Tag Archives: fotografia

PAŃSTWOWE MUZEUM AUSCHWITZ-BIRKENAU

To będzie wpis inny niż wszystkie bo i miejsce i emocje towarzyszące zwiedzaniu były inne niż zwykle. Wizyta w Auschwitz szokuje i porusza do głębi. Nie wiem, jak można się na taki dzień przygotować. Ja przeżyłam to bardzo głęboko i nigdy tego dnia nie zapomnę…

14 czerwca 1940

Dzień ten uznawany jest za początek funkcjonowania obozu. Władze niemieckie kierują do Auschwitz pierwszy transport więźniów.

Dziś, kolejnego 14 czerwca, w 80 lat później zdobyłam się na odwagę, żeby opublikować i podzielić się z Wami fotografiami, które przywiozłam z tego miejsca już jakiś czas temu. To chyba jedno z najtrudniejszych miejsc, które zdecydowałam się sfotografować i zatrzymać jego pamięć na czarno-białych fotografiach.

Tym razem nie będę zbyt wiele pisać, bo każdy z nas zna tę okrutną historię. Kto będzie chciał zgłębić fakty i zdarzenia, znajdzie sporo źródeł historycznych.

Ja zostawiam Was z galerią (każdą fotografię można powiększyć). Te zdjęcia za każdym razem poruszają mnie, jak mało która moja praca…

Jak żadna inna nazwa historyczna: Obóz Koncentracyjny Auschitz-Birkenau oznacza niewyobrażalne okrucieństwo nazizmu.

Tu zamordowano ponad 1,2 miliona ludzi – głównie Żydów. Tu znajdowały się baraki mieszkalne, więzienie, cele śmierci administracja i budynki mieszkalne administracji obozu.

Dziś na 190 h terenów znajduje się muzeum i miejsce pamięci. Na ich zwiedzanie trzeba zarezerwować około 5-6 godzin.

W obozie II – Brzezinka, w czterech komorach gazowych ludzie byli mordowani i później paleni w krematoriach.

Miejsce pamięci

„Arbeit macht frei”

Do dziś na bramie głównej obozu możemy przeczytać to cyniczne zdanie oznaczające: „Praca czyni wolnym”

Muzeum

Muzeum zostało stworzone w 1947 roku. Składają się na nie przede wszystkim dwie wielkie części byłego kompleksu obozowego: Auschwitz I Stammlager i Auschwitz II Birkenau wraz z ponad 150 budowlami, rzeczywistymi drogami dojazdowymi około 300 ruinami, rampą, ogrodzeniami, a także archiwalia, które przetrwały ewakuację obozu oraz zbiór ponad stu tysięcy obiektów ruchomych (m.in. walizki, buty i przedmioty codziennego użytku, pasiaki i przedmioty więźniarskie, a także przedmioty pochodzenia esesmańskiego.

Ustawa Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z 2 lipca 1947, określiła:

„Tereny byłego hitlerowskiego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu wraz z wszelkimi znajdującymi się tam zabudowaniami i urządzeniami zachowuje się po wsze czasy jako Pomnik Męczeństwa Narodu Polskiego i innych Narodów.”

KRAKÓW NA WEEKEND. DZIEŃ 2.

NOWY DZIEŃ START

O atrakcjach pierwszego dnia w Krakowie możecie poczytać TUTAJ Wiele godzin spędziliśmy na Wawelu, kolejno spacerowaliśmy Drogą Królewską do Rynku Głównego. Relacja fotograficzna pokaże Wam, jak wiele przepięknych miejsc odwiedziliśmy. Dziś czas na Kazimierz i Zabłocie z Fabryką Schindlera.

KAZIMIERZ

Miasto Kazimierz zostało włączone do Krakowa dopiero w 1800 roku. Dziś, dawna żydowska dzielnica przyciąga niezwykłym w Europie zespołem siedmiu synagog (wciąż czynne są dwie: Remuh i Tempel), pięknymi kościołami, wspaniałą architekturą i klezmerską muzyką.

Atmosfera miejsca od pierwszych chwil przepełnia zachwytem.

SYNAGOGA I CMENTARZ REMUH

Od Synagogi Starej, która jest najstarszą w Polsce, przeszliśmy w okolice Synagogi i Cmentarza Remuh. To prastary kirkut, żydowski cmentarz ze stelami nagrobnymi (macewami) w stylach renesansowym i barokowym. Najstarsze żydowskie miejsce pochówku. Nagrobki wydobyto spod ziemi w latach 50 i 60 XX wieku. Grób słynnego rabina Isserlesa umieszczono na podwyższeniu z kamienia i otoczono żelazną balustradą. Odwiedzający mają okazję położyć modlitewną karteczkę z prośbą do mędrca Remuha. Po lewej stronie spoczywa ciało ojca Mojżesza – Izraela, fundatora synagogi. Niedaleko spoczęła też Golda Auerbach, żona rabina.

UL. SZEROKA

Tu poczujecie się jak w dawnych, przedwojennych czasach Kazimierza. Na ścianach domów widać szyldy przypominające styl i atmosferę tamtych lat. Odnieśliśmy wrażenie, że czas się cofnął…

Na Szerokiej z przyjemnością przysiedliśmy na słynnej ławeczce, koło Jana Karskiego. Właśnie tu znajduje się odlana z brązu ławka z postacią legendarnego emisariusza Polskiego Państwa Podziemnego, świadka Holokaustu. To siódme miejsce na świecie, gdzie stoi rzeźba-ławka Karskiego. Wcześniej pojawiły się takie w Łodzi, Kielcach, Warszawie, Waszyngtonie, Nowym Jorku i Tel Awiwie. Autorem rzeźb jest Karol Badyna, profesor krakowskiej ASP.

 

FABRYKA SCHINDLERA

Kolejne kilka godzin spędziliśmy w FABRYCE SCHINDLERA. To oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Obejrzeliśmy wspaniałą, multimedialną wystawę „Kraków – czas okupacji 1939–1945”, która mieści się w dawnym budynku administracyjnym Fabryki Emalia Oskara Schindlera przy ul. Lipowej 4. Wystawa jest opowieścią o Krakowie i losach jego polskich i żydowskich mieszkańców w czasie II wojny światowej, ale też o Niemcach – okupantach. Wystawa została zrealizowana przy użyciu środków wykraczających poza ramy tradycyjnej ekspozycji muzealnej, ekspozycji nadano charakter opowieści teatralno-filmowej.

Pięć kluczowych momentów dla historii miasta zostało oznaczonych przez „maszyny pamięci” – stemplownice, w których każdy zwiedzający może odbić pieczęć związaną z danym wydarzeniem, zabierając ze sobą „dokument czasu”. Puentą wystawy jest instalacja rzeźbiarska – „Sala wyborów” – symbol etycznych dylematów i postaw w czasie wojny.

W 45 przestrzeniach wystawienniczych przeszłość Krakowa została wykreowana w taki sposób, by każdy ze zwiedzających mógł bezpośrednio dotknąć historii, poczuć emocje mieszkańców miasta okresu wojny.

„Fabryka pamięci” – to motto wystawy.

Wojenną historię Deutsche Emailwarenfabrik – DEF – i postać jej właściciela Oskara Schindlera pokazuje film Stevena Spielberga „Lista Schindlera” z 1993 roku. Oskar Schindler uratował ponad tysiąc osób. Jego postać oraz historie ocalonych przez niego krakowskich Żydów są przedstawione na wystawie jako część skomplikowanej wojennej historii miasta. O bohaterskim czynie Oskara Schindlera, przypomina jego gabinet,odtworzony w budynku administracyjnym fabryki.

Symboliczna „arka ocalonych” stworzona z tysięcy garnków przypomina te produkowane przez jego pracowników w czasie wojny:

Miejsce pamięci, jakim jest Fabryka Emalia, daje gościom szansę na osobistą konfrontację z przeszłością.

RESTAURACJA Klezmer Hois

W sercu krakowskiego Kazimierza, przy ul. Szerokiej 6 zakończyliśmy ten niezwykle emocjonujący dzień. W XVI wiecznym budynku, w którym do drugiej wojny światowej mieściła się jedna z najstarszych mykw w Krakowie, 70 metrów od Synagogi Remu znajduje się Klezmer Hois (Dom Klezmera) miejsce unikalne, które swoim wystrojem oraz ofertą artystyczną i kulinarną nawiązuje do przedwojennych tradycji Żydowskiego Kazimierza. Co wieczór odbywają się tu koncerty tradycyjnej muzyki żydowskiej. Dyrektorem artystycznym Klezmer Hois był  Leopold Kozłowski.Klezmer Hois to również restauracja . Można tu odnaleźć potrawy galicjskiej kuchni żydowskiej. Poznaliśmy to wspaniałe bogactwo smaków, a od 20.00 wzięliśmy udział w koncercie tradycyjnej muzyki klezmerskiej.

Czy można sobie wyobrazić lepsze zwieńczenie tego dnia?

KRAKÓW NA WEEKEND. DZIEŃ 1.

ODCZAROWAĆ JESIEŃ

Jak sprawić, aby szara i mglista jesień stała się choć na chwilę magiczna? Tak, wiem można spróbować „włączyć” słońce. A jak prośby i błagania nie działają i pogoda fatalna? Proponuję zaplanować choć 1 lub 2 jesienne weekendy z naszymi najcudowniejszymi polskimi „perełkami”. Na mnie ta podróżnicza terapia działa jak cuda. Nie zważam na aurę, nie utyskuję na chłody, tylko dzielnie wiążę sznurówki w swoich trampeczkach, pakuję rodzinkę i startuję…

KIERUNEK: KRAKÓW

Właśnie na przełom października i listopada zaplanowałam kilkudniowy wyjazd do Krakowa i jego okolic. Ostatnio, naszą cudowną, kulturalną stolicę zwiedzałam w trakcie szkolnej wycieczki. Trzeba to było nadrobić. Co zastałam na miejscu? Niezwykle różnorodną, tętniącą życiem metropolię. Ale co najwspanialsze… tak historycznie i architektonicznie bogatą, że aż zapiera dech. Miasto magiczne. Pobudka w Krakowie pachnie historią, sztuką, legendami, magią. W uszach splata się cudowny jazz, z XV wieczną muzyką klezmerską. Pamięć o królach, papieżach, księżniczkach i smoku jest MAGICZNA.

WAWEL

Właśnie tu. W miejscu tak bardzo naznaczonym przez historię, pełnym polskości i renesansowej architektury rozpoczęliśmy naszą krakowską wędrówkę historyczną. Na Wzgórzu Wawelskim zwiedziliśmy Zamek Królewski oraz Katedrę. Przechodząc przez katedralną zakrystię, wspięliśmy się na Wieżę Zygmuntowską, na której znajduje się dzwon Zygmunt. Legenda głosi, że dotkniecie tego dzwonu, gwarantuje szczęście i życie wieczne. Z wieży roztacza się taki oto widok:

PANORAMA KRAKOWA

Zamek jest pierwszą rezydencją królewską wybudowaną w Polsce w stylu renesansowym. Król Zygmunt Stary zaangażował florenckich mistrzów, aby stworzyli, trzypiętrową, monumentalną budowlę z arkadowym dziedzińcem. Do końca XVI wieku zamek był oficjalną rezydencją polskich królów. Po pożarze, w którym spłonęła część budynku, Zygmunt III Waza przeniósł dwór do Warszawy.

Krakowska katedra z powodu swej symboliki i funkcji, jest najważniejszym kościołem w naszym kraju. Wielokrotnie przebudowywana, łączy wszystkie możliwe style architektoniczne: od średniowiecza do modernizmu. W jej wnętrzach znajduje się niezliczona ilość grobów królewskich.

Wspaniały był również krótki spacer po niedawno zrekonstruowanych ogrodach renesansowych.

DROGA KRÓLEWSKA

Po 3 godzinach spędzonych na wzgórzu, Drogą Królewską wędrowaliśmy poprzez wspaniałe ulice: Grodzką i Kanoniczną. Grodzka jest Przedłużeniem Floriańskiej po drugiej stronie Rynku. Należy do najstarszych ulic Krakowa. Przy niej stawiali swe rezydencje najbogatsi mieszkańcy. Tu zwiedziliśmy kościół św. Andrzeja, zwieńczony dwiema charakterystycznymi białymi, kamiennymi wieżami o ciemnych hełmach. Ta staro-romańska budowla pochodzi z lat 1079-1098.

Brukowana Kanoniczna, jest za to uznawana, za najbardziej urokliwą i piękną. Na niej, każdy dom jest warty uwagi. Kamienice wyróżniają się wyjątkowymi zdobieniami i detalami architektonicznymi:

OKNO PAPIESKIE

I tak dotarliśmy do pałacu arcybiskupiego, na rogu Plantów i ul. Franciszkańskiej. Budowla zachowała wiele renesansowych i barokowych elementów, w tym masywny portal główny, ponad którym widać w oknie portret Jana Pawła II:

COLLEGIUM MAIUS

To najstarszy polski obiekt uniwersytecki, jaki dotrwał do naszych czasów. Siedziba Uniwersytetu Jagiellońskiego mieści się tutaj od 1400 roku. Zachwyciłam się słynnym gotyckim dziedzińcem i średniowiecznymi piwnicami.

Ruszyliśmy dalej w kierunku Rynku Głównego. Co chwilę mijały nas wspaniałe dorożki konne, które swój główny postój mają właśnie przy rynku.

KRAKOWSKA DOROŻKA KONNA

Obecnie w Krakowie pracuje około 40 zaprzęgów. Praca wszystkich dorożek konnych podzielona jest na dni parzyste i nieparzyste. Każdego dnia na postoju dorożek może być maksymalnie 16 powozów.

KRAKOWSKA DOROŻKA KONNA, RYNEK STAREGO MIASTA

RYNEK GŁÓWNY

To prawdziwy salon kulturalny Krakowa. Zachwycał mnie o każdej porze dnia. Muzykanci, malarze i kwiaciarki nadają temu miejscu magiczny nastrój. To jeden z największych średniowiecznych placów Europy. Jego wymiary to 200 m x 200 m.

RYNEK GŁÓWNY KRAKÓW

Najbardziej znane budowle Rynku to Sukiennice, Bazylika Mariacka oraz Wieża ratuszowa.

WIEŻA RATUSZOWA
SUKIENNICE

Wschodnia część płyty Rynku Głównego była od dawien dawna przestrzenią targową. W jej centralnej części powstała z czasem hala targowa, która przetrwała do dziś pod postacią Sukiennic.

Przed rozpoczęciem zwiedzania Bazyliki warto obejść ją dookoła aby zrozumieć wyjątkową, gotycką sylwetkę świątyni. Idąc dookoła dociera się do ukrytego na jej tyłach przepięknego pl. Mariackiego, który jest odgrodzony od Małego Rynku kościołem św. Barbary:

KOŚCIÓŁ ŚW. BARBARY

Ufundowany przez królową Jadwigę powstał podobno z cegieł pozostałych po budowie kościoła Mariackiego.

BAZYLIKA MARIACKA

Jeden z najcenniejszych zabytków Krakowa. Gotycka bazylika pochodząca z XIV wieku. Wielokrotne przebudowy dodały jej wielu stylów architektonicznych. Największym skarbem kościoła jest ołtarz główny Wita Stwosza, który poświęcił temu dziełu 12 lat swojego życia.Od 1477 mistrz roku pracował nad tym kilkunastometrowym dziełem, zdobiąc złotem i farbami rzeźby z drewna dębowego i lipowego. W głębi prezbiterium, za ołtarzem Wita Stwosza, ostrołukowe okna wypełniają autentyczne gotyckie witraże, zaliczane do najstarszych w Polsce (1370-1390).

Wszystkie elementy architektoniczne budowli zdają się kierować wzrok w górę, ku sklepieniu (wys. 28 m). Na nim, zapierające dech w piersiach freski:

SZOPKA KRAKOWSKA

Przed nami pierwszy czwartek grudnia, kiedy to na Rynku gromadzą się tłumy, ponieważ rozpoczyna się wielkie święto szopkarzy. Krakowskie szopki bożonarodzeniowe różnią się od stajenek, w których znalazła schronienie Święta Rodzina. Są bardzo bogato zdobione, odwzorowują zabytki Krakowa – kościół Mariacki, Sukiennice, Barbakan, Wawel czasem legendarnego smoka wawelskiego.

Może właśnie wtedy odwiedzicie Kraków?

SOPOCKIE WERANDY

Zoppot – Ostseebad – uzdrowisko nad Morzem Bałtyckim.

Miasto bardzo ciężko pracowało na zdobycie tego tytułu. Jego najstarsza zabudowa zaliczana była głównie do kategorii letniskowej. Domy mieszkańców Sopotu z tego czasu były niewielkimi, drewniano – murowanymi budynkami, zwykle o prostych, prostokątnych kształtach.

JAK SOPOT STAŁ SIĘ KURORTEM

Druga połowa XIX wieku to czas, kiedy Sopot zaczął zdobywać coraz bardziej ugruntowaną pozycję uzdrowiska oraz wprowadzone zostały istotne zmiany w jego architekturze. To czas, kiedy dzięki działaniom dr Jeana Georgesa Haffnera powstawały w Sopocie kolejne obiekty kąpielowe i rekreacyjne skupione wokół dzisiejszego Skweru Kuracyjnego. Moda na kąpiele i zabiegi lecznicze zataczała coraz szersze kręgi, więc kuracjuszy było coraz więcej. W ciągu kilku lat Sopot przekształcił się z niewielkiej wioski rybackiej w znane uzdrowisko. Niedługo po tym, Sopot zaczął konkurować z renomowanymi europejskimi kurortami, które wznoszono na na przełomie XIX i XX wieku w bardzo modnym stylu alpejskim, który charakteryzował się między innymi drewnianymi przybudówkami o konstrukcji ryglowej zwanymi WERANDAMI.

WERANDY

W tamtym czasie, w Sopocie powstało ich około 300. Werandy sytuowano na elewacjach budynków symetrycznie, często po kilka. Również na piętrach w formie wykuszy. Niekiedy nawet na całym obwodzie budynku, podobnie jak w alpejskich (głównie szwajcarskich) rezydencjach letniskowych.

Pełniły funkcję salonów, gdzie odbywały się spotkania, prowadzono życie towarzyskie, spożywano posiłki i odpoczywano. Latem, były to zwykle pomieszczenia otwarte. W porach zimniejszych, wietrznych i deszczowych na uchwyty, czy zawiasy zakładano okna.

Werandy były bogato zdobione ornamentami wycinanymi w drewnie. W ażurowej oprawie okien, które niczym firanki osłaniały naświetla dominowały zwykle symetryczne motywy geometryczne i roślinne. Czasem pojawiały się ptaki, czy smoki. Pod oknami montowano płyty z dekorowanymi deskami, które imitowały balustrady z tralkami.

DZISIEJSZY UROK

Dziś, spacerując po Sopocie, możemy nadal zachwycać się wspaniałymi werandach. Po 1989 roku miejski konserwator zabytków zlecił inwentaryzację i od 2005 roku rozpoczęto remonty szczególnie reprezentatywnych werand. Zapierają dech swym wyglądem, motywami zdobnymi i ornamentami.

FOTOGRAFUJĘ WERANDY

Kiedy kończy się lato, i gwarny Sopot się wycisza, ruszam na wielogodzinne wędrówki po mieście. Szwendam się po najpiękniejszych zakamarkach w poszukiwaniu tych architektonicznych perełek.

Fotografuję werandy regularnie i systematycznie powiększam swoją „werandową galerię:

=>TU OBEJRZYSZ MOJĄ GALERIĘ WERAND<=

DZIŚ W NOCY ZNÓW BYŁAM NA KSIĘŻYCU …

Od czasu do czasu lubię „zajrzeć na Księżyc”.
Ostatnio byłam tam 2 lata temu.
Wczorajszej nocy znów postanowiłam się tam wybrać.
Nie śledzę wszystkich pełni Księżyca.
Dodatkowo, nie zawsze mam siłę stać w nocy godzinę lub dłużej wpatrzona w niebo, 
szczególnie, że w ciągu tygodnia trzeba wstawać bardzo wcześnie.
Kiedy miałam sobotę na horyzoncie, miły, długi  wieczór za sobą,
nie spieszyło mi się spać. Chwyciłam za aparat.
Energia mnie rozpierała…może to była „księżycowa energia”.
W każdym razie Księżyc ma się dobrze i wyglądał tak:



Miłego weekendu wszystkim życzę !
Teraz lecę do ogrodu.
Popołudnia choć ciągle jeszcze cudownie ciepłe,
to niestety coraz krótsze. 
Będziemy przycinać, podcinać, porządkować, pielić…
Innymi słowy: przyjemne z pożytecznym.
Fitness za darmo i na świeżym powietrzu !!!

Niezmienne polecam ZIELONY STYL ŻYCIA
„GREEN FIT”.

 

MAKOWE PANIENKI

„Kwitnie mak
na znak,
że lato.”
Autor: Agnieszka Osiecka, Kwitnie mak
 

Takie wieczory zapewnia nam tylko czerwiec.
To właśnie teraz kwitną te niezwykle romantyczne kwiaty.
Wyjątkowe, płonące kwiaty,
od wieków porywają romantyków.
Porwały i mnie ….
…na lesznowolskich, pobliskich polach,
zatrzymałam w obiektywie takie oto obrazy…

„I maczek tam wilczy
Kraśnieje wśród żyta,
I różą krzak głogu
Na miedzy zakwita.”
 
Autor: Maria Konopnicka, Nasze kwiaty

 

Niezmiennie wzruszają mnie każdego roku.
A jak z Wami ?

MAJOWE KOLAZE

Czy da się przejść obojętnie obok przepięknych magnolii,
kwitnących śliw, czy kalin ?
No nie da się ….
Uwielbiam się im przyglądać, uwielbiam im robić zdjęcia,
a dla Was uwielbiam robić kolaże. Od lat.
3 najnowsze poniżej: 
MAGNOLIA ‚ELIZABETH’
PRUNUS CERASIFERA ‚PISSARDII’

VIBURNUM OPULUS ‚ROSEUM’ 

 

FOTOGRAFIA OGRODOWA – PORA WIECZOROWA

Kiedy ostre, południowe słońce powoli szykuje się do snu, a ja kończę swoje prace na rabatach,
 mam w zwyczaju jeszcze pospacerować po ogrodzie. 
Lubię spokojnie podglądać, jak pięknie rosną moi podopieczni.
Planuję też prace na kolejne wieczory i weekendy.
Robię notatki.
Zwykle o tej porze robi się zacisznie, a ptaki rozpoczynają swoje wieczorne koncerty.
Bywa, że właśnie w takiej przyjemnej, słonecznej aurze
powstają moje wieczorowo-ogrodowe zdjęcia.
Nie bójcie się fotografować „pod słońce”.
Nie rezygnujcie z wycieczek z aparatem do ogrodu,
 wieczorową porą.
W tym czasie mogą powstać zupełnie inne, bardzo ciekawe zdjęcia.
Pokażę Wam kilka moich ulubionych „kadrów zachodzącego słońca”:

 

Zachęcam do fotograficznych eksperymentów !

NOWE WIOSENNE KOLAZE

Wierni czytelnicy mojego bloga wiedzą,
że tworzę kwiatowe kolaże od dawna.
Żeby tradycji stało się zadość, stworzyłam nowe,
bardzo wiosenne propozycje.
Mam nadzieję, że będą one miłe dla Waszego oka. 
GALANTHUS NIVALIS
CROCUS VERNUS ‚KING OF STRIPED’ 
CROCUS CHRYSANTHUS ‚SNOW BUNTING’
CROCUS FLAVUS ‚GOLDEN YELLOW’
Kolaże z poprzednich pór roku, znajdziecie w postach TUTAJ 
Zapraszam.

…I OGRÓD DOCZEKAL SIE KALENDARZA 2016

Wilcza Gora Garden ma swoje własne,
 bardzo „zielone” kalendarze na 2016 rok.
Każdy miesiąc pokazuje wspaniałą harmonię 
i następstwo pór roku w tym ukochanym i stworzonym własnymi rękami
czarownym miejscu.

2 okładki do wyboru:

i specjalnie dla Was kilka ujęć ze środka:

Uważam go za bardzo udany projekt.
 Podobnie, jak mój kwiatowy kalendarz…
szczegóły tego projektu tutaj:

KALENDARZ KWIATOWY 2016 

Już się cieszę na samą myśl o pracy nad kolejnymi…
« Starsze wpisy