Tag Archives: projekt ogrodu

CUDNY, KOLOROWY MAJ W OGRODZIE

Słoneczne popołudnia, które jak zwykle o tej porze roku pomagają mi troszkę „pchnąć” prace ogrodowe do przodu … minęły. Od kilku dni leje non stop. Było tak bardzo sucho, że nie śmiem narzekać.
Obserwowałam owady i ptaki w ogrodzie, które przylatywały rankiem spijać krople rosy z liści rozchodników. Zaczęłam wynosić im wodę na podstawkach.
Zimni ogrodnicy w wielu częściach Polski dali się z poznać ze swej najgorszej strony. Zmrozili i uszkodzili wiele magnolii, bylin i krzewów.
Oj tak ! W tym roku nie mieli litości. Zośka na plusie, ale też dość chłodna.
7 stopni w ciągu dnia, to przecież żaden szał jak na połowę maja.
Jestem szczególnie zadowolona, że zdążyłam przed tą „deszczową porą” rozsypać nawozy na rabatach. Trawnik też dostał „porcję jedzonka”. Wszystkie cięcia po kwitnieniu zakończone.

I na czym teraz spędzam swoje ogrodowe chwile ?

Zgadliście ? BINGO ! Oczywiście, że na pieleniu.
Nie wiem ile już taczek chwastów „naprodukowałam”.
Jak co roku o tej porze będę się powtarzała: najbardziej martwią mnie podagrycznik, mniszek i skrzyp. Staram się ich pozbyć od lat.
Są bardzo, ale to bardzo uciążliwe. W niektórych miejscach odnotowałam spore sukcesy, a w niektórych wręcz odwrotnie… będę się nimi zajmowała w najbliższych tygodniach.
Teraz, kiedy większość roślin już przygotowana do sezonu, mogę się zająć pielęgnacją najtrudniejszych miejsc w ogrodzie.
Będę jeszcze musiała domówić sporo kory i może trochę ziemi.
Mam sporo jeżówek do przesadzenia. I białych i różowych.
I cieszy mnie to ogromnie.
Kora jak wszystkie „okrywacze rabat” ma swoje wady (zakwasza
i pomaga skrzypowi), ale ja lubię ją chyba najbardziej.
Wygląda naturalnie i robi swoją robotę. Potrzebuję tej korowej kołderki, bo bez niej nie miałabym kwiatowych rabat, tylko „chwastowe”.
A tymczasem w majowych ogrodach…
Coraz więcej kwiatów, coraz więcej zapachów…Kwitną jeszcze magnolie, popisują się rododendrony, kaliny koralowe i startują powoli czosnki ozdobne.
W tym roku również tamaryszki mają swój czas. Dawno nie widziałam tak zaróżowionych ogrodów. To chyba ich rok !
A młode, kolorowe liście wszelkich innych krzewów dodają każdemu ogrodowi wiosennego uroku.
Ta świeżutka zieleń kalin jest oszałamiająca:

 

Jak zwykle, po „zimnej Zośce” rozpocznę nowe nasadzenia donic.

Bratki i stokrotki ustąpią miejsca pelargoniom i surfiniom.

Od lat, niezmiennie uwielbiam majowe „ogrodowanie”.
W temperaturze około 10- 15-20 stopni, oddychając przyjemnym
i rześkim powietrzem.
To mój najlepszy czas do pracy w ogrodzie.
W towarzystwie tak pięknie rozśpiewanych ptaków nie można czuć się lepiej.
To jak najwspanialsza terapia i dla duszy i dla ciała.
Kiedy wracam do domu po paru godzinach pracy w ogrodzie
nawet na twarzy widzę różnicę.Gładsza skóra, fajne rumieńce.
Darmowa dawka zdrowia i relaksu. Nawet jeśli stawy i mięśnie czasowo „zajechane”. Nic nie szkodzi. Szczęście przepełnia mnie do granic. Też tak macie ?
A jeśli nie macie swoich ogrodów, to zapewniam, kilka donic i skrzynek z kwiatami na balkonie czy tarasie spełnia tę samą rolę w radowaniu oczu i duszy. Ich pielęgnacja i wielomiesięczne, nieprzerwane kwitnienie może „umaić” każdy,
nawet najbardziej pochmurny dzień.
!!! I DLA WAS MIŁEGO MAJOWEGO OGRODOWANIA !!!

 

PIĘKNO ZIMOWEGO OGRODU – JAK JE OSIĄGNĄĆ ?

Nie mamy wpływu na zmienność pór roku w ogrodzie,
ale to co możemy zrobić, to się do nich dobrze przygotować.
Dziś nie mam na myśli tylko pielenia, nawożenia, nawadniania.
Dziś, chodząc po dojrzałym ogrodzie wiem,
jak istotne są prawidłowe nasadzenia.
Jak ważny jest dobór roślin do poszczególnych stanowisk w ogrodzie.
 I nie dowiedziałam się o tym, dopóki wielu z nich nie straciłam,
bo myśląc o najlepszym stanowisku i pięknej kompozycji,
nie uwzględniłam choćby bardzo zimnych zimowych wiatrów,
które przez kilka sezonów stawiły mi prawie doszczętnie
moją ukochaną różankę.
Dopieszczoną do granic możliwości, stworzoną w pozornie dobrym miejscu w ogrodzie.
Właśnie, pozornie dobrym …
Suche mroźne wiatry nie popuściły nawet najtrwalszym odmianom.
Przeniosłam różankę w bardziej zaciszne miejsce i poskutkowało.
W dotychczasowym miejscu stworzyłam piękną rabatę bylinową.
Skomponowana ze sprawdzonych „twardzieli” zdobi ogród nie tylko wiosną, latem i jesienią.
Zdobi ogród również zimą.
Piętrowy układ nasadzeń pozwala doceniać piękno każdej rośliny pojedynczo, jak i całej kompozycji rabaty.
Ten układ jest dla mnie z wizualnego punktu widzenia tak interesujący, ze powtarzam go na wielu rabatach.
Wprowadza ład, porządek i prawidłową perspektywę nasadzeń.
Zimą, ciekawie obsadzone rabaty, zmrożone, pokryte szronem lub śnieżną kołderką wspaniale eksponują swoją urodę:
Kluczem do piękna zimowego ogrodu jest również pozostawianie
rabat na zimę z zasuszonymi gałązkami, listkami i kwiatostanami.
Nigdy nie sprzątam ogrodu jesienią.
 To moja zasada.
A istotnych powodów tej decyzji jest wiele.
Pod śnieżną kołderką, pod suchymi liśćmi, w łodyżkach zimują nasi najmniejsi skrzydlaci przyjaciele.
Wielokrotnie znalazłam tam biedroneczki i przeróżne larwy.
W ponure zimowe dni, suche kwiatostany bylin i traw ozdobnych  wyglądają szczególnie pięknie.
W zasuszonych kwiatostanach często pozostają drobne nasiona,
które z kolei sprawiają, że ogród jest regularnie odwiedzany
przez naszych „braci mniejszych”.
Przylatują  posilić się również pozostawionymi owocami kalin koralowych, berberysów i róż pomarszczonych.
I to one, moje ulubione „czerwone piękności”
przyprawiają mnie o szybsze bicie serca. Również zimą.
Są przepiękne. Ich czerwone owoce, pozostające przez wiele długich zimowych tygodni, wiszące na majestatycznych ciemnych gałązkach stanowią piękny kontrast z bielą, śnieżnych, czy mroźnych dni.
Teraz, kiedy planujecie swoje ogrodowe prace na nadchodzący sezon,
kiedy rozmyślacie o nowych aranżacjach i rabatach w ogrodzie,
nie zapomnijcie przypadkiem o trawach ozdobnych.
Miskanty, rozplenice, ostnice, kostrzewy, turzyce, carexy
i wiele innych odwdzięczą się swą urodą każdego sezonu.
Hortensje bukietowe nigdy Was nie zawiodą.
Piękne i trwałe byliny, będą zdobiły ogród
kolorowymi kwiatami latem i jesienią,
a zimą wspaniale się zasuszą.
Sadźcie jeżówki, rudbekie, słoneczniczki, rozchodniki, astry,
dzielżany i wszystkie inne byliny, które lubicie.
Będą wdzięczną ozdobą Waszych ogrodów przez cały rok:
   

NAJWIĘKSZY SAD EUROPY

Dopóki zimy nie ma za oknem,
będę jeszcze wspominała moje najpiękniejsze dni minionej jesieni.

Czy bywacie czasem w okolicach Grójca pod Warszawą ?
A może tak jak my, jeździcie każdej jesieni w te okolice,
żeby bezpośrednio od małych lokalnych sadowników kupić nasze polskie najlepsze jabłka pod słońcem ? Piszę „w okolicach”, ponieważ poszukiwania grójeckich jabłek są mało skomplikowane.
W okolicznych wioseczkach i gminach sady z jabłoniami zajmują nawet 70 % terenów. W większości z nich uprawy są na bardzo wysokim poziomie, a tereny bardzo zadbane.

Gdziekolwiek się nie rozejrzeć jabłonie, jabłonie i jeszcze raz jabłonie.
Korzyści z zakupu niekwestionowane. 
Świeżo rwane, rumiane jabłuszka przechowywane w chłodzie,
przez wiele tygodni są soczyste i przepyszne. Dzięki tym wizytom, jesienią w naszym domu królują świeże i pieczone jabłka,
soki tłoczone i obłędne szarlotki.

 Region ten jest dziś nazywany „największym sadem Europy”. 
Możemy być z tego dumni !!! 
Włosi mają swoją Toskanię z cudownymi uprawami winorośli.
Francuzi szczycą się takimi rejonami jak np. Bordeaux,
Alzacja czy Burgundia.  
My mamy swoje wspaniałe „grójeckie królestwo jabłek” w Polsce.

Wyjątkowe właściwości tych grójeckich owoców, wynikające z ich pochodzenia geograficznego, zostały potwierdzone certyfikatem EU – Chronionego Oznaczenia Geograficznego. 
Jest to system stworzony w 1992 roku i dotyczy ochrony regionalnych produktów rolnych. Ma on na celu ochronę nazw tych produktów

i zapewnienie ich autentyczności. Dotyczy wyrobów wytwarzanych na określonym obszarze w sposób tradycyjny. System w tym względzie wzoruje się na francuskim systemie appellation d’origine contrôlée oraz włoskim denominazione di origine controllata

A wiecie, że uprawę jabłek na Mazowszu, w okolicach Grójca 
zawdzięczamy królowej Bonie
Zawdzięczać jej możemy nie tylko popularną włoszczyznę, ale także grójeckie jabłka. Uprawy zostały zapoczątkowane w XVI wieku,
a sama królowa stała się ich symbolem.
Upatrzyła sobie ziemie na Mazowszu, jako dziedziczne dobro Jagiellonów. Przejęła je, i z ogromną charyzmą rozwijała uprawę warzyw i owoców na niezbyt urodzajnych glebach mazowieckich. Nakazała sadzenie jabłoni gruszy i śliw. 
Czy nie powinniśmy być jej wdzięczni ? 
Kolejne wieki minęły, a jabłka pod Grójcem nadal są uprawiane na ogromną skalę. 

Z ogromną przyjemnością spacerowałam pośród grójeckich sadów. 
Spędziłam tam kilka fantastycznych jesiennych popołudni. 
Właśnie z jednego z takich wypadów pochodzą zdjęcia do dzisiejszego postu. Zrobiłam je dla Was, abyśmy wspólnie cieszyli się tą naszą przepiękną „polską Toskanią”.
A najlepiej, śladem Włochów i Francuzów,
abyśmy rozsławiali „w cały ten świat”.
 Podzielacie mój entuzjazm ?

GRUDNIOWY MALARZ SZRONEM MALOWAŁ …

Czy Wy też lubicie w czasie zimy, wczesnym rankiem wyjrzeć przez okno sprawdzając, jakie mroźne niespodzianki na nas czekają ? Ja uwielbiam.
Kiedy coś interesującego dostrzegę, chwytam aparat w dłoń i lecę do ogrodu. Nie inaczej było dziś. Już przed północą było zero. Nad ranem kilka kresek na minusie. Nieuprzątnięty jeszcze przed zimą ogród, pokrył się szronem.
Dla mnie to uroczy, i niezwykle malowniczy widok.
Ogród cieszy nie tylko latem, ale o wszystkich porach roku.
Suche byliny znów się pięknie „zamroziły”.

Płatki hortensji bukietowych wyglądają przepięknie. Jakby w cukrze….

Ale to nie wszystko…to nie koniec grudniowych, mroźnych niespodzianek.
Na szybach „wiosenny malarz” takie oto zostawił nam obrazy:

Przyglądałam się im dłuższą chwilę z zapartych tchem.
Czy Wy też jesteście przekonani, że ten „malarz” był ogrodnikiem, malując wyłącznie motywy roślinne ?

Jakiż to był cudny poranek, zupełnie magiczny.
Grudniu ! Proszę o więcej takich chwil !

TRAWNIKOWA PRZYPOMINAJKA – OSTATNI DZWONEK

Teraz, kiedy jesteśmy po pierwszych przymrozkach sprzątanie liści w ogrodzie jest znacznie łatwiejsze. Są one sztywniejsze i łatwiej poddają się grabieniu.
 Dzwoni też ostatni dzwonek, przypominający o ostatniej przed zimą pielęgnacji trawnika !!!
1. Pamiętajcie, że nieprzycięta przed zimą trawa,
sprzyja rozwojowi różnych chorób trawnika.
Istotnym jest, aby ostatnie koszenie było na znacznie
wyższym niż w lecie ustawieniu ostrzy.
2. Niezgrabione liście, pozostawione na wiele tygodni,
pod wpływem niskich temperatur i wilgoci będą gniły.
Sprzyjają rozwojowi jednej z najgroźniejszych chorób trawnika,
pleśni śniegowej, która znakomicie się rozwija zimą,
właśnie pod pozostawionymi na trawniku liśćmi.
 
A co robimy z suchymi, zgrabionymi liśćmi ?
 
1. Przenosimy je do kompostownika,
przesypując warstwowo ziemią i skoszoną trawą.
2. Ogromną ich część wykorzystujemy
do ściółkowania rabat.
Dzięki temu, znacznie ograniczamy rozwój chwastów.

 W jesiennych pracach przy liściach

pomagają nam  grabie FISKARS różnych typów,
 oraz składany i niezwykle lekki kosz Solid™ PopUp Garden Bag.
 

MOJA KRAINA KWITNĄCEJ WIOSNY

Uwielbiam spektakularne, wiosenne widoki 
z japońskich parków wiśnią kwitnących.
Ta fascynacja zaowocowała kupnem wielu 
drzew i krzewów kwitnących właśnie wiosną …
Nasz „wiosenny ogród” zdobią magnolie, forsycje, jabłonie i wiśnie
Czas największego zachwytu nadchodzi zwykle
z końcem kwietnia i przy dobrej pogodzie,
trwa prawie cały maj …
Jak ja kocham ten czas w naszym ogrodzie ! 

 Ten sezon jest bardzo trudny dla magnolii,
ale „złapałam” dla Was kilka słonecznych,
magnoliowych kadrów:
Magnolia ‘George Henry Kern’

Magnolia ‚Elizabeth’

Oprócz magnolii, jednym z  moich ulubionych  drzew wiosennych

jest śliwa wiśniowa (Prunus cerasifera) „Pissardi”.

Posadziłam ją w kilku miejscach w ogrodzie
i o której pisałam już w minionych latach.

Zachwyca pięknymi, bordowymi liśćmi.
A wiosną cudnymi różowymi kwiatami.
Jest nimi wręcz oblepiona.

A wiosenną „kropkę nad i” 

stawia zwykle obficie kwitnący 
Migdałek trójklapowy 

(Prunus triloba):


Mam i ja swoją własną, kolorową
 krainę kwitnącej wiosny...

3 PORY ROKU CZ. II – BIAŁE INSPIRACJE

Jak wiecie, wspólnym mianownikiem nowej serii jest
KOLOR
Każdy post traktuje o innym.
Ale zawsze jest to kolor ważny.
Ważny, bo ulubiony, 
ważny bo istotny w ogrodzie,
i w końcu ważny dla kompozycji, które stworzyłam na rabatach.
Poprzedni post był o FIOLETACH (link do posta).

Dziś BIEL.
Biel w ogrodzie prezentuje się szczególnie elegancko.
Wieczorami rośliny „świecą” na rabatach.

Zapraszam na spacer pomiędzy rabatami.
Poszukajmy bieli
Zimą jest to szczególnie łatwe.
W ostatnich latach opady śniegu są obfite.
Wilcza Góra Garden pokrywa się na długie tygodnie
grubą, białą pierzynką:
    

 
A teraz już poważnie !
Kiedy tylko śnieg choć lekko stopnieje,
pojawiają się pierwsze ciemierniki.
Bardzo je lubię, szczególnie, że prezentowane na zdjęciach okazy,
same wysiały się na rabatach pod naszym laskiem brzozowym.
Tym samym…nazwy nie znam, 
bo się „nie przedstawiły” 😉

 

Przebiśniegi, przebiśniegi, przebiśniegi…przebijają śnieg…
I choć maleńkie, cieszą na tej zimowej,
kwietnej pustyni … jak nie wiem co…

Krótko po nie zaczyna się „era krokusów”.
Białe kocham najbardziej.
Są tak „czyste, tak niewinne” i tak piękne,
Najbardziej ujmuje mnie właśnie ich prostota.
A jak wiemy: „w prostocie tkwiła siła”. 
Mam odmiany: Crocus chrysanthus „Snow Bunting” 
oraz Crocus Cultorum „Jeanne d’Arc”
Kwiecień wita nas narcyzami i tulipanami.
One dalej malują ogród na biało.
Poniżej tulipan Fostera „White Purissma”

i narcyz wielokwiatowy „Sir Winston Churchil”

  
Pod laskiem brzozowym mam cienista rabatę z zawilcami gajowymi (Anemone nemorosa L.).
Doskonale się tam czują i pięknie rozrastają. 
Maj należy do magnolii, a biel zapewnia nam
Magnolia gwiaździsta „Powder Puff”
(Magnolia loebneri „Powder Puff”)
Mamy też piękne, białe piwonie.
Na zdjęciu odmiana „Festiva Maxima

Fothergilla większa – Fothergilla major ze swoimi śmiesznymi „szczotkowymi kwiatami”.
Kwiaty są wyjątkowe, bo bezpłatkowe.
 Składają się wyłącznie z kulistych wiązek białych pręcików.
Pachną miodem i migdałami – przecudnie.
Jesienią liście pięknie się przebarwiają na czerwono.
 
Kalina angielska (Viburnum carcephalum)
znalazła u nas miejsce ze względu na białe,
intensywnie pachnące kwiaty,
zebrane w kwiatostany o wielkości 12-13cm
Mamy też kalinę koralową „Roseum”,
ale jej kwiaty niestety nie pachną.
W zamian za to, kwitną sporo dłużej.
Nie ma chyba ogrodu bez róż.
I tu Was pewnie zaskoczę, ponieważ wśród białych róż,
moje serce skradła okrywowa „Sea Foam”
Tojeść orszelinową (Lysimachia clethroides)
hoduję przede wszystkim dlatego,
że ma wyjątkowe kwiatostany, oraz dlatego, że uwielbiają ją motyle.
Wśród floksów wiechowatych (Phlox paniculata )
najwięcej mam śnieżno-białych.
Doskonale komponują się z lawendą i trawami ozdobnymi.
Od lat jest z nami również spory już krzew jaśminowca wonnego (Philadelphus coronarius ).
Odpowiada za odurzający, słodki zapach
w zachodniej części naszego ogrodu. 
I doszliśmy do mich ukochanych jeżówek.
Poniżej odmiana „Avalanche”:
i prześliczna odmiana o pełnych kwiatach „Mozzarella”
Czy już czas na hortensje ?

Wśród bukietowych królują u nas „Limelight”, „Phantom” 
„Little Lime”, „Polar Bear”, „Wim’s Red”, „Vanille Fraise”,
„Pinky Winky”, „Silver Dollar” i wiele innych,
ale już sadzonych w mniejszych grupach.
Z hortensji drzewiastych wybrałam „Annabelle”, „Strong Annabelle” 
oraz „Invincibelle Spirit” o ślicznych rózowych kwiatach.
Mamy łącznie ponad 200 hortensjowych  krzewów,
które są w naszym ogrodzie najważniejsze. 
 
Tu kilka hortensjowych widoków ogólnych zarejestrowanych na przestrzeni kilku miesięcy roku:
 
 
 
W półcienistych, wilgotnych miejscach posadziłam
zawilce mieszańcowe.
Biały kolor zapewnia nam: Anemone hybrida „Honorine Jobert”
 
Jesień zawsze astrami nam mija…
Poprzednio pokazałam Wam moje ulubione,
fioletowo-niebieskie astry,
teraz czas na białe.
Do naszego ogrodu wybrałam odmianę
Aster novi-belgii „White Swan”:  
I na koniec białe kwiatostany świecznicy groniastej,
w ciepłym jesiennym, popołudniowym słońcu.

 
To one kończą biały sezon w naszym ogrodzie.
Potem już mamy tylko biały śnieg,
i cały ogrodowy rok znów się powtarza.

Mam nadzieję, że nikogo ważnego nie pominęłam…
…a Was zachęciłam do bieli w ogrodzie.
Do miłego kolorowego !!! 

3 PORY ROKU – FIOLETOWE INSPIRACJE

Tym postem zaczynam nową, kolorową serię,
w której będę opisywała rośliny z naszego ogrodu Wilcza Gora Garden.

Pamiętacie poprzedni cykl: AUTUMN IS THE HOUSE OF GOLD ?
 (tłum: JESIEŃ JEST DOMEM ZŁOTA)
Posty i zdjęcia cieszyły się ogromną popularnością. Przywołam je tutaj,
bo czy nam się to podoba czy nie, jesień już tuż, tuż.
Spróbujmy się do niej pozytywnie nastawić. 
Nastrojowe, „złote fotografie” powinny Wam w tym pomóc.
Przejrzyjcie je po raz kolejny:

A teraz wracamy do bieżących spraw.
Wspólnym mianownikiem nowej serii będzie KOLOR.
Każdy post będzie traktował o innym kolorze.
Ale zawsze będzie to kolor ważny.
Ważny, bo ulubiony, 
ważny bo istotny w ogrodzie,
i w końcu ważny dla kompozycji, które stworzyłam na rabatach.

Dziś na warsztat biorę FIOLETOWY.

Bardzo za nim przepadam, i kiedy tylko mam okazję kupić trwałe, 
wieloletnie rośliny, kwitnące w tym kolorze,
z chęcią je zawsze „adoptuję”.
Na rabatach prezentują się szczególnie elegancko.
Pięknie komponuję się z bielą i różem.
Szczególnie z pudrowym różem,
dla którego stanowią ładny, intensywny kontrast.
Pospacerujmy teraz pomiędzy rabatami i poszukajmy fioletu …

WIOSNA
Co tam mamy wśród wiosennych, fioletowych piękności ?
Oczywiście przepiękne krokusy…
i jasne („King of Striped”)

i ciemne(„Purpureus Grandiflorus”)

Wspaniałe szafirki przywiezione z holenderskiego Keukenhof’u.
Polecam Waszej uwadze małego, żółtego jegomościa.

Kolejno, już w końcówce kwietnia „stery przejmują” delikatne,
jasno-fioletowe tulipany strzępiaste („Cummins”):
oraz przepiękne fioletowe sasanki:
Mamy też fioletowe rododendrony:
 
Maj w Wilcza Gora Garden = czosnki
… piękne rankiem …
…piękne wieczorem.
Maj to również fioletowe irysy:
Pamiętajmy, że wszystkie prezentowane powyżej rośliny cebulowe sadzimy zawsze jesienią !
Wiosnę kończą piękne intensywne barwy magnolii:

LATO

Na początku czerwca, swą fioletową uroda witają mnie
bodziszki, oraz rutewka orlikolistna:
jasnym filetem zachwycają róże „Novalis”, szałwie oraz przetaczniki:
 

fioletowa perowskia pięknie się komponuje z białymi jeżówkami  odmiany „Avalanche”



JESIEŃ
Jesień należy do fioletowych astrów nowo-angielskich „Dauerblau”…
…i niech tak pozostanie, bo są przepiękne …

Kolejnym kolorem będzie BIAŁY 
Do miłego, następnego, kolorowego !!!

MILA OGRODOWA NIESPODZIANKA

Posiadanie ogrodu, to nie tylko miłe, zimowe rozmyślanie i planowanie nasadzeń.
Posiadanie ogrodu, to nie tylko wiosenna radość z każdego, nawet najmniejszego kwiatka. 
Posiadanie ogrodu, to nie tylko cudowne zakupy wymarzonych roślin.
Posiadanie ogrodu, to nie tylko projektowanie i komponowanie nowych rabat.

Posiadanie ogrodu, to przede wszystkim dziesiątki, a może raczej setki godzin rocznie,
poświęconych na pielęgnację tego rajskiego miejsca, które sami sobie stworzyliśmy.
To bardzo ciężka, fizyczna praca. Często okupiona bólem i kontuzjami.

Tym bardziej cieszy, kiedy efekty naszej pasji są doceniane przez profesjonalistów.
I to jakich profesjonalistów !!!
Drugi rok z rzędu nasz ogród Wilcza Gora Garden
został dostrzeżony i wyróżniony przez Carolyn Mullet.
To jedna z najbardziej rozpoznawalnych projektantek
i wielki autorytet ogrodowego designu w USA i na świecie.
Organizuje również międzynarodowe wyprawy dla pasjonatów ogrodów.
Odwiedziła już chyba wszystkie najpiękniejsze ogrody na świecie.
Jesteśmy bardzo szczęśliwi.  Takie wyróżnienie musi cieszyć. I cieszy.
Warto było tak ciężko pracować i tworzyć ogrodowe kompozycje przez minione 11 lat.
Teraz, z tej radości mamy jeszcze więcej sił na nadchodzące lata … 
Mam nadzieję na kolejne piękne,
zielone 11, 22, 33, 44 i 55 lat. Stop. 
Starczy !!!
Samodzielnie tworzymy to miejsce krok po kroku, rok po roku.
Z uporem, zawzięciem i często potem szczypiącym w oczy. 
Nic by się nie udało bez ogromu pracy i wzajemnego wsparcia.
Nic by się nam nie udało bez Magdaleny i Pawła Gardulskich 
ze szkółki roślin FUNKIE
(nazwa powyżej jest linkiem do sklepu internetowego FUNKIE.PL)
Od lat dostarczają nam znakomite byliny, krzewy i drzewa. 

Profesjonalną ekipę ogrodniczą gościliśmy w ogrodzie tylko dwa razy.
Z okazji zakładania nawadniania kropelkowego i  przy okazji montażu oświetlenia. 

Całą resztę robimy sami. W ramach gimnastyki, jogi i innych takich zajęć ruchowych.

I po tych wielu latach, każdemu polecamy taki styl życia.
Bo dla nas to już nie jest tylko ogród i ciężka praca.
To styl życia, który od lat wiedzmy.
Bo my, żyjemy w ogrodzie, a w domu tylko śpimy.
Zgodnie z tym, co kiedyś powiedział Jim Long:

 

„I live in the garden;

 I just sleep in the house.”

BO HORTENSJE DRZEWIASTE DRZEWAMI NIE BĘDĄ

Sporo czytam o tym, jak to hortensje krzewiaste, krzaczaste, 
czy też przez wielu nazywane drzewiastymi, 
nadają się wyłącznie do dużych ogrodów.

Jako ich wierna przyjaciółka od blisko już 7 lat,
chciałam dodać swoje „dwa słowa” w tej sprawie.

Mam takich hortensji ponad 100 krzewów. 
Głównie w białej odmianie ‚Annabelle’ oraz różowe ‚Invincibelle Spirit’.
Nie mam ogromnego ogrodu. Mam za to ogromną miłość do hortensji,
i dbam o nie z całych sił. 
Pasują do wszystkich moich ogrodowych aranżacji.
Wspaniale komponują się zarówno w moich bardzo uporządkowanych, nowoczesnych zakątkach, 
jak i na rabatach prowadzonych w bardziej naturalistyczny sposób.
Najpiękniejsze widowisko robią na rabatach, gdzie posadziłam je w szpalerach.
W innych miejscach zachwycają w małych grupach, sadzone po 3-5 sztuk.
Jeśli kochacie nasadzenia w donicach, i tu się doskonale sprawdzą. 
Na tarasie, na balkonie ? Dlaczego nie ! 
Nie strasznie im mroźne zimy, bo kwitną na pędach jednorocznych.
Jeśli posadzicie je w donicach, zadbajcie koniecznie o zimową osłonę.
Pasjonaci, którzy zaproszą te hortensje do siebie,
powinni zaczynać każdy sezon od porządnego cięcia.
 

To jest jeden z najważniejszych sekretów dobrze prowadzonych krzewów hortensjowych.
Dotyczy to zarówno odmian bukietowych, jak i właśnie krzewiastych.
Dzięki silnemu, wiosennemu cięciu, to my decydujemy o tym, na ile krzewy się rozrosną.
Moje nie przekraczają 120 > 150 cm wysokości
Są zwarte, bardzo gęste, a naszczycie każdej gałązki,
mamy przeogromne białe, czarujące kule
Już w czerwcu, najmłodsze kwiaty odmiany ‚Annabelle’ zachwycają swoją limonkową barwą.

Bardzo szybko przebarwiają się na biało, i tak zachwycają kolejne KILKA MIESIĘCY.
TAK, właśnie to kilkumiesięczne kwitnienie zachwyca mnie
w hortensjach krzewiastych najbardziej.  

Obsadziłam nimi wiele rabat.

Na każdej z nich, znalazło miejsce kilka do kilkunastu krzewów. 

Zachwycona ich różowymi siostrami odmiany ‚Invincibelle’, wkomponowałam je w letnie rabaty
z floksami i trawami ozdobnymi:
A moje nowe, najmłodsze sadzonki ze sklepu FUNKIE.PL
nalazły swój „nowy dom” 
na jednej z półcienistych rabat. 
Posadzone wzdłuż rabaty,
 już w tym samym sezonie będą nowym,
różowym akcentem w tej części ogrodu.
A co słychać późną wiosną na froncie ogrodu ?
W przedogródku ‚Annabelle’ rozpoczynają swoje „kwieciste występy” …
Nie potrafię skrywać swojego hortensjowego zachwytu … 
… one po prostu są wspaniałe …

« Starsze wpisy