was tam poniższy klawisz:

WENECJA W STYLU VINTAGE

MIASTO NA WODZIE

Są takie miasta na świecie, o których nie można zapomnieć, do których tak bardzo chce się wracać. Tak wyjątkowe, tak inne od wszystkich i tak nieziemsko urzekające. Taka właśnie jest dla mnie Wenecja. Miasto na wodzie. W XXI wieku zamiast ulic – kanały, zamiast samochodów – stateczki i gondole, a w miejscu drapaczy chmur – imponujące pałace. Poczułam się jak w bajce.

POWSTANIE WENECJI

Wenecja powstała na samym środku bagnistej laguny, według tradycji 25 kwietnia 421 roku, w dzień św. Marka. Przez stulecia zwożono miliony pni ze ściętych w alpejskich lasach sosen. Wbijano je gęsto jeden przy drugim w gliniasto-piaszczyste dno laguny. Na palach układano poziomo kamienne płyty, które miały pełnić funkcję fundamentów budowli. Brak tlenu pod wodą miał zapobiegać gniciu drewna.

ACQUA ALTA

Między październikiem a marcem, miasto regularnie nawiedza acqua alta („wysoka woda”). Wenecja jest na nią narażona na skutek pływów na Adriatyku. Dodatkowo, nasilenie szkód wywołanych w mieście przez wodę wzrosło wraz ze wzmożonych ruchem łodzi motorowych. Fale podmywają fundamenty domów i niszczą elewację, a odnawianie ich jest bardzo kosztowne. Większość z nich nie jest poddawanych konserwacji.

CANAL GRANDE

W najgłębszym miejscu, w przystosowanych do żeglugi kanałach głębokość dochodzi do 15 metrów. Najpłytsze kanały Wenecji mają 1-2 m głębokości. Miasto przecina łącznie 177 kanałów. Najdłuższy z nich, Canal Grande ma 4 km długości, 30-70 m szerokość. Biegnie od Piazzale Roma, gdzie są parkingi i swój ostatni przystanek mają autobusy przyjeżdżające z lądu, w stronę placu św. Marka. Wzdłuż jego nabrzeży dech zapierają wystawne pałace i przepiękne budowle. Na jego wodach jest zawsze dość tłoczno. Kolorowe gondole, promy, taksówki wodne, motorówki i barki uginają się pod ciężarem turystów, czy towarów rozwożonych na tutejsze bazary.

WENECKIE GONDOLE

Jeszcze w końcu XIX wieku niewielka liczba mostów sprawiała, że blisko 10 tysięcy gondoli stanowiło główny środek transportu pomiędzy wysepkami. Pierwsze gondole pływały już XI wieku, a dziś kursuje ich już tylko kilkaset. Gondola składa się z 280 elementów i jest budowana z 8 gatunków drewna. Jest asymetryczna, ma długość 11 m i szerokość około 1,40 m.

To miasto pełne magii, niezrównanego uroku i cudownej atmosfery sprzed wieków. Pod warunkiem, że nie wybierzecie się tam w letnich i bardzo tłocznych miesiącach. Dla mnie, jak się okazuje, 3 wizyty to zbyt mało, żeby nasycić się pięknem tego cudownego miejsca. Za każdym razem odkrywam kolejne oblicze tego magicznego miasta. W swoich 6 przepięknych dzielnicach skrywa tyle wielkiej sztuki weneckiego renesansu, że nie sposób się tu nudzić. Nawet w marną pogodę spacer po galeriach, labiryntach korytarzy i pałacowych wnętrzach może sprawić, że będą to jedne z najpiękniejszych chwil Waszego życia.

Opowiem Wam i pokażę więcej szczegółów moich weneckich dni w kolejnych postach. Będzie o najfajniejszej przejażdżce gondolą, mostach, ciekawych dzielnicach i cudownych zakamarkach. Podpowiem Wam gdzie szukać najpiękniejszych miejsc widokowych i jakie darmowe atrakcje oferuje Wenecja turystom.

Do miłego, weneckiego…

Arrivederci !!!


			
		

Z INNEJ BECZKI … FRANCUSKIEJ BECZKI

 W trakcie jednych z wielu wakacji spędzonych na południu Francji,
w naszej ukochanej Prowansji, odwiedziliśmy wspaniałą winnicę Chateau de Berne.
Pozostająca w angielskich rękach, jest niezwykle profesjonalna i wśród wszystkich winnic wcześniej odwiedzanych, według nas najlepiej przygotowana na przyjęcie gości. 
143 hektary wspaniałych, ekologicznych upraw winorośli.
Cała posiadłość jest niezwykle malownicza. Ogromną atrakcją jest ekskluzywny, 5 gwiazdkowy hotel ze wspaniałym SPA. Wspaniała restauracja Le Jardin de Benjamin wraz z kameralnym bistro sprawiają, ze każdy znajdzie tam zakątek dla siebie.

 
W oczekiwaniu na przewodnika i kilkugodzinny tour po winnicy 
wstąpiliśmy do bistro na małe „co nieco”.

 

Posililiśmy się „lekko”, rozsmakowując się
 w miejscowych specjałach …

Kolejne godziny wizyty przyniosły niezwykle ciekawe lekcje o produkcji wina.Dowiedzieliśmy się bardzo szczegółowo jak one powstają i skąd się bierze różowe wino. Wiedzieliście ?
Kolor różowego wina bierze się ze skórki owoców. To tam znajdują się barwniki, które wskutek maceracji łączą się z sokiem. Od długości kontaktu soku ze skórką zależy późniejsza intensywność koloru różowego wina.

Po kilku godzinach winnej edukacji
 odwiedziliśmy miejscowy sklepik, 
gdzie zaopatrzyliśmy się 
w najlepsze wino tej winnicy, Cuvee Speciale:

To był jeden z moich najciekawszych dni 
spędzonych w Prowansji w minionych latach. 
Jeśli kochacie wina i interesujecie się ich produkcją, to bardzo Wam polecam odwiedzenie autentycznej winnicy tego typu
i skorzystanie z fantastycznego wykładu, czy wycieczki.
To dobry sposób na lepsze zrozumienie tajników produkcji magicznych, francuskich win. 
Tak, to był wspaniały scenariusz na niezwykły, prowansalski dzień…



 

KONCERT WIEDEŃSKI W SOPOCIE

Od lat w moim domu, zawsze w Nowy Rok, zawsze w ten wyjątkowy i szczególny dzień z głośników telewizora dobiegała przepiękna muzyka poważna – to znak że trwał koncertu wiedeński. Dla mnie jedyny i wyjątkowy. Mam nadzieję, kultywować tę tradycję w kolejnych latach.
Kiedy w tym roku oglądałam go, przepełniała mnie wyjątkowa radość, ponieważ wiedziałam, że już za kilka dni, będę mogła uczestniczyć na żywo w jeszcze jednym wspaniałym muzycznym wydarzeniu. I tak się stało!
10 stycznia 2019 o godz. 18.00 Polska Filharmonia Kameralna Sopot wraz z wybitnym, niemieckim pianistą młodego pokolenia Alexandrem Krichelem i jego wspaniałym koncertem fortepianowym zagrali wyjątkowy i niezapomniany koncert.
 
 
Alexander Krichel to artysta współpracujacy z SONY Classic, laureat prestiżowego tytułu “Newcomer of the Year” ECHO Klassik. Polskiej publiczności artysta jest znany miedzy innymi z płyty „Chopin Hummel Mozart”, wydanej przez SONY Classic, na której występuje właśnie z Polską Filharmonią Kameralną Sopot.
Koncert odbył się w Sali Koncertowej PFK Sopot i poprzedzał bezpośrednio koncert sopockich filharmoników zaplanowany na 12 stycznia w słynnej Grosse Saal zwanej Złotą Salą Musikverein w Wiedniu, w Austrii. To miejsce doskonale znane ze słynnych, transmitowanych na cały świat przez telewizję  koncertów noworocznych wiedeńskich filharmoników.
Koncert sopockich muzyków w Wiedniu był już od dawna wyprzedany, ale dla wszystkich sopockich melomanów PFK Sopot przygotowało miłą muzyczną niespodziankę i zaprezentowali się w takim samym programie, jak w Wiedniu.
Pod batutą Wojciecha Rajskiego mogliśmy wysłuchać wspaniałe wykonania następujących utworów:
Ludwig van Beethoven – Uwertura do baletu Twory Prometeusza op. 43
Ludwig van Beethoven – Koncert fortepianowy nr 5 Es-dur op. 73
Franz Schubert – Symfonia nr 6 C-dur
Ta cudowna uczta muzyczna, w repertuarze identycznym z koncertem wiedeńskim stała się moją niezapomnianą i wyjątkową atrakcją tegorocznego karnawału.
Tak wspaniale zagrane utwory, wysłuchane na żywo w moim ukochanym mieście zapadną mi w pamięć na bardzo, bardzo długo…a może na zawsze ?

„SOPOT W RZECZY SAMEJ” – 18 URODZINY MUZEUM SOPOTU

„Sopot w rzeczy samej” – to tytuł wystawy, którą od 8 lutego do 14 kwietnia można oglądać w Muzeum Sopotu, przy nadmorskiej promenadzie.
W tym roku muzeum świętuje 18-te urodziny i wystawa jest zorganizowana właśnie z tej okazji. 
Związana jest z historią kurortu i jego mieszkańców. Pokazuje eksponaty podarowane przez mieszkańców i miłośników Sopotu od czasu powołania muzeum w 2001 roku. Przez 18 lat działalności muzeum zgromadzono około 
10 tysięcy przedmiotów, w tym meble, obrazy, stroje z epoki, modne bibeloty,
a także biżuterię, ceramikę, stare fotografie, pocztówki, mapy, grafiki, listy, dokumenty i wiele innych, nierzadko zaskakujących przedmiotów. Wystawa przedstawia historię Sopotu przez pryzmat przedmiotów i związanych z nimi opowieściami.  
Powyżej dostrzeżony wśród tak wielu, mój ulubiony eksponat tej wystawy.
Ja odwiedziłam wystawę w niedzielę 17 lutego, kiedy to w ramach obchodów Międzynarodowego Dnia Przewodnika Turystycznego, przewodnicy PTTK oprowadzali po wystawie i całym muzeum.
Odbyłam wspaniałą podróż w czasie.
Przez blisko dwie godziny słuchałam wspaniałych historii związanych z eksponatami wystawy oraz poznałam wiele nieznanych mi wcześniej szczegółów związanych z rodziną gdańskiego kupca i przedsiębiorcy Ernsta Augusta Claaszena, dla którego to zaprojektowano i w 1903 roku wybudowano tę przepiękną, zabytkową, eklektyczną willę, która stanowi siedzibę muzeum.
Obiekt ten jest znany pod nazwą Willa Claaszena. Położona w ogrodzie przy samej plaży z licznymi wieżyczkami i wykuszami posiada kontrastowe zestawienie jasnych otynkowanych płaszczyzn z ceglanym licem muru i murem pruskim.
W dawnych pomieszczeniach gospodarczych, na poziomie piwnic znajduje się dziś restauracja. Na parterze, zrekonstruowane: jadalnia, weranda, salon i buduar. Na I piętrze, w miejscu dawnych sypialni odwiedzamy sale wystawiennicze.
Na poddaszu są biura, a na strychu magazyn i pomieszczenia socjalne.
Poświęcę temu bardzo oryginalnemu obiektowi architektonicznemu oddzielny post.
Wystawa jest czynna codziennie do 14 kwietnia 2019.
Od wtorku do niedzieli w godz. 10.00-16.00. 
W niedzielę wstęp wolny.
Serdecznie zachęcam do odwiedzenia tej bardzo ciekawej ekspozycji !

źródło: muzeumsopotu.pl

« Starsze wpisy