Tag Archives: architektura

KRAKÓW NA WEEKEND. DZIEŃ 2.

NOWY DZIEŃ START

O atrakcjach pierwszego dnia w Krakowie możecie poczytać TUTAJ Wiele godzin spędziliśmy na Wawelu, kolejno spacerowaliśmy Drogą Królewską do Rynku Głównego. Relacja fotograficzna pokaże Wam, jak wiele przepięknych miejsc odwiedziliśmy. Dziś czas na Kazimierz i Zabłocie z Fabryką Schindlera.

KAZIMIERZ

Miasto Kazimierz zostało włączone do Krakowa dopiero w 1800 roku. Dziś, dawna żydowska dzielnica przyciąga niezwykłym w Europie zespołem siedmiu synagog (wciąż czynne są dwie: Remuh i Tempel), pięknymi kościołami, wspaniałą architekturą i klezmerską muzyką.

Atmosfera miejsca od pierwszych chwil przepełnia zachwytem.

SYNAGOGA I CMENTARZ REMUH

Od Synagogi Starej, która jest najstarszą w Polsce, przeszliśmy w okolice Synagogi i Cmentarza Remuh. To prastary kirkut, żydowski cmentarz ze stelami nagrobnymi (macewami) w stylach renesansowym i barokowym. Najstarsze żydowskie miejsce pochówku. Nagrobki wydobyto spod ziemi w latach 50 i 60 XX wieku. Grób słynnego rabina Isserlesa umieszczono na podwyższeniu z kamienia i otoczono żelazną balustradą. Odwiedzający mają okazję położyć modlitewną karteczkę z prośbą do mędrca Remuha. Po lewej stronie spoczywa ciało ojca Mojżesza – Izraela, fundatora synagogi. Niedaleko spoczęła też Golda Auerbach, żona rabina.

UL. SZEROKA

Tu poczujecie się jak w dawnych, przedwojennych czasach Kazimierza. Na ścianach domów widać szyldy przypominające styl i atmosferę tamtych lat. Odnieśliśmy wrażenie, że czas się cofnął…

Na Szerokiej z przyjemnością przysiedliśmy na słynnej ławeczce, koło Jana Karskiego. Właśnie tu znajduje się odlana z brązu ławka z postacią legendarnego emisariusza Polskiego Państwa Podziemnego, świadka Holokaustu. To siódme miejsce na świecie, gdzie stoi rzeźba-ławka Karskiego. Wcześniej pojawiły się takie w Łodzi, Kielcach, Warszawie, Waszyngtonie, Nowym Jorku i Tel Awiwie. Autorem rzeźb jest Karol Badyna, profesor krakowskiej ASP.

 

FABRYKA SCHINDLERA

Kolejne kilka godzin spędziliśmy w FABRYCE SCHINDLERA. To oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Obejrzeliśmy wspaniałą, multimedialną wystawę „Kraków – czas okupacji 1939–1945”, która mieści się w dawnym budynku administracyjnym Fabryki Emalia Oskara Schindlera przy ul. Lipowej 4. Wystawa jest opowieścią o Krakowie i losach jego polskich i żydowskich mieszkańców w czasie II wojny światowej, ale też o Niemcach – okupantach. Wystawa została zrealizowana przy użyciu środków wykraczających poza ramy tradycyjnej ekspozycji muzealnej, ekspozycji nadano charakter opowieści teatralno-filmowej.

Pięć kluczowych momentów dla historii miasta zostało oznaczonych przez „maszyny pamięci” – stemplownice, w których każdy zwiedzający może odbić pieczęć związaną z danym wydarzeniem, zabierając ze sobą „dokument czasu”. Puentą wystawy jest instalacja rzeźbiarska – „Sala wyborów” – symbol etycznych dylematów i postaw w czasie wojny.

W 45 przestrzeniach wystawienniczych przeszłość Krakowa została wykreowana w taki sposób, by każdy ze zwiedzających mógł bezpośrednio dotknąć historii, poczuć emocje mieszkańców miasta okresu wojny.

„Fabryka pamięci” – to motto wystawy.

Wojenną historię Deutsche Emailwarenfabrik – DEF – i postać jej właściciela Oskara Schindlera pokazuje film Stevena Spielberga „Lista Schindlera” z 1993 roku. Oskar Schindler uratował ponad tysiąc osób. Jego postać oraz historie ocalonych przez niego krakowskich Żydów są przedstawione na wystawie jako część skomplikowanej wojennej historii miasta. O bohaterskim czynie Oskara Schindlera, przypomina jego gabinet,odtworzony w budynku administracyjnym fabryki.

Symboliczna „arka ocalonych” stworzona z tysięcy garnków przypomina te produkowane przez jego pracowników w czasie wojny:

Miejsce pamięci, jakim jest Fabryka Emalia, daje gościom szansę na osobistą konfrontację z przeszłością.

RESTAURACJA Klezmer Hois

W sercu krakowskiego Kazimierza, przy ul. Szerokiej 6 zakończyliśmy ten niezwykle emocjonujący dzień. W XVI wiecznym budynku, w którym do drugiej wojny światowej mieściła się jedna z najstarszych mykw w Krakowie, 70 metrów od Synagogi Remu znajduje się Klezmer Hois (Dom Klezmera) miejsce unikalne, które swoim wystrojem oraz ofertą artystyczną i kulinarną nawiązuje do przedwojennych tradycji Żydowskiego Kazimierza. Co wieczór odbywają się tu koncerty tradycyjnej muzyki żydowskiej. Dyrektorem artystycznym Klezmer Hois był  Leopold Kozłowski.Klezmer Hois to również restauracja . Można tu odnaleźć potrawy galicjskiej kuchni żydowskiej. Poznaliśmy to wspaniałe bogactwo smaków, a od 20.00 wzięliśmy udział w koncercie tradycyjnej muzyki klezmerskiej.

Czy można sobie wyobrazić lepsze zwieńczenie tego dnia?

KRAKÓW NA WEEKEND. DZIEŃ 1.

ODCZAROWAĆ JESIEŃ

Jak sprawić, aby szara i mglista jesień stała się choć na chwilę magiczna? Tak, wiem można spróbować „włączyć” słońce. A jak prośby i błagania nie działają i pogoda fatalna? Proponuję zaplanować choć 1 lub 2 jesienne weekendy z naszymi najcudowniejszymi polskimi „perełkami”. Na mnie ta podróżnicza terapia działa jak cuda. Nie zważam na aurę, nie utyskuję na chłody, tylko dzielnie wiążę sznurówki w swoich trampeczkach, pakuję rodzinkę i startuję…

KIERUNEK: KRAKÓW

Właśnie na przełom października i listopada zaplanowałam kilkudniowy wyjazd do Krakowa i jego okolic. Ostatnio, naszą cudowną, kulturalną stolicę zwiedzałam w trakcie szkolnej wycieczki. Trzeba to było nadrobić. Co zastałam na miejscu? Niezwykle różnorodną, tętniącą życiem metropolię. Ale co najwspanialsze… tak historycznie i architektonicznie bogatą, że aż zapiera dech. Miasto magiczne. Pobudka w Krakowie pachnie historią, sztuką, legendami, magią. W uszach splata się cudowny jazz, z XV wieczną muzyką klezmerską. Pamięć o królach, papieżach, księżniczkach i smoku jest MAGICZNA.

WAWEL

Właśnie tu. W miejscu tak bardzo naznaczonym przez historię, pełnym polskości i renesansowej architektury rozpoczęliśmy naszą krakowską wędrówkę historyczną. Na Wzgórzu Wawelskim zwiedziliśmy Zamek Królewski oraz Katedrę. Przechodząc przez katedralną zakrystię, wspięliśmy się na Wieżę Zygmuntowską, na której znajduje się dzwon Zygmunt. Legenda głosi, że dotkniecie tego dzwonu, gwarantuje szczęście i życie wieczne. Z wieży roztacza się taki oto widok:

PANORAMA KRAKOWA

Zamek jest pierwszą rezydencją królewską wybudowaną w Polsce w stylu renesansowym. Król Zygmunt Stary zaangażował florenckich mistrzów, aby stworzyli, trzypiętrową, monumentalną budowlę z arkadowym dziedzińcem. Do końca XVI wieku zamek był oficjalną rezydencją polskich królów. Po pożarze, w którym spłonęła część budynku, Zygmunt III Waza przeniósł dwór do Warszawy.

Krakowska katedra z powodu swej symboliki i funkcji, jest najważniejszym kościołem w naszym kraju. Wielokrotnie przebudowywana, łączy wszystkie możliwe style architektoniczne: od średniowiecza do modernizmu. W jej wnętrzach znajduje się niezliczona ilość grobów królewskich.

Wspaniały był również krótki spacer po niedawno zrekonstruowanych ogrodach renesansowych.

DROGA KRÓLEWSKA

Po 3 godzinach spędzonych na wzgórzu, Drogą Królewską wędrowaliśmy poprzez wspaniałe ulice: Grodzką i Kanoniczną. Grodzka jest Przedłużeniem Floriańskiej po drugiej stronie Rynku. Należy do najstarszych ulic Krakowa. Przy niej stawiali swe rezydencje najbogatsi mieszkańcy. Tu zwiedziliśmy kościół św. Andrzeja, zwieńczony dwiema charakterystycznymi białymi, kamiennymi wieżami o ciemnych hełmach. Ta staro-romańska budowla pochodzi z lat 1079-1098.

Brukowana Kanoniczna, jest za to uznawana, za najbardziej urokliwą i piękną. Na niej, każdy dom jest warty uwagi. Kamienice wyróżniają się wyjątkowymi zdobieniami i detalami architektonicznymi:

OKNO PAPIESKIE

I tak dotarliśmy do pałacu arcybiskupiego, na rogu Plantów i ul. Franciszkańskiej. Budowla zachowała wiele renesansowych i barokowych elementów, w tym masywny portal główny, ponad którym widać w oknie portret Jana Pawła II:

COLLEGIUM MAIUS

To najstarszy polski obiekt uniwersytecki, jaki dotrwał do naszych czasów. Siedziba Uniwersytetu Jagiellońskiego mieści się tutaj od 1400 roku. Zachwyciłam się słynnym gotyckim dziedzińcem i średniowiecznymi piwnicami.

Ruszyliśmy dalej w kierunku Rynku Głównego. Co chwilę mijały nas wspaniałe dorożki konne, które swój główny postój mają właśnie przy rynku.

KRAKOWSKA DOROŻKA KONNA

Obecnie w Krakowie pracuje około 40 zaprzęgów. Praca wszystkich dorożek konnych podzielona jest na dni parzyste i nieparzyste. Każdego dnia na postoju dorożek może być maksymalnie 16 powozów.

KRAKOWSKA DOROŻKA KONNA, RYNEK STAREGO MIASTA

RYNEK GŁÓWNY

To prawdziwy salon kulturalny Krakowa. Zachwycał mnie o każdej porze dnia. Muzykanci, malarze i kwiaciarki nadają temu miejscu magiczny nastrój. To jeden z największych średniowiecznych placów Europy. Jego wymiary to 200 m x 200 m.

RYNEK GŁÓWNY KRAKÓW

Najbardziej znane budowle Rynku to Sukiennice, Bazylika Mariacka oraz Wieża ratuszowa.

WIEŻA RATUSZOWA
SUKIENNICE

Wschodnia część płyty Rynku Głównego była od dawien dawna przestrzenią targową. W jej centralnej części powstała z czasem hala targowa, która przetrwała do dziś pod postacią Sukiennic.

Przed rozpoczęciem zwiedzania Bazyliki warto obejść ją dookoła aby zrozumieć wyjątkową, gotycką sylwetkę świątyni. Idąc dookoła dociera się do ukrytego na jej tyłach przepięknego pl. Mariackiego, który jest odgrodzony od Małego Rynku kościołem św. Barbary:

KOŚCIÓŁ ŚW. BARBARY

Ufundowany przez królową Jadwigę powstał podobno z cegieł pozostałych po budowie kościoła Mariackiego.

BAZYLIKA MARIACKA

Jeden z najcenniejszych zabytków Krakowa. Gotycka bazylika pochodząca z XIV wieku. Wielokrotne przebudowy dodały jej wielu stylów architektonicznych. Największym skarbem kościoła jest ołtarz główny Wita Stwosza, który poświęcił temu dziełu 12 lat swojego życia.Od 1477 mistrz roku pracował nad tym kilkunastometrowym dziełem, zdobiąc złotem i farbami rzeźby z drewna dębowego i lipowego. W głębi prezbiterium, za ołtarzem Wita Stwosza, ostrołukowe okna wypełniają autentyczne gotyckie witraże, zaliczane do najstarszych w Polsce (1370-1390).

Wszystkie elementy architektoniczne budowli zdają się kierować wzrok w górę, ku sklepieniu (wys. 28 m). Na nim, zapierające dech w piersiach freski:

SZOPKA KRAKOWSKA

Przed nami pierwszy czwartek grudnia, kiedy to na Rynku gromadzą się tłumy, ponieważ rozpoczyna się wielkie święto szopkarzy. Krakowskie szopki bożonarodzeniowe różnią się od stajenek, w których znalazła schronienie Święta Rodzina. Są bardzo bogato zdobione, odwzorowują zabytki Krakowa – kościół Mariacki, Sukiennice, Barbakan, Wawel czasem legendarnego smoka wawelskiego.

Może właśnie wtedy odwiedzicie Kraków?

MOJE TOP 5 Z WENECJI

Moje TOP 5 z Wenecji. W tym poście podpowiem Wam jak zorganizować udaną wizytę w Wenecji i jak nie zmarnować swoich wspaniałych „weneckich dni”. Poniżej odpowiadam co i jak, gdzie i dlaczego…

1. JAK ROZPOCZĄĆ ZWIEDZANIE WENECJI ?

Po dotarciu do Wenecji, ruch kołowy i kolejowy kończy się na Piazzale Roma. Zakładając, że większość odwiedzających pragnie dostać się na Plac Św. Marka i jednocześnie choć troszkę zwiedzić miasto w ciągu jednego dnia, przygotowałam dla Was proste, ale sprawdzone propozycje. Mamy co najmniej dwie możliwości:

  • udać się pieszo dzielnicami Santa Croce, San Polo do San Marco, a w drogę powrotną na Piazzale Roma popłynąć przez Canal Grande
  • popłynąć na Piazza San Marco przez Canal Grande, a wrócić na Piazzale Roma piechotą.

Przez Canal Grande radzę przepłynąć vaporetto. To rodzaj dużego wodnego autobusu/tramwaju. Przejażdżka będzie znacznie mniej romantyczna niż gondolą, czy wodną taksówką, ale tez i nieporównywalnie tańsza (kilka euro za osobę). Można też wykupić bilet całodzienny, który pozwala na swobodne przesiadanie się pomiędzy kilkoma liniami vaporetto przez cały dzień.

PORADA: Jeśli macie ochotę na odkrycie tej najbardziej romantycznej strony Wenecji polecam nocną przejażdżkę vaporetto po Canal Grande.

2. MOJA NAJFAJNIEJSZA PRZEJAŻDŻKA GONDOLĄ

Jeśli mielibyście ochotę na bardzo kameralną przejażdżkę gondolą bo bardziej spokojnych i mniejszych kanałach, radzę nie korzystać z oferty przy Canal Grande, gdzie jest prawie zawsze bardzo tłoczno. W dzielnicy San Marco, przy placach Campo S.Stefano lub Campo S.Angelo znajdziecie przemiłych gondolierów, w tradycyjnych strojach, którzy pomogą Wam dotrzeć do często nieodkrytych zakątków Wenecji.

Pływa się mniejszymi, znacznie rzadziej uczęszczanymi kanałami, które pozwalają odkryć tę bardziej kameralną i mniej uczęszczaną Wenecję. Ja byłam zachwycona…

Gondola zabiera do 6 pasażerów i opłata za blisko godzinny rejs wynosi 80-100 euro. Gondolierzy czasem pobierają dodatkowe opłaty za możliwość fotografowania.

3. WENECJA W SZERSZYM KADRZE, CZYLI PANORAMA MIASTA x 5:

  • Widok na Wenecję z pokładu promu (trasa Lido>Troncheto) lub z vaporetto (linia 2).
  • Przy placu św. Marka można wjechać windą na szczyt kampanili.
  • Z tarasów bazyliki św. Marka można podziwiać nabrzeże Canal Grande.
  • Niezapomniany widok z dzwonnicy kościoła San Giorgio Maggiore.
  • Widok ze Scala Contarini del Bovolo.

4. DARMOWE ATRAKCJE WENECJI:

  • Spacer po jednym z najwspanialszych placów Europy – Piazza San Marco. To niezwykłe muzeum na świeżym powietrzu, po którym najlepiej przechadzać się wczesnym rankiem, kiedy jest jeszcze opustoszały.
  • Zwiedzanie bazyliki św. Marka z przewodnikiem, po zapisie z kilkudniowym wyprzedzeniem na http://www.alata.it
  • Właściwie we wszystkich weneckich kościołach czekają na Was wspaniałe dzieła sztuki.
  • Museo Storico Navale – eksponaty weneckich statków, gondoli i promów.
  • Piękne i darmowe plaże na Lido.
  • Wędrówka uliczkami historycznego „serca miasta” – tak zwie się Targ Rialto. Ta część Wenecji najbarwniej wygląda podczas karnawału (10-dniowe szaleństwo przed Wielkim Postem), kiedy to kupcy rywalizują przepychem średniowiecznych kostiumów. W pozostałych częściach roku zapewnicie sobie tu ucztę dla zmysłów. W tym handlowym centrum miasta kupicie aromatyczne i soczyste owoce, warzywa i świeże ryby. Targ jest zwykle w godzinach 7.30>13.00. Później, weneckie dobro wszelakie dokupicie w okolicznych delikatesach i piekarniach.

5. A JEŚLI W WENECJI BĘDZIE PADAŁ DESZCZ?

Znam takich turystów, którym nie udało się odwiedzić Wenecji w słońcu. Jeśli i Was dopadł deszcz, nie załamujemy rąk tylko lecimy tu:

  • Zwiedzamy Pałac Dożów łączący elementy bizantyjskie, gotyckie i renesansowe. Na trzech kondygnacjach zwiedzamy przepiękne komnaty i wędrujemy zachwycającymi labiryntami korytarzy.
  • Spacerujemy po galeriach Museo Correr na Piazza San Marco
  • Idziemy na wieczorny koncert muzyki Vivaldiego do Ateneo di San Basso
  • Na Campo della Carita, w galeriach Akademii możemy obejrzeć weneckie arcydzieła, od bizantyjskiego średniowiecza poprzez renesans po barok i rokoko. Dzieła dorównują rangą florenckiej Galerii Uffizi.
  • We wnętrzach XVIII-wiecznego Palazzo Venier dei Leoni znajduje się wspaniała kolekcja sztuki nowoczesnej Peggy Guggenheim. Można tu podziwiać prace ponad 200 awangardowych artystów, reprezentujących wszystkie ważniejsze nurty sztuki XX wieku. Miałam ogromne szczęście odwiedzić też wspaniałe hiszpańskie muzeum Guggenheim w Bilbao na 11 tys. m2 i polecam Wam oba te miejsca.
  • Jeśli kochacie książki, odwiedźcie międzynarodową księgarnię Mondadori przy San Marco 1345
MOST RIALTO

Niewiele jest miejsc na świecie tak atrakcyjnych i tak romantycznych jak Wenecja. To miasto na wodzie, gdzie przepiękne pałace, rezydencje i kościoły otoczone kanałami, przetrwały stulecia, gdzie w XXI wieku odwiedzając Wenecję nie zobaczymy samochodów. A spacerując po zacisznych zaułkach możemy delektować się historią i szeptem przeszłości…

Na koniec zapraszam do galerii zdjęć Wenecji w stylu vintage. Zaprowadzi Was tam poniższy klawisz:

SOPOCKIE WERANDY

Zoppot – Ostseebad – uzdrowisko nad Morzem Bałtyckim.

Miasto bardzo ciężko pracowało na zdobycie tego tytułu. Jego najstarsza zabudowa zaliczana była głównie do kategorii letniskowej. Domy mieszkańców Sopotu z tego czasu były niewielkimi, drewniano – murowanymi budynkami, zwykle o prostych, prostokątnych kształtach.

JAK SOPOT STAŁ SIĘ KURORTEM

Druga połowa XIX wieku to czas, kiedy Sopot zaczął zdobywać coraz bardziej ugruntowaną pozycję uzdrowiska oraz wprowadzone zostały istotne zmiany w jego architekturze. To czas, kiedy dzięki działaniom dr Jeana Georgesa Haffnera powstawały w Sopocie kolejne obiekty kąpielowe i rekreacyjne skupione wokół dzisiejszego Skweru Kuracyjnego. Moda na kąpiele i zabiegi lecznicze zataczała coraz szersze kręgi, więc kuracjuszy było coraz więcej. W ciągu kilku lat Sopot przekształcił się z niewielkiej wioski rybackiej w znane uzdrowisko. Niedługo po tym, Sopot zaczął konkurować z renomowanymi europejskimi kurortami, które wznoszono na na przełomie XIX i XX wieku w bardzo modnym stylu alpejskim, który charakteryzował się między innymi drewnianymi przybudówkami o konstrukcji ryglowej zwanymi WERANDAMI.

WERANDY

W tamtym czasie, w Sopocie powstało ich około 300. Werandy sytuowano na elewacjach budynków symetrycznie, często po kilka. Również na piętrach w formie wykuszy. Niekiedy nawet na całym obwodzie budynku, podobnie jak w alpejskich (głównie szwajcarskich) rezydencjach letniskowych.

Pełniły funkcję salonów, gdzie odbywały się spotkania, prowadzono życie towarzyskie, spożywano posiłki i odpoczywano. Latem, były to zwykle pomieszczenia otwarte. W porach zimniejszych, wietrznych i deszczowych na uchwyty, czy zawiasy zakładano okna.

Werandy były bogato zdobione ornamentami wycinanymi w drewnie. W ażurowej oprawie okien, które niczym firanki osłaniały naświetla dominowały zwykle symetryczne motywy geometryczne i roślinne. Czasem pojawiały się ptaki, czy smoki. Pod oknami montowano płyty z dekorowanymi deskami, które imitowały balustrady z tralkami.

DZISIEJSZY UROK

Dziś, spacerując po Sopocie, możemy nadal zachwycać się wspaniałymi werandach. Po 1989 roku miejski konserwator zabytków zlecił inwentaryzację i od 2005 roku rozpoczęto remonty szczególnie reprezentatywnych werand. Zapierają dech swym wyglądem, motywami zdobnymi i ornamentami.

FOTOGRAFUJĘ WERANDY

Kiedy kończy się lato, i gwarny Sopot się wycisza, ruszam na wielogodzinne wędrówki po mieście. Szwendam się po najpiękniejszych zakamarkach w poszukiwaniu tych architektonicznych perełek.

Fotografuję werandy regularnie i systematycznie powiększam swoją „werandową galerię:

=>TU OBEJRZYSZ MOJĄ GALERIĘ WERAND<=

WENECJA W STYLU VINTAGE

MIASTO NA WODZIE

Są takie miasta na świecie, o których nie można zapomnieć, do których tak bardzo chce się wracać. Tak wyjątkowe, tak inne od wszystkich i tak nieziemsko urzekające. Taka właśnie jest dla mnie Wenecja. Miasto na wodzie. W XXI wieku zamiast ulic – kanały, zamiast samochodów – stateczki i gondole, a w miejscu drapaczy chmur – imponujące pałace. Poczułam się jak w bajce.

POWSTANIE WENECJI

Wenecja powstała na samym środku bagnistej laguny, według tradycji 25 kwietnia 421 roku, w dzień św. Marka. Przez stulecia zwożono miliony pni ze ściętych w alpejskich lasach sosen. Wbijano je gęsto jeden przy drugim w gliniasto-piaszczyste dno laguny. Na palach układano poziomo kamienne płyty, które miały pełnić funkcję fundamentów budowli. Brak tlenu pod wodą miał zapobiegać gniciu drewna.

ACQUA ALTA

Między październikiem a marcem, miasto regularnie nawiedza acqua alta („wysoka woda”). Wenecja jest na nią narażona na skutek pływów na Adriatyku. Dodatkowo, nasilenie szkód wywołanych w mieście przez wodę wzrosło wraz ze wzmożonych ruchem łodzi motorowych. Fale podmywają fundamenty domów i niszczą elewację, a odnawianie ich jest bardzo kosztowne. Większość z nich nie jest poddawanych konserwacji.

CANAL GRANDE

W najgłębszym miejscu, w przystosowanych do żeglugi kanałach głębokość dochodzi do 15 metrów. Najpłytsze kanały Wenecji mają 1-2 m głębokości. Miasto przecina łącznie 177 kanałów. Najdłuższy z nich, Canal Grande ma 4 km długości, 30-70 m szerokość. Biegnie od Piazzale Roma, gdzie są parkingi i swój ostatni przystanek mają autobusy przyjeżdżające z lądu, w stronę placu św. Marka. Wzdłuż jego nabrzeży dech zapierają wystawne pałace i przepiękne budowle. Na jego wodach jest zawsze dość tłoczno. Kolorowe gondole, promy, taksówki wodne, motorówki i barki uginają się pod ciężarem turystów, czy towarów rozwożonych na tutejsze bazary.

WENECKIE GONDOLE

Jeszcze w końcu XIX wieku niewielka liczba mostów sprawiała, że blisko 10 tysięcy gondoli stanowiło główny środek transportu pomiędzy wysepkami. Pierwsze gondole pływały już XI wieku, a dziś kursuje ich już tylko kilkaset. Gondola składa się z 280 elementów i jest budowana z 8 gatunków drewna. Jest asymetryczna, ma długość 11 m i szerokość około 1,40 m.

To miasto pełne magii, niezrównanego uroku i cudownej atmosfery sprzed wieków. Pod warunkiem, że nie wybierzecie się tam w letnich i bardzo tłocznych miesiącach. Dla mnie, jak się okazuje, 3 wizyty to zbyt mało, żeby nasycić się pięknem tego cudownego miejsca. Za każdym razem odkrywam kolejne oblicze tego magicznego miasta. W swoich 6 przepięknych dzielnicach skrywa tyle wielkiej sztuki weneckiego renesansu, że nie sposób się tu nudzić. Nawet w marną pogodę spacer po galeriach, labiryntach korytarzy i pałacowych wnętrzach może sprawić, że będą to jedne z najpiękniejszych chwil Waszego życia.

Opowiem Wam i pokażę więcej szczegółów moich weneckich dni w kolejnych postach. Będzie o najfajniejszej przejażdżce gondolą, mostach, ciekawych dzielnicach i cudownych zakamarkach. Podpowiem Wam gdzie szukać najpiękniejszych miejsc widokowych i jakie darmowe atrakcje oferuje Wenecja turystom.

Do miłego, weneckiego…

Arrivederci !!!


			
		

Z INNEJ BECZKI … FRANCUSKIEJ BECZKI

 W trakcie jednych z wielu wakacji spędzonych na południu Francji,
w naszej ukochanej Prowansji, odwiedziliśmy wspaniałą winnicę Chateau de Berne.
Pozostająca w angielskich rękach, jest niezwykle profesjonalna i wśród wszystkich winnic wcześniej odwiedzanych, według nas najlepiej przygotowana na przyjęcie gości. 
143 hektary wspaniałych, ekologicznych upraw winorośli.
Cała posiadłość jest niezwykle malownicza. Ogromną atrakcją jest ekskluzywny, 5 gwiazdkowy hotel ze wspaniałym SPA. Wspaniała restauracja Le Jardin de Benjamin wraz z kameralnym bistro sprawiają, ze każdy znajdzie tam zakątek dla siebie.

 
W oczekiwaniu na przewodnika i kilkugodzinny tour po winnicy 
wstąpiliśmy do bistro na małe „co nieco”.

 

Posililiśmy się „lekko”, rozsmakowując się
 w miejscowych specjałach …

Kolejne godziny wizyty przyniosły niezwykle ciekawe lekcje o produkcji wina.Dowiedzieliśmy się bardzo szczegółowo jak one powstają i skąd się bierze różowe wino. Wiedzieliście ?
Kolor różowego wina bierze się ze skórki owoców. To tam znajdują się barwniki, które wskutek maceracji łączą się z sokiem. Od długości kontaktu soku ze skórką zależy późniejsza intensywność koloru różowego wina.

Po kilku godzinach winnej edukacji
 odwiedziliśmy miejscowy sklepik, 
gdzie zaopatrzyliśmy się 
w najlepsze wino tej winnicy, Cuvee Speciale:

To był jeden z moich najciekawszych dni 
spędzonych w Prowansji w minionych latach. 
Jeśli kochacie wina i interesujecie się ich produkcją, to bardzo Wam polecam odwiedzenie autentycznej winnicy tego typu
i skorzystanie z fantastycznego wykładu, czy wycieczki.
To dobry sposób na lepsze zrozumienie tajników produkcji magicznych, francuskich win. 
Tak, to był wspaniały scenariusz na niezwykły, prowansalski dzień…



 

ZAKOCHAJ SIĘ W WARSZAWIE NIE TYLKO OD ŚWIĘTA.

Świąteczny czas zawsze nastraja wyjątkowo.
Jakkolwiek nam się w życiu aktualnie wiedzie.
Jakkolwiek łaskawy lub mniej jest los,
ja staram się zawsze uczynić ten czas wyjątkowym.
A wyjątkowość, to dla mnie zawsze stan umysłu.
To w pozytywnym nastawieniu i w radościach dnia codziennego poszukuję szczęścia.
W tegorocznym świątecznym czasie, jak zwykle dekorowałam dom 
i szykowałam się na cudowne rodzinne spotkania i biesiady. 
Chwile bliskości i odprężenia przy kominku,
z bolącymi od śmiechu brzuchami,
będziemy rozpamiętywać jeszcze bardzo długo.
Z Wami podzielę się pięknem, które możemy wspólnie dzielić jeszcze przez kilka tygodni Nowego Roku.
W ostatnich dniach wyjątkowym okazał się wieczorny spacer  
po warszawskim starym mieście.
Cudownie udekorowana i rozświetlona stolica była zachwycająca. 
Rozpoczęcie wędrówki od świątecznego jarmarku przy warszawskim barbakanie było bardzo trafne.
Pyszne przekąski, piękne podarunki zawsze dobrze nastrajają:
 
Plac Zamkowy z tradycyjnie już piękną choinką w tym roku przypominał o okrągłej rocznicy odzyskania niepodległości:
Rynek Starego Miasta powitał nas budkami z gorącymi przekąskami,
grzanym winem i wspaniałym kolorowym lodowiskiem, które już od kilku lat stanowi radosną rozrywkę dla warszawiaków i gości stolicy:
A na Krakowskim Przedmieściu, na tych,
którzy nie spotkali się jeszcze z Mikołajem, czekał ON sam. Osobiście.
W torbie miał jeszcze troszkę prezentów:
    Szczególnie przyjemnym okazało się spotkanie
z młodym warszawskim kataryniarzem, 
który nie tylko grą, ale i pięknym głosem umilał czas spacerowiczom:
Za drobną opłatą można było „skraść też jego uśmiech”:
Ot spacer, tak niewiele, a jak wiele.
(…) Warszawo, moja Warszawo,
Dla ciebie uśmiech i łza,
Kto raz cię ujrzał, Warszawo,
Na zawsze cię w sercu ma.(…)
Właśnie tak cudownych spacerów, cudownych chwil sobie i Wam życzę.
Tylko pomyślnych dni w tym Nowym 2019 Roku!
Kolorów, optymizmu i radości z drobnostek.
 
!!! Niech się Wam darzy,
niech Wam się szczęści !!!