Tag Archives: kulinarnie

QUATRE QUARTS czyli cztery czwarte

Dlaczego quatre quarts?

4/4, cztery czwarte to bretońskie ciasto, które bierze swoją nazwę z tego, że masa jego czterech podstawowych składników: mąka, cukier, masło, jajka jest równa, a zatem każdy z nich stanowi jedną czwartą. To bardzo klasyczne ciasto, czasem nazywane „matką wszystkich ciast” pochodzi z Francji. Jego domem jest Bretania.

Brytyjczycy mają swój odpowiednik quatre quarts, w postaci POUND CAKE. To ciasto przygotowuje się z funta każdego z czterech składników: mąki, masła, jajek i cukru. Oczywiście z rozmaitymi dodatkami, które dodaje się według własnego uznania.

Sekret.

Ciasto jest przepyszne i bardzo proste w wykonaniu. Musimy tylko zadbać, aby wszystkie składniki były w pokojowej temperaturze. Kolejno dodawane i wyrabiane zgodnie z poniższym przepisem sprawią, że ciasto będzie znakomite. Dodałam do niego cudowny jesienny akcent w postaci świeżych jabłek i lukru ze świeżym sokiem z cytryny, co nadało ciastu wyśmienitego jesiennego charakteru!

Składniki na ciasto:

(tortownica 23 cm)

3 duże jajka
200 g cukru + 2 łyżeczki cukru waniliowego
200 g roztopionego i ostudzonego masła
200 g mąki
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
2 jabłka (opcjonalnie)

Składniki na lukier cytrynowy:

200 g cukru pudru (1 szklanka)
2 łyżki mleka
2 łyżki soku z cytryny

Wykonanie:

Całe jaja ubijamy na puszystą, jasno żółtą masę. Dodajemy cukier i dalej ubijamy, aż do uzyskania prawie białej masy. Kolejno dodajemy masło i stopniowo mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia.

Gotową masę przelewamy do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Na wierzch układamy obrane i pokrojone jabłka, które dodadzą ciastu jesiennego smaku.

Pieczemy w temperaturze 180 stopni lub do suchego patyczka. Na wierzch ostudzonego ciasta polewamy lukier cytrynowy. Przygotowujemy go podgrzewając i cały czas mieszając mieszając wszystkie składniki lukru w małym garnku. W kilka chwil lukier zrobi się sam.

Moje podpowiedzi:

1. Do ubijania tego ciasta, używam robota planetarnego,
ponieważ wyrabia masę na ciasto dużo szybciej i dokładniej niż ręczne miksery.
2. Oryginalny przepis na quatre quarts jest bez jabłek i lukru,
ale wtedy smakiem przypomina naszą babkę piaskową
i nie ma tego cudnego jesiennego smaku.
3. Nóż z ząbkowanym ostrzem jest idealny do pokrojenia tego ciasta.
Bez problemu kroi miękkie upieczone owoce, nie deformując wierzchu ciasta.
Ja użyłam noża FISKARS.
4. Ciasto można rozlać do foremek i przygotować muffinki.
Należy tylko skrócić czas pieczenia do 15-20 min (do suchego patyczka).

To chyba jedno z najprostszych ciast które kiedykolwiek piekłam ale kompozycja smaków, zapachów i aromatów wydobytych ze świeżych jabłek i cytryn jest wspaniała.

Bon appétit!

I po raz kolejny … „siła tkwi w prostocie”!

Mój niebiański PISZINGER

PISCHINGER AND PISZINGER – andruty z masą czekoladową

Pischinger (również piszinger, tort Pischingera) – oryginalny przepis mówi o torciku na bazie wafli, przekładanych masą czekoladowo-orzechową, oblanym lukrową polewą czekoladową. Jego twórcą był znakomity wiedeński cukiernik Oscar Pischinger. Przepis pochodzi z drugiej połowy XIX wieku. Ja przygotowuję go regularnie po dzień dzisiejszy. W sporo lżejszej, zmodyfikowanej formie, bez polewy. Nie zmienia to faktu, że jest tak niebiańsko pyszny, iż ciężko się od niego oderwać.

PRZEPIS

 SKŁADNIKI: 
– 10-15 szt dużych andrutów (im cieńsze tym lepsze)
– 1 szklanka mleka
– 2 szklanki mleka w proszku
– 1,5 szklanki cukru
– 1 kostka masła (200g)
– 1 cukier waniliowy
– 3-4 łyżki kakao
– opcjonalnie: garść rozdrobnionych orzechów włoskich

WYKONANIE

Do garnka o grubym dnie wlewamy szklankę mleka i dodajemy masło. Wolno rozgrzewamy i mieszamy składniki. Kolejno wsypujemy cukier, cukier waniliowy i kakao. Partami (po pół szklanki) dosypujemy mleko w proszku, które nie będzie miało specjalnej ochoty łatwo rozpuścić się w naszej masie. Zwykle tworzą się większe lub mniejsze grudki, którymi nie należy się wcale, ale to wcale przejmować. Rozcieramy je tak, aby były jak najmniejsze. Możemy je na chwilę potraktować mikserem, który w minutkę rozetrze je bezpowrotnie. Masa musi się dobrze rozgrzać, aby składniki się rozpuściły, ale przed rozsmarowywaniem musimy ją mieć tylko lekko ciepłą, aby zbyt wysoka temperatura nie zniszczyła andrutów. Zbyt chłodna zaś, nie będzie się chciała rozsmarowywać. Musi być tylko lekko ciepła!

„Orzechowym smakoszom” polecam dodanie garści drobno roztłuczonych orzechów włoskich.

Rozlewamy masę na kolejnych warstwach andrutów bardzo dokładnie. Całość musi być dokładnie pokryta. Ja używam do tego silikonowej szpatułki do ciast FISKARS.

Po przykryciu rozprowadzonej masy kolejnym andrutem, dociskamy go delikatnie dłonią w każdym miejscu. W zależności od grubości andrutów układam 5-8 warstw.  

PORADY

WAŻNE!!! Gotowe wafle muszą zmięknąć, dlatego wkładamy je do siatki foliowej lub owijamy folią spożywczą. Musimy również docisnąć nasze wafle czymś „ciężkim”. Ja używam  do tego drewnianej deski o wymiarach minimalnie większych od wymiarów andrutów, co zapobiega to rozwarstwianiu i odginaniu się brzegów andrutów w pierwszych godzinach. W tym czasie masa powinna nawilżyć nasze andruty i całkowicie posklejać wszystkie warstwy. W ślad za pomysłem Oscara Pischingera, można je również polać polewą czekoladową.

 SKŁADNIKI NA POLEWĘ CZEKOLADOWĄ: 

- 2 tabliczki gorzkiej czekolady
- kilka łyżek mleka do rozpuszczenia czekolady
- 1/2 kieliszka spirytusu

Do małego garnka o grubym dnie, wlewamy kilka łyżek mleka i dodajemy kawałki połamanych czekolad.  Podgrzewamy na wolnym ogniu i cały czas mieszając doprowadzamy do całkowitego rozpuszczenia czekolady. Dolewamy spirytus i już możemy smarować naszego piszingera.

W naszej rodzinie ani mali, ani duzi nie są w stanie się tym waflom oprzeć…Niebiański smak, dla mnie również smak mojego dzieciństwa.

SMACZNEGO !

MINCE PIE – KARNAWAŁOWY ZAWRÓT GŁOWY

Czy macie ochotę na coś wyjątkowego ?

A mieliście kiedyś okazję skosztować choć jednej z wersji 
angielskich babeczek skrywających pod swym „daszkiem”
fantastyczną petardę smaku ?
Angielskie gospodynie pieką je głównie w okresie Świąt,
ja ze względu na „alkoholowa nutę”, 
podaję je gościom w karnawale. 
Dla mnie, ta malutka słodka przekąska to obłędna słodycz,
stanowiąca kwintesencję koktajlowo-karnawałowych „delicji”.
Jej przygotowanie wymaga małego kulinarnego zaangażowania,
ale miny osób, które będą miały szansę skosztować tej pyszności,
będą dla Was największa nagrodą.
Potrzebujemy specjalnej blaszki/foremki do pieczenia mince pie.
Zwykle są one na 12 ciasteczek. Ja mam takie 2 sztuki. 
Przydadzą nam się również foremki do wycinania z ciasta kółek i gwiazdek:
 
 Całą przygodę rozpoczynamy od przygotowania nadzienia, które starczy Wam z pewnością na kilka pieczeń. W chłodzie można je przechowywać kilka tygodni. 


  
NADZIENIE DO MINCE PIE:
– 200 g suszonych moreli
– 200 g rodzynek sułtanek
– 200 g suszonej żurawiny
– 100 g mieszanki kandyzowanych skórek cytryny i pomarańczy
– 150 g masła
– 50 g migdałów posiekanych w słupki
– 225 g cukru 
– 2 łyżki miodu
– 2 łyżki soku pomarańczowego
– 1 łyżeczka przyprawy korzennej
– 100 ml brandy, 100 ml porto, 50 ml śliwowicy.

Wszystkie składniki oprócz alkoholi wkładamy do garnka.
Delikatnie ogrzewamy, pozwalając masłu się stopić.
Delikatnie mieszając podgrzewamy całość około 15 minut.
Kiedy nadzienie całkowicie ostygnie dodajemy alkohole.
Mieszamy dokładnie i odstawiamy.
Zabieramy się za ciasto.

  
SKŁADNIKI NA KRUCHE CIASTO:
– 175 g mąki
– 75 g schłodzonego masła
– 25 g cukru pudru + troszkę do posypania gotowych mince pie
– 1 całe jajo

DO POSMAROWANIA CIASTA PRZED PIECZENIEM:
– 1 łyżka mleka
– 1 żółtko jajka 

– masa marcepanowa 100 g


Do miski wsypujemy całą mąkę i ucieramy z pokrojonym w kosteczkę masłem. Kolejno dodajemy cukier puder i całe jajo i ucieramy. Gotowe ciasto wkładamy do lodówki na co najmniej 30 minut. 
Uwaga: Jeśli macie miejsce w lodówce, można je od razu podzielić na 2 części i rozwałkować każdy kawałek pomiędzy dwoma arkuszami papieru do pieczenia. Będzie się wtedy łatwo wycinało. 

Jeśli ciasta  nie rozwałkowaliśmy wcześniej, robimy to teraz.
Staramy się to zrobić bardzo cienko.
Wycinamy kółka i gwiazdki, które będą rozmiarem odpowiadały naszej foremce. Ciasto po wyłożeniu  w foremce nakłuwamy widelcem.

Nakładamy nadzienie i przykrywamy wyciętą z ciasta gwiazdką. 
Smarujemy wierzch każdego ciasteczka roztrzepanym w mleku żółtkiem.
Ja robię to sylikonowym pędzelkiem FISKARS



Część ciasteczek zamiast gwiazdką z ciasta, przykrywam startą na tarce masą marcepanową, która również znakomicie komponuje się z nadzieniem:
 Mince pie pieczemy w 180 stopniach około 15 minut. 
Gotowe ciasteczka po wyjęciu z foremki posypujemy cukrem pudrem.
 !!! GOTOWE !!!
 
MY HOME MADE TASTY LIVING

WYPIEKI OD SERCA. ŚWIATECZNE CIASTECZKA INACZEJ.

Kolejny rok już prawie przemknął ! Dokąd się tak spieszył ? Nie do wiary jak mi się rozpędziły tygodnie i miesiące. Czy Wy też za nimi nie nadążacie ? Na szczęście nie mam czasu na rozpamiętywanie.  Z początkiem roku wygospodaruję go trochę na planowanie. To był bardzo trudny rok. Postawił mi ogromne wyzwania, a ja z całych sił starałam się im sprostać. Na szczęście byłam grzeczna i z początkiem miesiąca Mikołaj przyniósł mi pierwsze prezenty.
 
 
Z jego worka wysypały się też cudowne, energetyczne akcesoria kuchenne, z których zawsze z radością korzystam.  
 
 
Teraz wszystkie wolne wieczory spędzam w kuchni Świętego Mikołaja, skąd wydobywa się najcudowniejszy zapach wanilii i cynamonu.  Bo głównie piekę słodkości. Poczyniłam już sernik, piernik i ciasteczka. O tak !!! Setki ciasteczek.
Znacie je doskonale, więc w tym roku pokażę tylko te inne. Takie wyjątkowe, takie moje, takie od serca… Bo właśnie serduszka wykrawa mi się najchętniej:
 
 
A mój spersonalizowany wałeczek dodaje ciasteczkom wyjątkowości. Jestem nimi niezwykle uradowana.
Tak bardzo mi się podobają:
 
 
Dla tych, którzy w minionych latach nie piekli ze mną ciasteczek, przypominam przepis:

SKŁADNIKI:
– 1 kg mąki
– 2 kostki masła (każda po 200 g)
– 2 szklanki cukru
– 1 cukier waniliowy
– 2 całe jaja
– 2 żółtka
– 2 łyżeczki proszku do pieczenia
– 1 łyżka stołowa kwaśnej śmietany

Do miski wsypujemy całą mąkę, proszek do pieczenia, cukier, cukier waniliowy
i pokrojone w kostkę masło. Kolejno dodajemy jaja i żółtka, na końcu śmietanę. Całość zagniatamy do momentu uzyskania jednolitej masy.  Dalej, według własnych upodobań i możliwości wykrawamy ciasteczka. Ja w tym roku, zdobiłam je właśnie wałeczkami z wzorami. Gotowe, układamy je na blasze pokrytej papierem do pieczenia. Pieczemy w temperaturze 200 stopni, około 10 min. Wyjmujemy, kiedy lekko się „zarumienią”. Do „pierwszej gwiazdki” jeszcze kilka dni. Niech to będą dobre dni. 

 

Jeśli planujecie wypełnić je pracą i przygotowaniami, to życzę Wam wyłącznie wspaniałych pomysłów !!!

SŁODKIE CZY KWAŚNE ? NIE WAŻNE. MOJE UKOCHANE CZERWONE KULKI.

Czy są wśród Was entuzjaści „kwaskowatych” owoców ?
Dziś będzie właśnie o nich.
W temacie „kwasiaków”, zawsze latem pojawiają się w mojej kuchni wiśnie
oraz czarne i czerwone porzeczki.
I o tych ostatnich chciałabym dziś więcej, i więcej, i więcej, a najlepiej zawsze.
Muszę, bo się uduszę … muszę „ratować przed zapomnieniem” 
te cudownie czerwone kuleczki…

Wiśnie i czarne porzeczki z pewnością sobie poradzą.
Mamy masę powodów aby je hodować i masę przepisów, żeby je kupować.
A co z porzeczkami ?
Czy tylko ja mam wrażenie, ze pokolenie babć i mam jeszcze je sadzi i hoduje,
a większość młodzieży i mniejszych dzieci albo nie wie jak to małe czerwone smakuje, albo nigdy w sklepie nie widziało ?
Ja czerwone porzeczki uwielbiam, hoduję, a jak brakuje … to kupuję.
Bo potrzebuję się najeść na świeżo, bo potrzebuję do lodów, galaretek, ciasta czekoladowego i koniecznie, wręcz niezbędnie … do KULTOWEGO CIASTA PORZECZKOWEGO. 
Nie ma u mnie lata bez ciasta porzeczkowego.
Ono jest jak skarpetki w kaloszach … no przecież muszą być !!!
(nie ma to jak dobre ogrodowe żarciki, oczywiście wprost z rabatki z czerwonymi porzeczkami) 

SKŁADNIKI NA KRUCHE CIASTO:

– 3 szklanki mąki krupczatki
– 3 żółtka + 1 całe jajko
– masło (200 g)
– 5 łyżek cukru pudru
– 3 łyżki kwaśnej śmietany
– 1 łyżeczka octu
– 1 łyżeczka proszku do pieczenia
– cukier waniliowy 

SKŁADNIKI NA KREM 

– masło (200g)
– 1 żółtko + 1 całe jajko 
– 6 łyżek cukru pudru
– cukier waniliowy

DODATKI:

– świeże owoce czerownej porzeczki
– galaretka truskawkowa 

Mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia ucieramy z masłem, żółtkami, jajem, cukrem pudrem
i cukrem waniliowym. Kolejno dodajemy kwaśną śmietaną i ocet.
Po dokładnym wyrobieniu ciasto będzie lekko kleiste i wilgotne. Rozprowadzam je na blaszce  pokrytej papierem do pieczenia, dłońmi zwilżonymi wodą. Dzięki temu ciasto łatwiej się rozprowadza.
Piekę zawsze w głębszej blaszce z piekarnika, w 180 stopniach około 30-35 minut.
Kolejno studzę ciasto, bo to konieczne. 
W międzyczasie przygotowuję krem, ucierając cierpliwie wszystkie jego składniki na gładką, lekko kremową masę. Rozprowadzam ją na ostudzone już ciasto i wstawiam blachę razem z ciastem
i masą do lodówki na co najmniej godzinę.
Czas na przygotowanie i studzenie galaretki.
Lekko tężejącą, zalewamy ułożone na kremie w jednej warstwie porzeczki.
Ponownie całość wstawimy na kolejną godzinę do lodówki.

Czas już teraz zacząć ucztę!
Five o’clock, popołudniowa herbatka, czy wszelkie inne Wasze kawowe rytuały mogą od dziś nabrać innego, słodko-kwaśnego wymiaru.
A wszystko to, dzięki cudownemu porzeczkowemu ciastu.
Słodki krem i orzeźwiająca galaretka cudownie równoważą lekką kwasowość porzeczek.

Całość chłodna, lekka i mega wciągająca. To ciasto jest wyjątkowe!
Napiszcie, czy i Wy zakochaliście się w tym smaku.

Czekam na Wasze komentarze! 

CZEKOLADOWA CHOINKA

To fakt. Uwielbiam ciasto francuskie.
Kiedy tylko mam możliwość schrupania ciepłego croissanta,
zrobię to bez zawahania.
A wiecie, ze croissanty świetnie się mrożą ?
Jeśli tylko lubicie ten cudowny, francuski smak,
można go sobie przywoływać każdego ranka.
Podgrzane w mikrofali lub w nad tosterem ciepłe rogaliki,
zawsze będą smakować jak świeżo upieczone.
Pod tym względem są niezawodne.
Przywołują moje wspomnienia z czasu,
kiedy mieszkałam w Hiszpani.
Tak, Hiszpanie, podobnie jak Francuzi,
też uwielbiają słodkie śniadania. 

Sięgam czasem po mrożone ciasto francuskie,
kiedy mam ochotę na wytrawne paczuszki ze szpinakiem i fetą.
Sięgam do zamrażarki po ciasto francuskie również przed Świętami.
Prosty pomysł na popularną czekoladową choinkę
i u mnie w domu spotkał się z ogromnym zainteresowaniem.

Dla przypomnienia, przepis jest banalnie prosty.
O znakomitym smaku ciasta głównie stanowi
doskonała jakość ciasta francuskiego.
I o to zadbajcie.
Wiele znanych cukierni sprzedaje mrożone ciasto francuskie.
Ja właśnie tam je kupuję.    

SKŁADNIKI:

– 2 arkusze ciasta francuskiego (około 40 x 30 cm) 
– krem czekoladowy (u nas Wedel Gorzka Czekolada)
– żółtko jaja roztrzepane z odrobiną mleka do posmarowania wierzchu choinki
– cukier puder do posypania upieczonego ciasta 

WYKONANIE:

Oba arkusze ciasta wytnij w kształcie choinki.

Rozsmaruj krem czekoladowy na jednym arkuszu ciasta.
Kolejno przykryj go dokładnie drugim arkuszem.
Co 1,5 cm natnij nożem szczeliny po obu stronach choinki, pozostawiając środek nieprzecięty.

 Efekt końcowy powinien wyglądać tak:

Przekręć wszystkie paski w tym samym kierunku dwukrotnie.

Z resztek ciasta zwykle wycinam gwiazdki, którymi zdobię choinkę, układając je na środku.
Na koniec smaruję wierzch choinki żółtkiem roztrzepanym z odrobiną mleka. 
Dzięki temu, ciasto po upieczeniu nabierze 
pięknego, złotego koloru:
W rozgrzanym do 220 stopni piekarniku pieczemy choinkę
około 20 minut.
Wierzch ciepłego jeszcze ciasta zwykle posypuję cukrem pudrem.

GOTOWE !!! 

Na początku kroimy choinkę na stole,
ciesząc się jej świątecznym wyglądem. 

Potem, każdy z nas wchodzi do kuchni ukradkiem
i urywa sobie jeszcze kawałek, lub dwa ….
… i jeszcze raz i jeszcze dwa….
SMACZNEGO, FRANCUSKIEGO,
PACHNĄCEGO, CZEKOLADOWEGO 

 

CZEKOLADOWA KOSTKA BRUKOWA

 Wiele lat temu, taką „kostkę brukową” podano mi do kawy
w londyńskiej kafejce. 

Kiedyś indziej czekała na mnie na stole
w domu moich brytyjskich przyjaciół.
Powiedzieli mi, że to jeden z przysmaków Nigelli Lawson.
Rozsmakowaliśmy się i my w tej czekoladowej impresji.
To fajna wariacja na temat gorzkiej czekolady,
która z pewnością przyda się nie tylko na świątecznym stole.
Robię ją wtedy, kiedy mamy ochotę na
100 % czekolady w czekoladzie 🙂
Sami spróbujcie:

SKŁADNIKI: 

– 200 g miękkiego masła

– 500 g gorzkiej czekolady
– 150 g pianek Marshmallow
– 3 czubate łyżki naturalnego miodu
– ok. 200 g herbatników typu „Petit beurre”
– cukier puder do posypania

WYKONANIE:


W garnku, podgrzewając mieszamy masło z czekoladą i miodem.
Kiedy się rozpuszczą, odlewamy około 150 ml do kubka i odstawiamy na bok.
Ta masa przyda się nam na końcu do zalania powierzchni deseru.
Pozostałą część masy również odstawiamy na chwilę do ostygnięcia.
W tym czasie herbatniki przekładamy do grubego woreczka foliowego. 
Najlepiej sprawdzają się woreczki do mrożenia żywności.
Są grube i mają zamknięcie.
Teraz herbatniki roztłukujemy na drobne kawałki.
Pianki kroimy na drobniejsze kawałki.
Do rozdrobnienia ciastek używam tłuczka FISKARS.
  

Kiedy masa przestygnie, 

dodajemy do niej pokruszone herbatniki i pianki Marshmallow.
Masę przekładamy do foremki o wymiarach ok. 24 cm 
wyłożonej papierem do pieczenia.
Masę dociskamy lekko do foremki, dzięki czemu,
po schłodzeniu i pokrojeniu, nasza „kostka brukowa” 
nie będzie miała żadnych szczelin.
Wkładamy deser na kilka godzina do lodówki.
Polecam włożyć na całą noc.

Na drugi dzień możecie już kroić czekoladę 
w dowolnych rozmiarów kostki 
i delektować się nimi popijając filiżanką kawy lub herbaty.
Nasza zimowa wersja tej czekolady
jest zawsze oprószona śniegiem z cukru pudru.

SMACZNEGO CZEKOLADOWEGO !!! 

KOTLECIKI DROBIOWO-SEROWE

  Dziś zapraszam na …

„wariację drobiowo-serową” 

prosto z gorącej patelni:

 Znakomite i jakże smakowite kotleciki.

Chwila na przygotowanie a jakże cudny smak !

 


Składniki na 6-8 kotlecików:

  • 1 podwójna pierś z kurczaka
  • 2 jaja
  • 4 łyżki żółtego tartego sera
  • 1 czubata łyżka majonezu
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • przyprawy do smaku (np. curry, czerwona papryka, pieprz ziołowy, zioła prowansalskie, sól, pieprz)
  • olej do smażenia 

 

Przygotowanie: 

Pierś wraz z polędwiczkami kroimy na kawałki około 2 cm x 2 cm,
i wkładamy do miseczki.
Wsypujemy ulubione przyprawy do drobiu.
U nas jest to curry, bułgarska Kauma i zioła prowansalskie.
Z lekka kosmopolityczny zestaw, 
ale nam właśnie tak smakuje najbardziej 🙂
Wbijamy całe jaja i dokładnie mieszamy całość łyżką.
Żółty ser ucieramy na grubej tarce do jarzyn.
Odmierzamy 4 czubate łyżki i dodajemy wraz z majonezem.
Na koniec dosypujemy mąkę ziemniaczaną,
i energicznie mieszamy.
To wszystko !
Jesteśmy już gotowi do pieczenia:
Na rozgrzaną patelnię z olejem,
dużą łyżką wykładamy naszą masę i lekko spłaszczamy,
aby kotleciki nie były zbyt grube.
Przez chwilę ich nie poruszamy,
i nie przekładamy na druga stronę,
aby pozwolić się masie spokojnie „posklejać”.
Mąka, jaja, ser i majonez dobrze połączą 
kawałki kurczaka, i nic nie będzie się rozpadało.
Rumienimy je po obu stronach.

  

Dodatkowo, przygotowujemy kilka plastrów sera,
do położenia na gotowe już kotleciki,
dla prawdziwych miłośników serowych smaków ! 

Pysznie też smakują na zimno,
oraz nadają się do odgrzania w kolejnych dniach !

MÓJ ULUBIONY CHŁODNIK Z BOTWINKI

 W końcu nadszedł ten czas,

kiedy chłodne zupy sprawiają

ogromną przyjemność.

Jedną z nich jest chłodnik z botwinki.

 Uwielbiam i często gotuję.

Właśnie w maju botwinka i rzodkiewki

zdają mi się najsmaczniejsze. 

 Gotujemy ?


Składniki na 4 porcje:

  • 1 litr wywaru jarzynowego
  • 400 ml kefiru
  • 1 duży pęczek botwinki 
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki świeżo wyciśniętego soku z cytryny
  • sól, pieprz do smaku

 Dodatki:

  • pęczek rzodkiewek
  • zielony ogórek
  • jajka na twardo
  • posiekany koperek do posypania 

Przygotowanie: 

Świeże liście botwinki odciąć od buraczków
i dokładnie opłukać pod bieżącą wodą. 
Osuszyć je na ściereczce.  

Łodyżki drobno posiekać,
a liście pokroić na 3-4 mm kawałki. 
Buraczki opłukać, odciąć im korzonki,
obrać i pokroić w małą kosteczkę. 
Jeśli botwinka ma bardzo dużo liści można wykorzystać tylko część.
Do gotującego się wywaru dodać pokrojone buraczki
i obrane ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę.
Wolno gotować pod przykryciem przez około 10 minut.
Kolejno dodać łodyżki, liście i sok z cytryny. 
Gotować przez około 5 minut.
Doprawić całość solą i pieprzem. 
Gotowy wywar pozostawić do całkowitego ostudzenia. 
Kolejno, garnek włożyć do lodówki na minimum 1 godzinę.
Przed podaniem schłodzonego chłodnika dodać zimny kefir 
i dokładnie wymieszać łyżką.  
Podawać np. z połówkami jajka ugotowanego na twardo,
ogórkiem i posiekaną rzodkiewką.
Posypać świeżym koperkiem.

!!! SMACZNEGO BOTWINKOWEGO !!! 

 

 

PŁYNNE ZŁOTO, CZYLI MIODEK Z MNISZKA LEKARSKIEGO

Z pewnością zauważyliście jak w ostatnich latach 
ekspansywnie zachowuje się mniszek lekarski.

Przynajmniej w naszej okolicy opanował większość pobliskich łąk
i niezagospodarowanych pól. 

Widok wiejski, sielski, romantyczny….
słoneczny,  optymistyczny, radosny,
jednym słowem „pełen wiosny”.

Troszkę tylko przeraża świadomość,
ile nasion z każdego kwiatka
rozdmucha wiatr w cztery strony świata ?
Mniszek będzie się dalej rozprzestrzeniał.
A pozbyć się go … nie lada wyczyn.

Cóż, kiedy wiatr robi z nasionami mniszka co chce.
Przenosi je skąd chce i dokąd chce.
Przynosi i do mojego ogrodu.
Nie mam siły się złościć, choć to już „niemała mniszkowa epidemia”.
Od lat dokładnie i skrupulatnie usuwam całe rośliny mniszka
wraz z korzeniem tak,
aby nie dać mu szansy na odrośnięcie.
Mniszki są u nas wszędzie, 
w lasku brzozowym, na rabatach, 
na trawniku i jeszcze na dobicie wrastają w kostkę na ścieżkach !

Oprócz złości czuję do mniszka lekką wdzięczność za to,
że choć agresywny i bardzo ekspansywny,
to niezwykle zdrowy i pożyteczny.
Lubią go też pszczoły.

Bo jeśli tak jak jak, co roku przygotujecie z kwiatów mniszka 
syrop o konsystencji miodu
 i zamkniecie go dobrze w słoiczkach,
pozyskacie wielki witaminowy skarb.

„Płynne złoto”, bo nazywa się ten miodek jest bogaty
w witaminy z grupy B, A, C i D.
Zawiera sporo magnezu, potasu, żelazo i krzem.
Syrop z mniszka lekarskiego jest niezwykle skuteczny w leczeniu infekcji dróg oddechowych i moczowych.
Działa antybakteryjnie. Wspomaga leczenie anemii.
Niektóre źródła mówią o działaniach wspierających obniżenie poziomu cholesterolu i leczenie miażdżycy.
Rankiem, rozpuszczam łyżeczkę tego miodku 
w szklance wody i wypijam na dobry, poranny start każdego dnia.
W czasie obniżenia formy,
poleca się 2-3 łyżeczki „złota” dziennie. 
Cenny, bardzo zdrowy i na dokładkę,
na wyciągnięcie ręki.
Właśnie teraz kwiaty mniszka kwitną najobficiej. 

Zbieramy, i to za darmo !!!
Pamiętajcie, że kwiaty na syrop należy zrywać w suchy,
najlepiej słoneczny dzień.


Ja, do cięcia kwiatów zawsze używam nożyczek,
aby nie pobrudzić sobie paznokci i palców,
klejącym „mleczkiem” z łodygi mniszka.

Kolejno odkłam je na około pół godziny,
aby wyszli z nich lub odlecieli  „nieproszeni goście”.
Czasem podcinam jeszcze resztki łodyżek.


Składniki na około 7 słoiczków:

  • około 500 kwiatków mniszka (same główki)
  • 1 cytryna
  • 1 litr wody
  • 1 kg cukru
  • 2-3 goździki
Przygotowanie:
Kwiatki przesyp do garnka i zalej je wrzącą, gotującą się wodą.
Dodaj goździki.
Doprowadź wodę do ponownego wrzenia, 
przykryj garnek pokrywka i gotuj na wolnym ogniu przez 15-20 minut. 
Kolejno pozostaw garnek na kilkanaście godzin w chłodnym miejscu.
Po tym czasie wywar odcedź.
Ja robię to przez sito, na którym układam gazę.
Teraz już czas dodać cukier i wyciśnięty sok z cytryny.
Całość należy dobrze wymieszać i delikatnie gotować,
aż do całkowitego rozpuszczenia się cukru
i zgęstnienia naszego syropu.
Gotowy, ma konsystencję świeżego, lejącego się miodu. 
Jeszcze gorący syrop, przelewam wazówką
do wcześniej przygotowanych słoiczków.
Powinny się same „zamknąć”, jeśli tylko nie zapomnimy
o dobraniu właściwych zakrętek … ha, ha, ha 
Pozostawiam je w spokoju do całkowitego ostygnięcia
i przenoszę do co ciemnej i chłodnej spiżarni. 
Lubię patrzeć na na to piękne, płynne złoto zamknięte w słoiczkach.
Jego bursztynowy, ciemny kolor przywołuje piękne wspomnienia.

Miodek jest przepyszny, a w smaku najbardziej przypomina
letni, kwiatowy miód mojego dziadka Wincentego z Wilczyna.
Nie ma już dziadka, nie ma pasieki, nie ma naszych uli, ani pszczół.
Ale robię co roku zdrowy i pyszny „miodek mniszkowy”.
Też dobrze.
Zdrówka nam Wszystkim życzę !!!
!!! Zdrówka przede wszystkim !!!

« Starsze wpisy