Zanim ziemia zamarznie w ogrodzie … to co ? To … można działać !!!
Co prawda w porównaniu z zeszłym rokiem jestem o jakiś miesiąc do przodu,
ale sadzenie cebul w ostatnich dniach listopada do szybkich, jesiennych działań nie należy. Musicie to przyznać.
Nie jestem fanką wsadzania tulipanów i krokusów na rabaty już we wrześniu,  do czego nakłania nas większość dostępnych źródeł ogrodniczych. Nie przepadam ze przyglądaniem się kiełkującym cebulom,
w końcówce ciepłego i słonecznego października.A zadawanie sobie pytań: co teraz ? zmarzną, ale przeżyją ? ale czy jeszcze raz wykiełkują ? nie należy do ogrodowych przyjemności. Prawda ? Prawda.
Dlatego już drugi rok z kolei sadzę cebulowe niemal na ostatni dzwonek.
Fakt, w zeszłym roku, przegapiłam wszystkie możliwe dzwonki,
sadząc krokusy w ostatnich dnia grudnia.
 Ale się udało, i to nawet przepięknie się udało.
Krokusy kwitły bez zastrzeżeń z lekkim tylko opóźnieniem,
co też miało i dobre strony, bo zdobiły moje wiosenne rabaty,
kiedy inne krokusy już usychały.
W tym roku życie samo napisało „cebulowy scenariusz”,
bo nie dane mi było pojawić się w żadnym centrum ogrodniczym wcześniej niż w listopadzie.
W trzech odwiedzonych punktach dowiedziałam się,
że cebul nie ma i już nie będzie.
Pozostały zakupy internetowe, co niniejszym uczyniłam.
Zamówiłam troszkę narcyzów, krokusów, czosnków
i tulipany w 3 kolorach: białym, czarnym i fioletowym.
 Cebule tulipanów pomieszałam i mam nadzieję na piękną,
wiosenną, trójkolorową kompozycję.
Kolejny raz sadziłam zanim ziemia zamarzła w ogrodzie.
Bo właśnie taką mam zasadę, że przy ciepłej i łagodnej jesiennej pogodzie nie wyznaczam sobie sztucznych zakończeń sezonu.
Dopóty sadzę w ogrodzie, dopóki szpadel da się wbić !
Upatrzone miejsca wypieliłam.
Ciężką gliniasta ziemię przekopałam z próchnicą …
  
… i wcisnęłam w ziemię cebulki.
Ciągłe deszcze i topiące się śniegi nawilżą glebę dostatnio.
Nie podlewałam ich dodatkowo. Teraz pozostaje mi czekać i podobnie jak w zeszłym roku podzielić się  z Wami wiosną, moimi „kolorowymi, kwiatowymi sukcesami”.
„Kto jesienią popracuje, ten na wiosnę się raduje!”

Pamiętajcie, aby sadzić cebulowe tak, aby były dobrze widoczne przez okna.
To będą nasze „najpierwsze kwiaty”, często przebijające się przez kołderkę śniegu.

Nie będziemy jeszcze wokół nich spacerować,
a przez okno można na nie spoglądać w każdej wolnej chwili.
Ja mam ich najwięcej na brzegach rabat,
w przedogródku i przy ścieżkach.

Jeśli macie obawy jak poradzicie sobie wiosną
z usychającymi liśćmi cebulowych
mam dla Was dedykowany  post w tej sprawie.
Zajrzyjcie tu:PLECIEMY WARKOCZE

6 komentarzy
  1. Nic tak nie cieszy wiosną jak pierwsze kwiatki z cebulek. Ja jednak sadzę wcześniej, bo o tej porze (tzn. w listopadzie i w grudniu), to już mi się nie chce nic robić w ogrodzie z powodu zimna i fatalnej pogody. Pozdrawiam.

  2. Masz rację, najgorsze w tym wszystkim jest to zimno i zwykle nieprzyjemny wiatr. Ale jak trzeba, to trzeba. Ubieram się "na cebulkę" i sadze cebulowe.
    Pozdrawiam serdecznie.

  3. Sadziłam pod koniec października, czym później, tym większym problemem jest zimno (i brak cebul w sklepach), ale owszem, można. Post o zaplataniu warkoczy z liści sobie zaznaczyłam, będzie do wykorzystania:)

  4. Na szczęście z pomocą przyszły nam sklepy internetowe, w których nadal oferta jest bogata, a ceny -50%. Ubieramy się "na cebulkę" i sadzimy 🙂 Cieszę się, że "warkoczowy" post się podobał i na dokładkę się przyda. Pozdrawiam serdecznie !!!

  5. …i ja zawsze czekam ze zniecierpliwieniem na wiosnę, ale teraz czekam ze zniecierpliwieniem na Święta…na ich spokój i cudowny klimat 🙂 Wszystkiego co najlepsze Aga !!!

Dodaj komentarz

KONTAKT
+48 516 075 074
ZAJRZYJ RÓWNIEŻ TUTAJ:
Powiadomienia o nowych postach

Wprowadź swój adres e-mail aby otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu.